Edelman, obrońca człowieka

Witold Bereś

 

Co robić, jak ci ciężko? – padło kiedyś pytanie. Ale Edelman odpowiedział bez swego sarkazmu: – Nie zwracać na to uwagi. Iść dalej. Jeżeli wiesz, co jest dobre, a co złe, to po prostu idziesz swoją drogą. Jak w tej piosence: nie chodzi o to, aby iść do celu, chodzi o to, aby iść po słonecznej stronie.

 

Zredefiniujmy zatem ”Dekalog Edelmana”.

dekalog-edelmana

 

 

I

Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną?

Nieraz słyszałem, jak Edelman mówił: – Bóg? Dajcie mu spokój. On śpi. Więc co? Nie ma go, ale śpi, więc jest? Jakkolwiek jednak interpretować jego słowa, nie ulega wątpliwości, że Edelman w sposób najoczywistszy był ateistą. – TAM nic nie ma Lepiej mieć suchara schowanego, gdy jest źle, niż odmawiać zdrowaśki.

A może był wierzący w sensie szerszym? Tak. Wierzył wszak, przy wszystkich zastrzeżeniach, w Człowieka i jego humanizm, którego jednak nabywa się wraz z edukacją. Jego życie pełne jest wiary w ludzi, którzy byli dla niego takim punktem odniesienia, jakim dla wierzących jest Bóg.

Więc nie będziesz miał bogów ponad mnie, Człowieka.

II

Nie będziesz wzywał imienia Boga twego nadaremno?

Tą wartością dla Edelmana, która by upoważniała do owego podparcia się Bogiem, był socjalizm. – Każdy ma swojego idola. Moimi idolami byli ci, którzy w 1939 r. robili schutzbund, takie oddziały samoobrony, i walczyli z faszyzmem. Dla kogoś innego idolem jest papież.

Socjalizm w przedwojennym pojmowaniu tej idei był najbliższy tradycji Bundu i myśleniu samego Doktora. I odległy od komunizmu. To dlatego bundowcy w przeciwieństwie do socjalistów zachodnioeuropejskich z obrzydzeniem patrzyli na Stalina i zaciekle walczyli z modelem sowieckim. Etos socjalizmu polega na tym, byś miłował bliźniego jak siebie samego: pomagał słabszym itd. I w tym sensie socjalizm jest nadal atrakcyjny.

III

Pamiętaj, abyś dzień święty święcił?

Święto jest codziennie, bo codziennie człowieka można bronić. Nawet wtedy, gdy z nim się nie zgadzasz, gdy inni – nawet twoi przyjaciele – go atakują. Bo pierwszą konsekwencją tego, że każdy ma swe prawa i wolności, jest zdolność pójścia pod prąd. Kto wie, czy tej cechy Edelmanowi nie powinni wszyscy zazdrościć.

Potrafi choćby zwrócić się do litewskiego prezydenta z prośbą o ułaskawienie polskich samorządowców, których sąd w Wilnie skazał na kary więzienia, bo nie uznali niepodległości Litwy. A przecież daleko mu do ich poglądów. Albo broni prawicowego prezydenta Łodzi Jerzego Kropiwnickiego, bo uważa, że dobrze zarządza miastem.

IV

Czcij ojca swego i matkę swoją?

Tak, rodziców czcij. Dzieci chroń. Ale nie przez przypadek Edelman co rusz przypomina, że moralne reguły okresu wojny odstają od norm czasów pokoju. Tych opowieści o matkach z jednej strony ratujących do końca życie swych dzieci, ale też tych, które duszą niemowlęta pod presją całego ukrywającego się schronu, nie brakuje z czasów wojny. Tamtej i wielu innych.

V

Nie zabijaj?

Nie zabijaj, jak tylko w obronie własnej, w walce przeciw tyranii i uciskowi, tylko kiedy akt gwałtu jest jedynym wyjściem. Życie ludzkie jest święte.

Życie jest święte. Ale choć nie ma głupszego zdania niż ckliwe ”na stos rzuciliśmy swój życia los”, to jednak dla solidarności z przyjaciółmi, dla ratowania ich, bez zbędnej egzaltacji, co chwila ludzie poświęcali swe życie. Nie walka, nie broń w dłoni, nie bagnet na broń świadczą jednak o wielkości, doniosłości ich śmierci.

VI

Nie cudzołóż?

Można traktować to jako zakaz zdrady, i z tym zapewne więk­szość by się zgodziła. Ale w gruncie rzeczy zakaz ten pojmu­je się dużo szerzej – jako ograniczanie szeroko rozumianej sfe­ry intymnej. Tyle że dziś takie zakazy dla wielu będą brzmieć jak słaby żart. Więc może chodzi w tym przykazaniu o coś jeszcze innego – o wier­ność uczuciom?

Edelman wspomi­na kiedy to do domu łączniczek Żydowskiej Organizacji Bojowej, niespodzianie tuż przed godziną policyjną zapu­kał do drzwi stary Żyd, który nie miał się gdzie podziać. Został więc u nich na wigilię, a po­tem cała piątka spała na podłodze. I „jedna z naszych łączni­czek kochała się z nim przez całą noc na oczach wszyst­kich. I został ten stary Żyd z długą siwiejącą brodą. Zakochał się w naszej łączniczce i tak żyli razem do powstania warszaw­skiego. Ich miłość była tak wielka, że zaniechali wszelkich środków ostrożności i razem, trzymając się za ręce, chodzili po mieście”.

VII

Nie kradnij?

Nie kradnij. Jak tylko w obliczu śmierci z głodu.

Mówił: – Ja nie wiem, ja nie jestem taki moralista, żeby wiedzieć to wszystko. No – można ukraść, jak trzeba. Jak ktoś jest głodny? Jak ma nie kraść? Nie jest to takie straszne. Zależy, co to jest kradzież. Oczywiście – jak się kradnie te miliardy

Więc Edelman znowu chce, by nie przenosić codziennych realiów na sytuacje ekstremalne.

VIII

Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu?

Czyli – nie kłam? Każdy człowiek ma prawo do wolności opinii i do jej wyrażania; do rozpowszechniania informacji i poglądów wszelkimi środkami. Ale nie donoś, nie kłam, nie plotkuj i nie oczerniaj.

I znowu Edelman nie chce poddać się łatwym twierdzeniom.

Tak, oczywiście, trzeba kłamać, jak chce się ratować człowieka. Przecież często ludzie są niewinni, a oskarżenie mocne. Więc jak jesteś przekonany o czyjejś niewinności, to – choć nie masz dowodu – kłam i ratuj go.

IX

Nie pożądaj żony bliźniego swego?

Czy można pożądać nie rzeczy lub ludzi, ale cech ludzkich – i czy to aby zawsze jest złe? Kiedy pożądanie może stać się czymś pożądanym dla cywilizacji lub choćby – dla przeciętne­go człowieka? A może w ogóle nie należy mieszać tych po­rządków?

W czasie wielkiej akcji likwidacyjnej getta warszawskiego zdarzyła się, na przykład, taka historia: kobieta w wieku śred­nim, Polka z aryjskiej strony, zostawiła swego męża Polaka i przeszła na stronę żydowską, aby pójść z Żydem, swoim ko­chankiem i miłością, do gazu…

X

Nie pożądaj żadnej rzeczy bliźniego?

Odwrotnie, bądź z nim solidarny i lojalny, kiedy bliźni i jego rzeczy są w niebezpieczeństwie.

Dobra materialne to ostatnia rzecz, o której myśli Edelman.

Jego stosunek do pieniędzy jest niezwykły – sam mówi o sobie, że zawsze je miał, bo nigdy mu na nich nie zależało. Nie chce mieć nawet konta w banku. Bo po pierwsze, wie, że jak się kończą pieniądze w portfelu, to się kończy miesiąc, a po drugie, lubi, gdy przychodzi do niego listonosz, a on może mu coś dać…

*

Najważniejsze chrześcijańskie przykazanie pochodzi wprost od Chrystusa:

„Przykazanie nowe daję wam: abyście się wzajemnie miłowali, abyście nie zapominali o przyjaźni, solidarności i ludzkim życiu.”

Marek Edelman, ateista, mówił o tym tak:

„Miłuj bliźniego jak siebie samego. I pomagaj słabszym, potrzebującym, zagrożonym.”

w ramach projektu „Życzliwa Polska ma Sens” – sfinansowano ze środków Fundacji PZU/Partner Fundacja PZU

logo-pzu