Antoni Gołubiew. Bolesław Chrobry

BARON. Czytam (to) i chce mi się żyć, cz. IX

Drwale nieśli wielgi - wielgachny krzyż, by dąb; uginali się pod ciężarem. Ułożyli przed kikutem dębowym, wcisnęli stępkę w szparę pnia, ramionami, drągami dźwignęli go – zachybotał się, nie upadł. Wbili w szczelinę, wytrącili kliny, pień chwycił podstawę krzyża mocno by zębami.

Antoni Gołubiew
Bolesław Chrobry

(..)

Bolko zbliżył się do zwalonego dębu, kopnął go, krzyknął, pasja grała mu w gardle:

- Tram ten pociąć, porąbać a spalić! Słyszycie? – znowu kroczył ku ciżbie, parł ją przed sobą, cofali się.

- Wola moja!

Czuł wlepione w siebie mnogie oczy. Nie ustępował. (…)

Drwale nieśli wielgi – wielgachny krzyż, by dąb; uginali się pod ciężarem. Ułożyli przed kikutem dębowym, wcisnęli stępkę w szparę pnia, ramionami, drągami dźwignęli go – zachybotał się, nie upadł. Wbili w szczelinę, wytrącili kliny, pień chwycił podstawę krzyża mocno by zębami.

Oczy tłumu oderwały się od Bolka, od świty, od drwali i zwalonego boga. Przylepły do krzyża. Nowy Bóg. Wraży. Obcy. Lelum!

- W imię Ojca, i Syna i Ducha Świętego… – zapiszczał mały, czarny żerzec w pstrych szatach. Żegnał ich, kulili się przed urokiem.

- Dadźboże – biadoliły blade wargi.

Jednym skokiem był Bolko na pniu dębowym, obrócił się ku gromadzie, głos jego huczał władczo:

- Wszystkie ludzie wolne w moim księstwie maja być krzescijany. Obmyci wodą świętą. Oto Zefrid; ksiądz Jezu Krysta, chrzcić was będzie. Mężów, białki a dzieci. Słyszycie?

Podle Bolka stał Zefrid, ozwarł gębę, nie pojmowali.

Padały urwane zdania:

…Jenż przybył na świat jako Zbawca, jako…

…Bóg przykazał: w post mięsa nie jeść, dzień święty święcić, modlić się, z diabłem nie trzymać. A kto by nie słuchał, tego ksiądz wasz, Bolesław, będzie bił, głowy ścinał, oczy łupił, zęby wybijał. Baczcie tedy…

… A Dadźbóg, a Swarożyc, wilkołaki są i złe…

… a kto by nie ochrzcił się, w piekło pójdzie, w ogień, jak jen tram…

… Oćcze nasz…

Patrzyli odurniali ze szczętem. Słowa ślizgały się po nich, spadały niby twarde kamienie. Wlepili w Zefrida oczy, patrzyli tępym stadem, słyszeli głos – jakby obcą mową bajał.

Ciżba łbów okrytych czapami włosów, obciągniętych lnem ciał, wnętrz ludzkich przytłoczonych strachem, dziwem, Nowym. Jedno czuli: ksiądz wygnał Dadźboga, zwalił dąb święty, przyzywał KyryiKrysti. Krzyczał groźnie: „Moja wola!”

- A teraz chodźcie tu po jednemu, będę was chrzcił wodą świętą jako Jan.

Polana była mała, krągła by oko puszczy. Wokół grał bór, trzaskały gałęzie, wył zwierz. W środku polany – Dadźboże! Dadźboże! – stał krzyż wielki by dąb. Znak Jezu Krysta i woli księdza.

*

W ramach cyklu „BARON. Czytam (to) i chce mi się żyć”, Artur „Baron” Więcek prezentuje wybrane fragmenty tekstów, które sprawiają, że z powrotem chcemy budzić się do życia.

zdjęcie Reżyser Artur Więcek Baron

 
 
 
 

w ramach projektu „Życzliwa Polska ma Sens” – sfinansowano ze środków Fundacji PZU/Partner Fundacja PZU

logo-pzu