Czy jeszcze kiedyś będziemy braćmi?

Z cyklu "Świat ma Sens*"

* Analizę Olega Kozlovskiego opisujemy w ramach cyklu "Świat ma Sens". Prezentujemy w nim poruszające historie ze świata, przywołujemy inspirujące sylwetki osób, które małymi krokami zmieniają rzeczywistość oraz zachęcamy do odkrywania najbardziej niesamowitych zakątków naszego globu *

– Jesienią ubiegłego roku wróciłem z podróży po kilku krajach, w tym Ukrainy. Na granicy mój paszport szczególnie przyciągnął uwagę rosyjskiego celnika. Przez jakiś czas przerzucał strony  dokumentu, spoglądając na różne stemple wjazdu i wyjazdu. Spojrzał na mnie groźnie i zapytał: „dlaczego Ukraina?”- relacjonuje na łamach portalu „New Eeastern Europe” rosyjski aktywista Oleg Kozlovski . Dodaje też, że kilka miesięcy później podobne pytanie usłyszał od ukraińskiej straży granicznej, tym razem po wylądowaniu na lotnisku w Kijowie. – Zabrano mnie na przesłuchanie, gdzie próbowali się dowiedzieć kim jestem i co tutaj robię – opisuje.

Gorzki smak sąsiedztwa

Nic dziwnego, że regularne wycieczki do „bratnich” krajów są przyczyną podejrzeń wśród przedstawicieli służb granicznych. W ciągu ostatniego roku konflikt pomiędzy Rosją i Ukrainą rozprzestrzenił się na coraz więcej sfer życia. Część lotów oraz pociągów zostało odwołanych. a projekty dotyczące współpracy gospodarczej, kulturalnej i naukowej zamknięte. – Ale najbardziej bolesne było zakłócenie osobistych więzi między przyjaciółmi i krewnymi po obu stronach granicy. Słyszałem dziesiątki takich historii – pisze Kozlovski.

Im dłużej trwa konflikt, tym bardziej ludzie przystosowują się do nowego stanu rzeczy, znajdują osobiste powody nienawiści (zabici i ranni krewni czy znajomi), lub po prostu tracą wiarę w możliwość pojednania. Jeszcze rok temu wielu Ukraińców starannie oddzielało „złego Putina” od „dobrych Rosjan”. Teraz są zmęczeni i po prostu zrezygnowani. Wielu przestało wierzyć w  liberalną część społeczeństwa rosyjskiego. Ukraińcy są dziś przekonani, że ta grupa jest zbyt słaba i nie będzie miała możliwości wpływania na politykę rządu. W rezultacie rośnie liczba osób, które nie pozwalają na rozwiązanie konfliktu.

Jednak Ukraina nie może sobie pozwolić na ignorowanie rzeczywistości, bez względu na to, jak bardzo pragnie odwrócić się od Rosji i stać w miłym towarzystwie spokojnych krajów europejskich. Rzeczywistość jest taka, że bez udziału Moskwy nie będzie możliwe rozwiązanie problemu w Donbasie i na Krymie, ale będzie również bardzo trudne przeprowadzenie reform wewnętrznych, których Ukraina rozpaczliwie potrzebuje.

Rosja potrzebuje pojednania z Ukrainą nie mniej niż Ukraina z Rosją. Sankcje ekonomiczne, niestabilność polityczna oraz izolacja to prosty przepis na katastrofę. Wydostanie się z tego impasu jest możliwe tylko po przywróceniu normalnych stosunków z Ukrainą. – Znalezienie rozwiązania dla kluczowych problemów między naszymi krajami będzie możliwe tylko wtedy, gdy we współpracę włączymy także społeczność międzynarodowa – analizuje rosyjski aktywista.

Demonstracja “Rocznica Zbrodniczej Okupacji przez Federację Rosyjską сzęści suwerennego terrytorium Ukrainy - Autonomnej Respubliki Krym i miasta Sewastopol”
Demonstracja “Rocznica Zbrodniczej Okupacji przez Federację Rosyjską сzęści suwerennego terrytorium Ukrainy – Autonomnej Respubliki Krym i miasta Sewastopol”

Gra równa zeru

Wiele z tych problemów zostało stworzonych przez samego prezydenta Rosji. Chociaż polityka Władimira Putina jest bardzo niebezpieczna dla jego własnego kraju, to ma swoją wewnętrzną logikę, oczywiście tylko dla niego samego. Wydaje się, że jest on przekonany, iż ta wojna toczy się nie przeciwko Ukrainie, ale przeciwko Zachodowi i w szczególności USA. Wychowany w czasach zimnej wojny Putin rozumie politykę międzynarodową jako grę o sumie zerowej.  Jest przyzwyczajony do myślenia w kategoriach „operacji specjalnych” i coraz bardziej obawia się utraty władzy.

Rosyjski dyktator szczerze wierzy, że wydarzenia na Ukrainie (jak i wiele innych na całym świecie) są elementem nielegalnej wojny Zachodu z nim samym. – Ale prędzej czy później reżim Putina upadnie – przewiduje Kozlovski.  Dodaje też, że istnieje szansa, że po upadku jego polityki, dzięki liberalno zorientowanemu pokoleniu będzie można go zastąpić.

Pilna sprawa

Jedną z najpilniejszych spraw jest los obywateli Ukrainy, którzy są przetrzymywani w rosyjskich więzieniach. W ciągu ostatniego roku Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej oraz inne struktury represyjne wytoczyły szereg absurdalnych spraw karnych. W rezultacie dziesiątki Ukraińców, w tym wojskowych, wylądowało w więzieniach i obozach. Liczba ta może wzrosnąć, a więźniowie często mają perspektywę dekady pozbawienia wolności, bez nadziei na sprawiedliwy proces.

Demonstracja “Rocznica Zbrodniczej Okupacji przez Federację Rosyjską сzęści suwerennego terrytorium Ukrainy - Autonomnej Respubliki Krym i miasta Sewastopol”
Demonstracja “Rocznica Zbrodniczej Okupacji przez Federację Rosyjską сzęści suwerennego terrytorium Ukrainy – Autonomnej Respubliki Krym i miasta Sewastopol”

Nieufność

Najbardziej niebezpieczne i nieprzewidywalne ze wszystkich rosyjsko-ukraińskich problemów jest oczywiście wojna na wschodzie Ukrainy. Nawet w okresie względnego spokoju, bez nowych zabitych i rannych, kolejny etap eskalacji może się zdarzyć w każdej chwili. Rosja może teoretycznie wycofać się bez katastrofalnych dla siebie lub Ukrainy skutków. Podstawowa nieufność obu stron wobec siebie stanowi jednak  istotną barierę. Od pierwszego dnia, pierwszego zawieszenia broni podpisanego jesienią 2014 roku, obie strony stale i często słusznie oskarżają się wzajemnie porozumienia. Ukraińcy mają wiele powodów by wątpić, że Putin był zainteresowany stabilizacją Donbasu, Moskwa natomiast oskarża Kijów o prowokację.

Ukraina nigdy nie będzie już taka sama

Najważniejszym, pierwszym krokiem do przełamania impasu geopolitycznego w Europie Wschodniej jest postawa Rosjan. Muszą zaakceptować, że Ukraina zmieniła się nieodwracalnie. Muszą zrozumieć, że istnieje potrzeba zbudowania nowego związku. W miarę upływu czasu Ukraina będzie coraz bardziej oddalać się od Rosji w wymiarze kulturowym, cywilizacyjnym, ekonomicznym i politycznym. W ciągu kilku dekad zniknie wiele powiązań między Ukrainą, a Rosją. Podobnie jak dziś między „krajem Putina”, a np. Polską, krajami bałtyckim czy Finlandią.

Będzie wielu (prawdopodobnie nadal większość) rosyjskojęzycznych Ukraińców, choć młodzi ludzie wolą rozmawiać po angielsku i niemiecku.  A może stare urazy w końcu stracą na sile? Współpraca gospodarcza w końcu powróci? Nowe globalne i regionalne problemy pozwolą na szukanie wspólnych rozwiązań? – pyta Oleg Kozlovski.  „Możemy nie być już braćmi ponownie, ale jeszcze nie jest za późno, aby być dobrymi sąsiadami” – podsumowuje.