Chwila – życie. W tym roku odeszli także nasi przyjaciele

Redakcja

1-2 listopada. Wszystkich Świętych, Dzień Zaduszny. Zawsze chwila zadumy. I znów pożegnaliśmy ludzi szczególnie nam bliskich: Andrzeja Wajdę, Janinę Paradowską, Krzyśka Millera, ks. Jana Kaczkowskiego… I wielu innych. O części z nich piszemy kilka słów. O wszystkich pamiętamy. Dziękujemy za wszystko, co pozostawiliście po sobie.

I jak niegdyś, dziś też wiersz ks. Piotra A. Falińskiego:

„Zaduszki”

kręte alejki wiodące przez ziemię
znaczone krzyżami
poświata płomieni wypełnia
ogrom ciemności
i cisza zmieszana z zadumą
otwiera jak klucz grobowe milczenie
spotkanie dwóch światów,
które są tak odległe
jednak bliskie bo związane
z człowiekiem
to życie
to jedność
to Zaduszki
Bogusław Kaczyński (2 maja 1942 – 21 stycznia 2016)
kaczynski2fot. Ireneusz Sobieszczuk/boguslaw-kaczynski.pl
„Jest najbardziej eleganckim mężczyzną, jakiego spotkałem w Polsce. Nigdy nie zapomnę jego opowieści o Callas. Chociaż dobrze ją znałem, razem przygotowaliśmy dla La Scali premierę ‚Medei’, pokładałem się ze śmiechu” – tak o Bogusławie Kaczyńskim mówił słynny amerykański kompozytor i dyrygent, Leonard Bernstein. I każdy, kto choć raz miał okazję słuchać najsłynniejszego popularyzatora muzyki poważnej w naszym kraju, ten wie, że w tej wypowiedzi zawarto wszystko. Nie trzeba było kochać opery, by pokochać głos i pasję Pana Bogusława.

Andrzej Żuławski (22 listopada 1940 – 17 lutego 2016)
zulawski2
Często piszemy, że ktoś wyprzedził swoją epokę. Tak też było z Andrzejem Żuławskim. Gdyby przyszedł na świat 50 lat później, to wciąż byłby z samego przodu. W 2016 roku polskie kino straciło wiele znakomitych postaci, ale to właśnie asystent Andrzeja Wajdy przy filmach „Samson”, „Miłość dwudziestolatków” i „Popioły” zawsze zmuszał ludzi wrażliwych do myślenia – często dziełami mocnymi, a może nawet dziwnymi. Ale czy nie tak właśnie pisze się kilkadziesiąt lat później o geniuszach?

Jan Kaczkowski (19 lipca 1977 – 28 marca 2016)
kaczkowskifot. Damian Bramski
Jan Kaczkowski czerpał z życia garściami. Jego pogrzeb odbył się pierwszego kwietnia, jakby ksiądz Jan chciałby nas znowu rozbawić i powiedzieć: „ludzie, przecież ja nie odchodzę, bo za jakiś czas znów się spotkamy”. Zapamiętamy go jako człowieka wielkiego; kogoś, kto przekonał nieprzekonanych swoim: „zamiast ciągle na coś czekać – zacznij żyć, właśnie dziś. Jest o wiele później,niż Ci się wydaje”.

Zyta Gilowska (7 lipca 1949 – 5 kwietnia 2016)
W polskiej polityce miała twardych przeciwników, ale i sama była twarda. Zawsze chodziło jej o coś, ale niekoniecznie o własną karierę. Chciała pozostawić po sobie ślad i to jej się udało. „Odeszła Zyta Gilowska, jedna z najbardziej wyrazistych postaci polskiej polityki. To smutny dzień” – napisał po śmierci Zyty Gilowskiej. Jarosław Kaczyński mówił na pogrzebie: „wymagająca i jednocześnie wyjątkowo wręcz urocza”. Była jednym z tych polityków, którzy wzbudzali podziw i u Tuska, i u Kaczyńskiego. Brakuje jej.

Tadeusz Gocłowski (16 września 1931 – 3 maja 2016)
goclowski2fot. Pitert
Bezkompromisowy i stojący po jasnej stronie życia. „Ludzie, którzy mówią, że 15–20 lat temu było w Polsce lepiej, powinni się z tego spowiadać” – mawiał abp Tadeusz Gocłowski. Był bardzo potrzebny Kościołowi, który po odegraniu wielkiej roli w czasach PRL, momentami jakby się zagubił. Abp Gocłowski szedł konsekwentnie drogą dobra.

Maria Czubaszek (9 sierpnia 1939- 12 maja 2016)
maria_czubaszek_uw_2015
Polska pisarka i satyryczka, autorka tekstów piosenek, scenarzystka, felietonistka, dziennikarka, komentatorka „Szkła kontaktowego” i juror licznych przeglądów kabaretowych. Była znana z ciętego języka. Nie bała się się poruszać odważnych i kontrowersyjnych tematów. – Pani Mario, jakiś czas temu napisałam, że jest Pani jak moja druga matka, choć nigdy nie chciała Pani mieć dzieci, ale tak jest – wyznała po śmierci pisarki Karolina Korwin-Piotrowska.

Andrzej Niemczyk (16 stycznia 1944 – 2 czerwca 2016)
andrzej_niemczykfot. Paweł Strykowski
Legendarny trener „Złotek” – kobiecej siatkarskiej reprezentacji Polski, dwukrotny złoty medalista mistrzostw Europy w 2003 i 2005 roku. Najtrudniejsze mecze Niemczyk toczył przeciwko chorobie nowotworowej. Pierwszy z nich, w 2005 roku, wygrał, niestety 10 lat później w starciu z nieoperacyjnym rakiem płuc nie miał szans. Zostawił po sobie spuściznę, o której nie sposób zapomnieć.

Janina Paradowska (2 maja 1942-29 czerwca 2016)
179px-paradowska_janina
Polska dziennikarka, publicystka, od 1991 związana z  tygodnikiem „Polityka”. Była wielokrotną laureatką Nagrody Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Zdobyła tytuł Najlepszego Dziennikarza Roku 2002 w plebiscycie miesięcznika „Press”.  – Miała odwagę myślenia i nazywania – takimi słowami wspominał dziennikarkę jej przyjaciel Adam Michnik.

Franciszek Macharski (20 maja 1927 – 2 sierpnia 2016)
macharskifot. KSAF AGH Krakowska Studencka Agencja Fotograficzna AGH
 Biskup, kardynał prezbiter, były arcybiskup metropolita krakowski, arcybiskup senior, niezłomny „książę Kościoła”. Początkiem lipca upadł na schodach i złamał kręgosłup. Podczas swojej pielgrzymki do Polski papież Franciszek zdążył jeszcze odwiedzić go w szpitalu. Kardynał Macharski zmarł tydzień po spotkaniu z Ojcem Świętym.

Krzysztof Miller (25 marca 1962 – 9 września 2016)
millerfot. screen Polskie Radio Czwórka
Krzysztof Miller to historia polskiej fotografii. Kapitalny fotoreporter, który nie tylko przywoził zdjęcia z najdalszych zakątków świata, ale też inspirował kolejne pokolenia. Świat fotografii był dla niego całym światem. „Krzysiek był z innej epoki. Z czasów dziennikarstwa zasad, a nie kasy. Dziennikarstwa wierności ideałom, a nie słupkom oglądalności. Solidarności ze słabszymi, a nie sitwy z kumplami. I takie też dziennikarstwo uprawiał” – pisał w naszym portalu Witold Bereś, żegnając Krzyśka.

Andrzej Wajda (6 marca 1926 – 9 października 2016)
wajda-kwadrat

To dzięki niemu świat dowiadywał się o nas, a my odpowiadaliśmy sobie na pytanie: „kim jesteśmy?”. Spróbujmy ocalić to nazwisko w naszej dzisiejszej nijakości – napisał Marek Kondrat po śmierci Mistrza Andrzeja Wajdy. Wiele już zostało o nim powiedziane, na naszym portalu wspominała go Agnieszka Holland, prof. Tadeusz Lubelski, ale też nasz red. naczelny –  Witold Bereś. Wspomnienie z Wajdą może mieć jednak każdy. Reżyser na zawsze zostanie w swoich filmach. Naszym zadaniem jest, by pokazać je kolejnym pokoleniom. Zazdrościmy tym, którzy „Niewinnych czarodziei”, „Popiół i diament”, „Brzezinę” czy „Ziemię obiecaną” obejrzą kiedyś po raz pierwszy w życiu.  A my do filmów pana Andrzeja na pewno będziemy wracać.

Andrzej Kopiczyński (15 kwietnia 1934 – 13 października 2016)
kopiczynski_andrzej

Andrzej Kopiczyński z łódzkiej szkoły teatralnej był wyrzucany aż trzy razy. Jego profesorowie uważali, że nie jest utalentowany, ale w końcu udowodnił, jak bardzo się mylili. Na zawsze został „Czterdziestolatkiem” z kultowego serialu. Wspominał, że ta rola odcięła mu drogę do grania postaci dramatycznych. Ale nigdy jej nie żałował. „Aktor jest od tego, żeby wszystko i wszędzie zagrać” – mawiał. Najlepiej jednak czuł się na deskach teatru. Nawet pracując na planie kolejnego filmu, tęsknił za kontaktem z publicznością teatralną.