Dżentelmeni

Witold Bereś

Ja po prostu marzę o tym, aby kiedyś, gdy któryś z rodzimych, nadwiślańskich macho, znowu powie coś urokliwego o roli kobiet, któraś ze zwykłych osób publicznych najnormalniej w świecie dała mu w ryja.

 

felietonzyczliwy

 

 

Lat temu iks, amatorsko, acz pasjami, grywałem w ping-ponga. W jednym z turniejów spotkałem się w finale z mistrzynią Polski juniorów. Po meczu pełnym potu i krzyków – wygrałem. No i fajnie.

Ale okazało się, że koledzy, którzy mecze z nią przegrali wcześniej, rzecz całą skomentowali oto tak: „Bo my jesteśmy dżentelmenami i z kobietami nie wygrywamy!”. Nie zapomnę rumieńca wstydu dziewczyny, której właśnie pokazano miejsce w szeregu – nawet jak wygrasz, to tylko dlatego, że ci na to pozwolimy. I że niby to ma być dowodem na jakiś szczególny męski bon-ton.

O co mi chodzi? Chodzi mi o niezwykłe polskie chamstwo, które pod lakierem rzekomej galanterii, w gruncie rzeczy jest dowodem na męskie prostactwo, egoizm i debilizm.

Ja po prostu marzę o tym, aby kiedyś, gdy któryś z rodzimych, nadwiślańskich macho, znowu powie coś urokliwego o roli kobiet, któraś ze zwykłych osób publicznych najnormalniej w świecie dała mu w ryja. Dopiero wtedy będę mógł powiedzieć, że słowo dżentelmen ma w Polsce swój sens.

 

 

w ramach projektu „Życzliwa Polska ma Sens” – sfinansowano ze środków Fundacji PZU/Partner Fundacja PZU

logo-pzu