Kilka słów o Wielorybie

Martel Ruddy

Milczenie, przebywanie w ciszy jest cnotą. Dla medytujących uciszanie gadatliwego umysłu jest praktyką. Dla Pana Krzysztofa milczenie stało się koniecznością. Na ile to zmienia jego umysł, nienaruszony po udarze?

Aktor, czy filozof?

Nie przez przypadek Krzysztof Globisz otrzymał nagrodę za “Sztukę życia” na tegorocznych Wypominkach Tischnerowskich. Nie jest on bowiem już aktorem, lecz jak padło w Łopusznej – „jest też jakby filozofem”. Sam zainteresowany nie zgodziłby się pewnie, choć może tylko przez swoją skromność. Jednak jego głowa, jak i półki na książki, wypełnione są rozważaniami o bycie i świadomości, a jego książka „Notatki o skubaniu roli” pełna filozoficznych metafor.

Pan Krzysztof był też ujmującym za serce swoją łagodnością Sokratesem w „Historii filozofii po góralsku”. Nie wspominając już o teatralnych interpretacjach Dostojewskiego, Mrożka, Witkacego, Kafki, Gombrowicza, Becketta… „Staram się uczyć sensu, myślenia, przekazywania pewnych prawd. Ważny jest nie popis, ale kontekst, sytuacja, która tworzy znaczenie” – mówi w swojej książce.

W nagrodę otrzymał ręcznie rzeźbiony, zabytkowy zegar z kukułką. Ciekawe, bo czas, wyzwanie dla filozofów, jest teraz dla niego inny niż dawniej…

gobisz

“Afatycy są jak Entowie”

Po wypadku czas u Pana Krzysztofa musiał zwolnić. Nie tylko przez miesiące spędzone w szpitalu, ani nie przez zmniejszoną mobilność. Dla niego jesteśmy teraz jak myszki – poruszamy się szybko, a szczególnie szybko poruszamy ustami. Mówimy tyle niepotrzebnych rzeczy. Aktor-filozof rozumie doskonale nasz, a niegdyś swój własny język, często chaotyczny i nieprzemyślany. Ale czy my rozumiemy jego? Czy wciąż żyjemy w tej samej strefie czasowej?

Milczenie, przebywanie w ciszy jest cnotą. Dla medytujących uciszanie gadatliwego umysłu jest praktyką. Dla Pana Krzysztofa milczenie stało się koniecznością. Na ile to zmienia jego umysł, nienaruszony po udarze?

Aphasia to termin wywodzący się ze starożytnej Grecji oznaczający “powstrzymywanie się od mówienia”, “nie-mówienie”. Celem tej powściągliwości miało być powstrzymywanie się od wydawania sądów – oceniania rzeczy, osób, sytuacji, ze względu na różnorodność przyczyn, punktów widzenia, elementów i nieskończonej względności wszystkiego. W książce Pan Krzysztof często ujawnia wobec życia postawę sceptyczną: „Nie wiem, czy to, co przeżywam nie wynika ze snu, nie znam proporcji między snem a jawą”, „Nie bardzo wierzę, że patrzę na coś, co istnieje naprawdę. Zastanawiam się, czy nie patrzę na znak tego, co chciałbym zobaczyć”.

Podobnie z językiem, który jest tylko symbolem, a nie rzeczą, którą opisuje. Mam nadzieję, że będziemy jeszcze mogli usłyszeć kiedyś od Pana Globisza odpowiedź na pytanie, czy prędkość i ilość myśli, które projektujemy, nie przysłaniają nam przypadkiem uroku przeżywanych chwil… I czy po wypadku nie przeżywa życia głębiej.

WieloRym

Powyższe pytanie padło między słowami w spektaklu grudniowym, gdzie Krzysztof Globisz zagrał wyrzuconego z głębin na brzeg wieloryba. Co chciał nam powiedzieć swoją odwagą, wysiłkiem i determinacją? Wszystko – tak to zrozumiałam. Wszystko, co siedzi w nas zakute w kajdany; potwory, które boimy się wypuścić na zewnątrz, żeby nie narozrabiały. A On się nie boi. I rozrabia.

Przekazuje to, co odkrył w sobie, co dotyczy każdego człowieka. “Chałos” – mówi. Degrengoladę naszych sprzecznych emocji, sprzecznych pragnień, sprzecznych myśli, sprzecznych zachowań. „Jestem po brzegi wypełniony pustką” – woła duszący się na piasku Wieloryb. Czy nawiązuje do buddyjskiej teorii śunjaty? Czy mowa o halucynacjach, od której rozpoczyna spektakl scenarzysta, lub o transie, w którym pragnie urodzić jedna z aktorek – czy to nie nasz wyraz pragnienia przeżywania tych stanów odmiennej świadomości? Widzenia i czucia rzeczy „samych w sobie”, bez wtargnięć oceniającej tę chwilę myśli i niestabilnych emocji? Zamiast życia na powierzchni, życia słowami, życia opisami? „Już sam nie myślę, jestem tworem pewnych struktur, pewnej wiedzy, zaczytanych fragmentów (…) Marzę o tym, żeby się tego wszystkiego pozbyć”.

Główny bohater wyśpiewywał także wersety znanego nam z dzieciństwa wiersza Juliana Tuwima „Pan Maluśkiewicz i wieloryb”. Poniżej specjalna wersja:    

Pan Krzysiu

Pan Krzysiu jest bardzo mądry
Najbardziej na świecie chyba!
Szekspira ma w małym palcu
W paluchu… Wieloryba

Pan Krzysiu jest przezabawny
To stwierdzi chyba każdy
A do tego Profesor
A do tego odważny

Pan Krzysiu, co najciekawsze
Ma teraz nowe narzędzie
A z tego korzysta zawsze
Boże, co z tego będzie!

Bo zamiast chodzić utyka
A zamiast pleść trzy-po-trzy
Do ust harmonijkę wtyka i
Łockiem ciemnym łotrzy

I chyba nikt się nie dziwi
Że zagrać chciał wieloryba
Bo one są prze świadome…
Świadomość – to ważne chyba?

 

„To była sztuka o miłości!” – wykrzykiwał jeden z widzów do swego kolegi, tuż po zakończeniu spektaklu.