8 cytatów z „Wielkiego przypływu”

Pierwszego dnia przywieźli mi stu jedenastu. Wszyscy w niebieskich workach. Kiedy otwierałem pierwszy, modliłem się, żeby nie było w nim dziecka. Niestety, był to mały chłopczyk. Możesz sobie wyobrazić… Potem kobieta, która urodziła podczas katastrofy. Musiała się dusić, co wywołało skurcze, macica wypchnęła płód, który wciąż był połączony pępowiną z matką. Zostawiłem ich ciała tak, jak mi je przyniesiono. Włożyłem do tej samej trumny. Nie chciałem rozdzielać.

 

Jarosław Mikołajewski – poeta i znawca kultury włoskiej – z czułością i delikatnością kreśli reporterski portret wyspy – przedsionka Ziemi Obiecanej uchodźców. Lampedusa jest kroplą: skupiona jest w niej jak w soczewce współczesna Europa i problemy, z którymi musi się zmierzyć. O nagrodzonej książce Jarosława Mikołajewskiego „Wielki przypływ” pisał u nas Witold Bereś – „Mądra książka górą”. Polecamy kilka wybranych z niej cytatów. 

 

1. 

Lampedusa jest znakiem wodnym. Jak Wenecja albo Sycylia.

Takie miejsca mają rzeczywistość bezkresną, lecz zamknięty rysunek. Życie żywe i archaiczne, w jakimś teraz i w jakimś zawsze.

Mogłyby nie istnieć. Byłyby wtedy abstrakcyjnym obrazem, oderwanym od artysty i jego zamiaru. Archaiczną grafiką, która zagęszcza cały świat – widziany i domyślny, historyczny i symboliczny. Pojedyncze życia – nasze i cudze – bratersko powiązane ze sobą i z nami, którzy patrzymy.

Ich plan, rzut, perspektywa są wpisane w granice, lecz nigdy dopowiedziane. Jak gdyby morze codziennie określało, ale również odnawiało ich zarys, widoczność i los.

 

2.

Pierwszego dnia przywieźli mi stu jedenastu. Wszyscy w niebieskich workach. Kiedy otwierałem pierwszy, modliłem się, żeby nie było w nim dziecka. Niestety, był to mały chłopczyk. Możesz sobie wyobrazić… Potem kobieta, która urodziła podczas katastrofy. Musiała się dusić, co wywołało skurcze, macica wypchnęła płód, który wciąż był połączony pępowiną z matką. Zostawiłem ich ciała tak, jak mi je przyniesiono. Włożyłem do tej samej trumny. Nie chciałem rozdzielać.

 

 

3.

wstrząsający opis cmentarza. (…)

TU SPOCZYWAJĄ

Mężczyzna około 20 lat

Mężczyzna w wieku od 20 do 25 lat

Mężczyzna w wieku od 25 do 30 lat

Wszyscy pochodzenia prawdopodobnie sub saharyjskiego

Ich ciała wyłowiono nazajutrz po katastrofie.

Na każdej z tabliczek leży sztuczna róża.

Obok grób nieoznakowany, z cementu. (…)

 

4.

…mówię wiernym, że najpoważniejszą przyczyną życiowej stagnacji jest czekać na tę właściwą, dobrą okazję do prawdy i odwagi. Powtarzanie sobie, że „mamy oczekiwać innego”. Każda chwila jest tą okazją, innej może nie będzie. Ta chwila jest okazją jedyną: to, że miliony uchodźców widzą Europę, w tym Lampedusę, jako krainę dobrobytu, pokoju i wolności. I to w tej chwili musisz zmierzyć się z tym wyobrażeniem, jakie mają o tobie.

 

5.

 

– Mam nadzieję, że to opublikujesz i że ktoś w końcu coś zrobi. Bo do dzisiaj nie zmieniło się nic. Może umrzeć sto, dwieście trzysta, pięćset tysięcy ludzi, i nic. Świat się nie ruszy. Oni wciąż wypływają w morze, cierpią, umierają. Kilka dni temu znowu było czterdzieści trupów. Przynajmniej o tylu wiadomo. Tym razem u wybrzeży Libii. Płynęli tutaj. To wszystko, co zrobiliśmy i co robimy, to jest jednak coś, ale jednocześnie to tylko ratunek, nie rozwiązanie. Rozwiązanie będzie wtedy, gdy ludzie przestaną wypływać w morze. Kiedy zostanie zażegnany kryzys w ich kraju albo przynajmniej kiedy uchroni się ich od męki takiej ucieczki, na której końcu czeka ich śmierć. Można przywieźć samolotami albo porządnymi statkami tych, którzy tego potrzebują. Pracę, którą wykonujemy tutaj, wykonać po drugiej stronie. Jeśli są chorzy, najpierw ich wyleczyć, potem bezpiecznie przetransportować, uchronić od tego piekła, które czeka ich na morzu.

 

 6. 

Pod portem piętrzy się miasto.

Południowoeuropejskie miasta nad morzem bywają do siebie podobne, a ich słoneczny, wystylizowany w wyobraźni pejzaż zagęszcza się na czternastowiecznym obrazie Ambrogio Lorenzettiego Miasto nad morzem, przechowywanym w Pinakotece Narodowej w Sienie.

Miasto Lampedusa nie ma nic wspólnego z tym idealnym obrazem. „Przedmieście Bejrutu” – powie mi o nim za kilka godzin Antonino Taranto, szef Archiwum Historycznego. Wchodząc między domy, prędzej czy później trafia się na via Roma, główną aleję łączącą park miejski z placem, a raczej tarasem, który wychodzi na port.

Widok z tarasu – na port, na pomost Favarolo i na morze, którym płyną uchodźcy – jest harmonijny. Niebo na tym landszafcie pogodzone jest z morzem, struktura portu wydaje się rozumna, gościnna.

Pomosty wyciągają ręce w stronę Afryki jak matka.

Jest i dziwny poemat-nie poemat opisujący rzeczy znalezione na opuszczonych łódkach

Ładowarki,

ciężarki z przeciągniętym sznurkiem,

kasety magnetofonowe.

 

 7. 

Ryszard Kapuściński powiedział mi kiedyś, że w życiu nie przeprowadził ani jednego wywiadu. W pierwszej chwili wydaje się to zaskakujące, ale jednocześnie jest zupełnie oczywiste. Kapuściński nie mógł przeprowadzić żadnego wywiadu, bo nie zadawał pytań: czekał, aż ludzie sami zechcą mu o sobie opowiedzieć. To jedna z najważniejszych zasad reportażu: nie pytać, tylko czekać. Budować klimat, namiastkę przyjaźni. Zaplanowanej, lecz autentycznej. Jeśli konieczne – spalać dystans z prędkością prochu. Ale koniecznie wejść do środka, do kresu. Pytać o poglądy, nawet o fakty – to kapitulacja, przegrana z czasem, charakterem.

 

8.

 

Kiedy widzimy porzuconą łódkę – mówi Giacomo – wchodzimy na pokład, przeszukujemy i ratujemy, co można. Bo wszystko żyje. Żyje każdy przedmiot. Ma energię, temperaturę. Ustanawia związek pomiędzy sobą a tymi, którzy na niego patrzą.

 

 

 

 

materiał powstał w ramach projektu Życzliwa Polska ma Sens, sponsorowanego przez Fundację PZU

logo-PZU