Jan III pikantnie

Nagroda dla zrekonstruowanego teatru lalek, ale dla i króla Jana marzącego o bzykaniu Marysieńki.

Witold Bereś

Na X Międzynarodowym Festiwalu Teatralnym na Ukrainie spektakl lalkowo-aktorski „Historyja miłości Jana i Marysieńki kuchnią przeplatana” dostał nagrodę za najlepszy spektakl aktorski, nagrodę za scenografię i nagrodę za opracowanie muzyczne!

Ten teatr ma specyficzną formułę. Oto grupa artystów założyła Stowarzyszenie Twórcze Scena Królewska, jedyny w Polsce teatr, który rekonstruuje dawny teatr marionetkowy.

22522432_357461878032604_540226830_o

Pomysł scenariusza? Jedyny w swoim rodzaju – na podstawie zachowanych listów Sobieskiego oraz starych przepisów kulinarnych z archiwum Wilanowa. W dodatku zachowane są opisy spektakli, jakie organizowała Maria Kazimiera, a później, na modę francuską, Marysieńka jako żona Jana III, a wcześniej Zamojskiego.

A że Sobieski do żony generalnie pisał o muszce, i to nie tej co lata, więc jest i pikantnie

W spektaklu gra trzech aktorów, którzy odgrywają dawnych aktorów Teatru Dworskiego.

To taki teatr w teatrze: aktorzy opowiadają historię wielkiej miłości Jana Sobieskiego i Marysieńki. Role królewskich postaci odgrywają zarówno lalki marionetki, jak i aktorzy w planie żywym. Marionetki wykonała Ani Polarusz Ukrainka, która obecnie mieszka i pracuje w Polsce – są zrobione z porcelany, nawiązując do dawnej tradycji porcelanowych figurek, które same w sobie były niezwykle cenne. Sama scenka marionetkowa została zaprojektowana jako rekonstrukcja fasady Pałacu Króla Jana III w Wilanowie.

Akcentem współczesnym jest żywy plan, na którym aktorzy odgrywają nasze wyobrażenie o dawnym teatrze dworskim na dworze króla Jana. Istnieją co prawda opisy oraz liczne obrazy i stare ryciny, ale reszta to już kwestia własnej wyobraźni twórczej artystów.

Spektakl ten powstał dzięki pasji, własnej, nieopłacanej pracy, kostiumom historycznym z opery Domenico Scarlatiego zalegającym w Teatrze Narodowym prawie czterdzieści lat (a dziś odrestaurowanym przez pasjonatów).

Tak jak każda taka grupa, autorzy sami zabiegają o finansowanie, a zwykle grają w Pałacu w Wilanowie, czasem gościnnie na scenach teatralnych.

A że król Jan do żony swej pisał najchętniej o bzykaniu, więc nawet dołożywszy cenzurę polszczyzny barokowej, widać sens życia:

„Jedyna serca i duszy pociecho!

O zdrowiu swoim oznajmuję, że głowa ustawicznie i niesłychanie bolewa, a we wszystkim ciele czuję jakąś ciężką na się chorobę. Mogłoby się to było rozerwać lekarstwami teraz w maju, ale cóż, kiedy się ustawicznie w drodze i miejsca odpoczynkowi nie masz. Panu Bogu to wszystko poruczyć przyjdzie, a narzekać na nieszczęście swoje, że mi się nie zdarzy tak prędko, jakom sobie tuszył, obłapić Waszeć moje serce, co mi – po dusznym zbawieniu – jest na tym najmilszego świecie”.

Ot, uśmiechnąć się tylko można…

A spektakl aż prosi się o przeniesienie na deski Teatru Telewizji! Ale czy w czas dzisiejszy przeszedłby przez głowę cenzorom z Woronicza pomysł opisania tego Polaka, co to islam zatrzymał w imię chrześcijaństwa jako faceta, którego łeb bolał, gdy nie bzykał?

Ośmielam się wątpić.

„Historyja miłości Jana i Marysieńki kuchnią przeplatana”. Scenariusz i reżyseria: Alina Więckiewicz, scenografia i porcelanowe lalki marionetki Ania Polarusz, scena – Janusz Korzeniowski (artysta z Pałacu Wilanowie), muzyka – XVII wieczne utwory jakich mógł słuchać Jan III Sobieski.