Do pomocy z angielskim. Część druga

Witold Bereś

felietonzyczliwy

Oto Fundacja Nauki Języków Obcych LINGUAE MUNDI to sposób na naukę angielskiego również przez Internet, zdalnie. I ponoć się specjalizuje w nauczaniu języków obcych osób dorosłych.

To i dobrze, bo o ile młodzi często mówią po angielsku lepiej niż po polsku (co nie znaczy, że dobrze), to już starsi leżą i kwiczą.

Te nasze codzienne zmagania z angielszczyzną czasami mogą być zabawne. Każdy popełnia błędy. Angielski wyraz „rumour” nie oznacza „hałasu”, tylko „plotkę”. Co miesiąc nie dostajemy renty, tylko musimy ją (go) zapłacić. Angielskie „rent” oznacza bowiem „czynsz”, a nie „rentę”. Podobnie jest z „pension”, które oznacza „emeryturę”, a nie comiesięczną „pensję”. Zupełnie podobnie brzmi słowo „complement”, które oznacza „dopełnienie”, a nie „komplement”. W sklepie z kosmetykami nie będziemy opisywać rodzaju „carnation”, ponieważ oznacza to „goździka”, a nie „karnację” („complexion”). Bardzo często błędnie używane jest słowo „eventually”, które po angielsku oznacza „w końcu, ostatecznie”, a nie „ewentualnie”. Podobnie jest z „actually”, które trzeba tłumaczyć na „w rzeczywistości”, a nie „aktualnie”. Niemal identycznie jak w polskim brzmi angielskie słowo „sympathy”, które jednak tłumaczy się nie jako „sympatia”, tylko „współczucie”. Dokładnie tak samo jak w języku polskim wyglądają słowa: „data”, które po angielsku oznacza „dane”, oraz „lecture” oznaczające „wykład”, a nie „lekturę, czytanie”.

Wybuch śmiechu może spowodować użycie angielskiego „preservative”, czyli „środka konserwującego”, na określenie „prezerwatywy, kondomu” – chociaż wyrazy brzmią niemal tak samo. Również „affair” ma różne znaczenia – kojarzy się z polską „aferą”, a po angielsku oznacza „romans”. Do podobnie brzmiących słów można dodać jeszcze „receipt”, które oznacza „paragon”, a nie „receptę”, oraz „fabric”, które trzeba tłumaczyć jako „tkaninę”, a nie „fabrykę”. Po angielsku „transparent” oznacza coś „przezroczystego”, a słowem „lunatic” można opisać „wariata”, nie kogoś, kto spaceruje podczas snu. Poza tym łudząco podobny jest wyraz „prospect”, który nie oznacza rodzaju „ulotki”, tylko „szansę, perspektywę”. Co więcej, „speaker” to „głośnik”, a nie „prezenter telewizyjny”, a „wagon” to „wóz”, a nie część pociągu. Tego, co robimy w klozecie, nie warto próbować w „closet”, które oznacza „szafę w ścianie”.

No i na koniec „fart”, które ma w języku polskim zupełnie inne znaczenie niż w angielskim. Hmmm…

w ramach projektu „Życzliwa Polska ma Sens” – sfinansowano ze środków Fundacji PZU/Partner Fundacja PZU

logo-pzu