Bereś w TVN24: pamiętajmy o wrażliwości zwykłych Rosjan

Ale czy nie powinniśmy brać pod uwagę mentalności, wrażliwości samych Rosjan? Oni mogą powiedzieć, że przecież ci żołnierze u nas umierali - czemu więc chcemy wyburzać pomnik poświęcony ich pamięci?

- Jak powinna zachować się Polska w sprawie radzieckich pomników, które pozostały na naszych terenach? Ja nie mam gotowego rozwiązania. Ale może warto pamiętać o wrażliwości zwykłych Rosjan – o tym, że w naszym kraju ginęli także niewinni sowieckiej ideologii rosyjscy żołnierze? – zastanawiał się Witold Bereś w programie „Tak jest” emitowanym na antenie TVN24.

Przypomnijmy, że w zeszłym tygodniu – na stronach portalu Onet.pl – ukazała się wypowiedź prezesa IPN Łukasza Kamińskiego, który zapowiedział, że sowieckie pomniki znajdujące się na terytorium Polski mają zostać usunięte. „Ogólnokrajowy projekt Instytutu Pamięci Narodowej zostanie skierowany do samorządów w ciągu najbliższych tygodni” – pisał Onet.

– Ich pozostawienie jest konsekwencją niedokończenia w Polsce przemian z początku lat 90. Był to fatalny błąd, który od lat daje paliwo wykorzystywane w propagandzie i prowokacjach wymierzonych przeciwko naszej ojczyźnie – tłumaczył w rozmowie z Onetem prezes IPN. W odpowiedzi, strona rosyjska uznała, że Polska podgrzewa „wojnę pomnikową”.

Dziś sprawę na antenie TVN24 komentował Witold Bereś. Redaktor naczelny portalu PolskaMaSens.pl tłumaczył, że nie powinno się odbierać jej zero-jedynkowo. – Oczywiście, ani ja, ani pewnie nikt w Polsce nie wyobraża sobie pomnika Felixa Dzierżyńskiego, który był mordercą. Były też dziesiątki innych monumentów, absolutnie nadających się tylko do usunięcia ich z powierzchni ziemi. Ale nic nie jest czarno-białe; pamiętam na przykład moje rozmowy z Markiem Edelmanem – dla niego, jako dla obywatela II RP, wejście Armii Czerwonej do naszego kraju oznaczało ocalenie. Tak samo dla innych polskich Żydów i Polaków, którzy mogli zginąć – opowiadał Bereś.

I apelował, by rozmowę na temat radzieckiego pomnika w niewielkim Kędzierzynie-Koźlu prowadzić w spokojnym tonie. – Zastanówmy się uczciwie, czy ten pomnik nie jest wyrazem uzasadnionej wdzięczności wobec tysięcy Rosjan, którzy tam zginęli. Nie przesądzam, ale rozmawiajmy o tym. Nie uważam, że natychmiast powinnyśmy podchodzić do tych spraw tak ortodoksyjnie, jak dziś niektórzy by tego chcieli.

- Ja widzę dwie płaszczyzny całej tej „wojny pomnikowej”. Czy ta sprawa pogorszy nasze relacje z rządem rosyjskim? Cóż, nie dbam o to. To nie jest rząd demokratyczny, lecz bandycki, niebezpieczny dla Europy. Ale czy nie powinniśmy brać pod uwagę mentalności, wrażliwości samych Rosjan? Oni mogą powiedzieć, że przecież ci żołnierze u nas umierali – czemu więc chcemy wyburzać pomnik poświęcony ich pamięci? Powtarzam: nie mam tutaj gotowej odpowiedzi, ale warto mierzyć się z takimi pytaniami – przekonywał nasz naczelny.

Na końcu zaproponował, by może sam IPN – jako instytucja reprezentująca wolny kraj – doprowadził do powstania pomnika czczącego pomnik „niewinnych ideologii sowieckiej”żołnierzy, którzy ginęli na polskiej ziemi. – Pamiętajmy o jednym: imperia upadają, rządy się zmieniają. A z narodami postsowieckimi zawsze będziemy żyli w sąsiedztwie.

- Może warto o tym pamiętać? – pytał Witold Bereś.