Imię: Wolność, Nazwisko: Nasza

Wiek: 25 lat. Ta Wolność Nasza, niby zła, bo młodsza (ode mnie), czy też zła, bo starsza i się wymądrza. Już wiem, załatwię ją.

Podłożę jej nogę!

przewróci się

połamie swoje nogi

i do niczego nie dojdzie

(zrobię jej fotę i umieszczę na forum, niech się z niej pośmieją, że szła prosto a nogi złamała i zęby wybiła)

Niestety ze wstrząsami (mózgu?) jakoś sobie radzi.  Ta wolność niezdecydowana jest, tęskniąca jest, wzrusza ją każdy Słowianin, przejęta każdym człowiekiem wśród ludzi.

Ta Wolność Nasza potrafi pięknie marudzić, doskonale narzekać, głośno krzyczeć. Nie można jej jednak odmówić, że cudownie śpiewa, jeszcze lepiej tańczy, smacznie gotuje, same talenty! Nie zazdrośćmy jej! Biedaczka posiada wiedzę (i te talenty), ale tak jakby troszeczkę brak jej doświadczenia, tak troszeczkę (no masakrrra!). Ma zapał i marzenia, ale szybko się irytuje i zniechęca, a gdy jest uparta i postanawia, że tym razem się nie podda, nie wycofa, znów zrobią z niej wariata, albo biegnąc coś załatwić, uczynić, zadziałać, przewraca się po drodze – słyszy innych przechodniów:

- Nic się Pani Wolność nie stało!?

- A tam! Wstawaj, co nogi się pomyliły?! Chodzić się uczysz, czy odwrotnie, trzeba było tyle chlać i to jeszcze kobita! Tak się opić.

- Ale ja nie piłam, tak szybko biegłam, że się przewróciłam – mówi Wolność. Nie wyrobiłam na zakręcie.

- No i kontuzja gotowa, teraz się kobito nauczysz chodzić wolno! I pauza.

Ktoś Wolności Naszej pomaga jednak wstać. Ktoś doświadczony, dżentelmen pewien, widać posiadający mądrość życiową, uroku osobistego przy tym mu nie brak i mówi jej na ucho:

- Jesteś młodą kobietą, bo chyba jeszcze nie mężatka, tak?

- No tak, dziękuję, że mi Pan pomaga wstać.

- Panno moja młoda – mówi dalej – brak Ci jeszcze ogłady w tym towarzystwie, taktu i dobrych manier, no i kochaniutka pewności siebie. Stópkę postawiłaś niepewnie i wypadek gotowy. Bucik w ten sposób zgubisz. I po co tak biec bez rozgrzewki. Spójrz panienko warto było? O każdy ruch trzeba dbać. Ruch to zdrowie! – nagle krzyknął – ale kotuś ważna jest cierpliwość i systematyka, kurwa jego mać!

Wolność Nasza się przestraszyła, ale kurtuazyjnie odpowiada:

- Dziękuję Panu za pomoc, dziękuję że pomógł mi Pan wstać. A kim Pan jest, jeśli można wiedzieć ?

- Superbohater, całuję rączki…

- A co Pan tu robi?

- Ach kartotekę wyniósł, jakiś palant, osioł i baran, stamtąd, no no no, tak właśnie z tego budynku. Pies jednak pies, jakiejś starej baby, co to z nim na spacerze była, chwycił go za nogawkę. Gamoń się wystraszył, zaczął uciekać, no i ta suczka, czy tam pies, gonił/goniła go, a kartoteka rozrzucona! I ja sprzątam. Zbieram i szukam kartek. To zajęcie odpowiedzialne, tak kartki układać i przekładać, żeby pasowało.

- Panie Superbohaterze, jest Pan super! Nie przeszkadzam Panu, niech Pan sprząta dokładnie kartotekę rozrzuconą. A ja pójdę po rozum do głowy i po olej. Kartą chyba płacić tam można…

- Kochaniutka tam jest koniec świata. Wszystko się tam dostaję za białe ząbki, wcięcie w talii, i big cyc, nawet elementarz. A, słuchaj na kota w worku podobno promocja tam jest. Kupiłabyś mi, tak na wszelki wypadek, żebym miał.

- W worku, ale to nie ludzkie traktowanie!!!

- No przecież chyba kot, a nie człowiek! Tak?!

- Oj nie to chciałam powiedzieć…

- A co panienko? – pyta znów Superbohater.

- Niech żyje wolność!

I w ten sposób swoboda popadła w depresję. A przecież chyba rówieśniczki.