5 polskich filmów na Dzień Edukacji

Anita Bugajska

Nie, no to nie do wiary. Nie, to być nie może. Osiem lat podstawówki, cztery liceum. Potem bite pięć studiów, dyplom z wyróżnieniem. Dwadzieścia lat praktyki i oto mi płacą. Jakby mi ktoś dał w mordę.

Postać nauczyciela/profesora, który motywuje uczniów do działania, ma pasję i zmienia świat – to domena raczej kina amerykańskiego. Jednym tchem można wymienić co najmniej kilka tytułów z pedagogami w roli głównej. Ale przecież w polskim kinie szkoła czy uniwersytet pojawiają się często. Zazwyczaj jako tło zdarzeń, ale są też tytuły w całości poświęcone problemom edukacji. I wybitnym, szalonym, pasjonującym czy sfrustrowanym nauczycielom! Czy pamiętacie te kreacje aktorskie?

Na koniec spójrzmy też na uczniów. Przypominamy bardzo ciekawy dokument Marcela Łozińskiego, o maturzystach z lat 70. 

„Barwy ochronne” – docent Jakub Szelestowski

Jedna z najlepszych kreacji profesorskich w polskim kinie to zasługa wyibtnego aktora, Zbigniewa Zapasiewicza. W „Barwach ochronnych” (1976) Krzysztofa Zanussiego wcielił się w docenta Szelestowskiego. Już zna realia świata naukowego, jest nieco cyniczny. W filmie konfrontuje się z młodym idealistą, magistrem Kruszyńskim, który ma zupełnie inny pogląd na świat. Szelestowski stara się mu uświadomić pewne mechanizmy… Odbywają przy tym wiele rozmów, głębokich, filozoficznych. Wybitne kino z nurtu moralnego niepokoju. Nie ma tu prostych odpowiedzi.

„Carte blanche” – Kacper, niewidomy nauczyciel historii

Andrzej Chyra w roli Kacpra, nauczyciela historii z Lublina, który kocha swoją pracę. Kiedy dowiaduje się, że traci wzrok, postanawia to ukryć przed otoczeniem. Chce przygotować klasę do matury, mimo swoich problemów zdrowotnych. Historia oparta na faktach! Pierwowzorem postaci jest Maciej Białek, pedagog z lubelskiego VIII LO. Przez lata ukrywał to, że nie widzi. Po szkole poruszał się na pamięć. Znał ją całe życie, bo sam się w niej uczył, gdy był jeszcze chłopcem. Listę obecności polecał sprawdzać uczniom, a klasówki odczytywali mu znajomi, którzy też pomagali wpisywać oceny. Gdy prawda wyszła na jaw, Białek nie stracił pracy, czego bardzo się obawiał. Nic dziwnego, że powstał film o nim. Ludzi z taką pasją w życiu aż chce się poznawać. Historia poruszająca, smutna - ale w wymowie przecież bardzo optymistyczna.

„Akademia Pana Kleksa” – Ambroży Kleks

Chyba najbardziej znany nauczyciel w Polsce. „Akademia Pana Kleksa” z 1983 roku to oczywiście adaptacja powieści Jana Brzechwy. Lektura ta wzbudzała podczas zajęć szkolnych wiele kontrowersji – no bo jak to, co to za szkoła, w której są sami chłopcy o imionach rozpoczynających się na literę A? Chyba w każdej klasie, gdy przyszło do omawiania słynnej książki, dziewczyny się buntowały przed taką akademią. Skupmy się jednak na ekscentrycznym Ambrożym Kleksie, który po filmie już zawsze będzie się kojarzył z Piotrem Fronczewskim. Aktor wcielił się w niego znakomicie. Nie jest to jednak nauczyciel zupełnie oderwany od rzeczywistości – sami na swojej drodze edukacji nieraz spotykamy pedagogów, którzy mają szalone pomysły i potrafią rozbudzić w uczniach wyobraźnię. PS Gdyby jeszcze mieli taki głos… ;)

„Dzień świra” – Adaś Miauczyński, nauczyciel języka polskiego

Nie każdy nauczyciel jest zachwycony swoją pracą. To przecież jeden z najtrudniejszych zawodów i – nie oszukujmy się – czasami też męczących. W polskim kinie i taki przykład nauczyciela mamy. W kultowym „Dniu Świra” (2002) Adaś Miauczyński jest 49-letnim nauczycielem języka polskiego. Każdy na pewno pamięta scenę, w której sfrustrowany Adaś odbiera wypłatę. Komentuje ją w krótkich słowach: Nie, no to nie do wiary. Nie, to być nie może. Osiem lat podstawówki, cztery liceum. Potem bite pięć studiów, dyplom z wyróżnieniem. Dwadzieścia lat praktyki i oto mi płacą. Jakby mi ktoś dał w mordę. Ja pierrrrdolę, kurwa! 

„Egzamin dojrzałości” – spójrzmy też na uczniów! 

Wszystkie lata spędzone w szkolnej ławce kończą się jednym – maturą. Egzamin dojrzałości jest wielkim sprawdzianem dla młodego człowieka. Ma decydować o jego przyszłości. Wszystko zależy od jego wyniku. Uczniowie nie śpią, żeby się do niego solidnie przygotować. Czytają, piszą, po raz kolejny przeglądają wszystkie podręczniki. Po latach spędzonych na studiach stwierdzają, że do matury mogliby się dzisiaj przygotować w tydzień. Stres związany z egzaminem odchodzi w zapomnienie. Ale na pewno każdy pamięta swoje rozterki – co zrobić po maturze? Pierwsze poważne decyzje, konfrontacja marzeń z rzeczywistością.

Marcel Łoziński, wybitny polski dokumentalista – zrobił o tym film. „Egzamin dojrzałości” (1979) pokazuje uczniów klasy maturalnej. Zdają oni egzamin z wiedzy społeczno-politycznej, recytując przed komisją z pamięci wyuczone z podręczników regułki. Poza salą egzaminacyjną sami śmieją się ze swoich wypowiedzi. Mają świadomość tego, w jakim kłamstwie biorą udział. Czy to jest ta dojrzałość? Umiejętność konformizmu?

A co najciekawsze – to młodzi ludzie z lat 70. Dziś mamy już 2016 rok i matura wygląda inaczej. Ale uczniowie są chyba nadal tacy sami…

Dokument w całości można zobaczyć poniżej:

EGZAMIN DOJRZAŁOŚCI – Marcel Łoziński from Dokument Cyfrowo on Vimeo.

Przeczytaj też: