Gdzie jest tata?

Witold Bereś

felietonzyczliwy

To, że rodzinę trudno w dzisiejszych czasach utrzymać w całości i miłości – sprawa oczywista. Ale czy na pewno wina w tym, że ojcowie są w rodzinach nieobecni? A jeśli nieobecni są – to z czego to wynika?

Czasami media prowadzą akcję „Powrót taty”. To o tym, że dziś brakuje ojców. Że znikają z życia rodzinnego, bo są zapracowani. Bo kryzys ojcostwa. Bo nie potrafią. „Tak też podpowiada nam doświadczenie: gdy byliśmy dziećmi, liczyła się raczej mama. Teraz, gdy mamy dzieci, próbujemy zostać ojcami i nie zawsze to wychodzi. Nie mieliśmy ojców, nie zostajemy ojcami” – pisze redakcja.

I pojawia się mnóstwo głosów ciekawych, czasami egzaltowanych, czasami – szokujących. Gdzieniegdzie słychać trochę – podejrzanej aż! – słodyczy. „…to wyznanie, jak na amerykańskim filmie, wymknęło mi się na koniec. Trzy tygodnie przed Twoją śmiercią. (…) Pomogłeś mi pokonać strach i lenistwo, dopingowałeś, żebym przełamała obawy przed nurkowaniem. Jestem Ci za to wdzięczna do dzisiaj. (…) Tato – pamiętam, kocham, tęsknię”.

Częściej słychać słowa ostrzejsze. I przerażające opisy alkoholizmu, bandytyzmu, łajdactwa. „Czytam pamiętnik mamy i zaciskam pięści. Nienawidzę cię, Tato, za to, co nam zrobiłeś. Wiem, że dzwoniłeś, ale już nie chcę z tobą rozmawiać”. I najbardziej szokujące: „Gdy umarłeś cztery lata temu, poczułem ogromną ulgę. Już nigdy nie będę się Ciebie bał, już nigdy nie powiesz mi jaki jestem zły i do niczego. Fajnie, że już Cię nie ma”.

Ile trzeba mieć w sobie zapiekłości, by po śmierci – czyjejkolwiek – napisać takie zdanie? I czy aby na pewno wina leży tu po stronie ojca?

Dobrze, że są organizacje, które próbują to zmienić.

w ramach projektu „Życzliwa Polska ma Sens” – sfinansowano ze środków Fundacji PZU/Partner Fundacja PZU

logo-pzu