Klub Krakowski zmienia świat

Jak pomóc, ludziom, Polsce, a może i światu – wie 40 rozbójników z Krakowa.

Witold Bereś

Długo szukałem cytatu, który by oddawał to, o czym chciałbym opowiedzieć. Bo formalnie rzecz biorąc, mamy po prostu 25.lecie Klubu Krakowskiego, grupy przyjaciół, którzy spotykają się ćwierć wieku i albo imprezują, albo robią coś fajnego.

A czasami – i jedno, i drugie.

 

Dla mnie jednak ciekawsze niż ćwierć wieku wspólnych działań panów w wieku średnim, jest to, że z tym Klubem związanych jest – plus/minus – półtorej setki biografii obiecujących, młodych ludzi.

Wśród nich są m.in.:

  1. Matematyk zakochany w poezji i jednocześnie literat o zainteresowaniach matematycznych
  2. Laureat I stopnia w międzynarodowym konkursie matematycznym „Oxford Educational”
  3. Literatka o uzdolnieniach ścisłych z klasy matematycznej z bridżem sportowym
  4. Młody człek, który zdobył europejski certyfikat grafiki komputerowej.
  5. Finalista Olimpiady Łacińskiej oraz Olimpiady Filozoficznej
  6. Laureat małopolskiego konkursu fizycznego
  7. Pasjonat nauk matematyczno-przyrodniczych; ze średnią 5,7 z przedmiotów
  8. Miłośnik teatru, śpiewu, muzyki i poezji, uczestnik grupy teatralnej; wierzący w rolę nadświadomości, czegoś co pcha ku wartościom i ideom.
  9. Jest i ktoś, kto tańczy od 4 roku życia wszystkie rodzaje tańca.
  10. Na koniec – jest i judoka, wiolonczelista, karateka, pianista, poeta, dziennikarz, a nawet młody, obiecujący piłkarz.

 

Ich losy potoczyły się różnie: jedni grali w finale Konkursu Chopinowskiego, inni – na razie tylko jak mniemam – nie wygryźli Roberta Lewandowskiego z pierwszej jedenastki Bayernu Monachium.

Ale co łączy te biografie? Ano nie sukces czy jego brak, ale to, że kiedyś ci młodzi ludzie nie mieli szczęścia, dającego im finansowy komfort działania i tworzenia, a w pewnej chwili swego życia z kolei mieli to szczęście, że ktoś im dał stypendium.

A kto? A Klub Krakowski właśnie.

 

Klub Krakowski istnieje już ćwierć wieku, a od 16 lat przyznaje stypendia, które mają zwiększać szanse rozwoju młodzieży o szczególnych uzdolnieniach, która ze względów materialnych nie może się w pełni realizować. Stypendia mają otwartą formułę i mało rygorystyczne kryteria, które pozwalają Klubowiczom dostrzec talent i wyróżnić uczniów, którzy naprawdę na to zasługują.

Oficjalne listy Klubu mówią o 44 klubowiczach. OK, powiedzmy dla prostego rachunku: jest czterdziestu rozbójników i jeden Ali Baba – wybieralny prezes.

Ale jest i baba – naprawdę. I generał broni. Kilku lekarzy. Architektów masa. Finansiści i menadżerowie. Bankier, samorządowiec i polityk. Profesorów co niemiara. No i biznesmenów kupa.

Klub Krakowski to ludzie majętni. Można by nawet powiedzieć – bogaci. Lecz bogaci w tym innym wymiarze – wewnętrznym. Bo poza pracą, a pracują ciężko (UWAGA: każdemu w dzisiejszej Polsce warto przypominać, bo może akurat być ofiarą telewizji publicznej – najpierw obywatel ciężko pracuje, a potem może mieć, nie odwrotnie), więc ci ludzie mogliby swój czas i pozazawodową aktywność wykorzystywać w sposób bardziej rozpasany niż wspierając innych.

Tym bardziej, że wśród Klubowiczów są tenisiści, narciarze, miłośnicy win, motocykli, rajdów samochodowych, golfa, jazdy konnej, nurkowania, strzelectwa (ale sportowego!), gry na instrumentach wszelakich, a jest nawet szaleniec, który zdobył licencję pilota samolotowego i lata własnym aeroplanem.

A jednak także pomagają innym…

 

Tych 40 kilku ludzi funduje z własnych pieniędzy – UWAGA: po WCZEŚNIEJSZYM opodatkowaniu się, około 10 stypendiów rocznie dla uczniów z Krakowa i okolic. Premier rządu Najjaśniejszej Rzeczypospolitej funduje rocznie 100 stypendiów na całą Polskę z pieniędzy budżetowych. Towarzyszy temu huk reklamowy: najpierw na poziomie szkół, potem komisji wojewódzkich, a potem zwozi się laureatów z ich nauczycielami do Warszawy, gdzie miłościwie nam panujący premier raczy wręczyć dyplomy. Tak to się działo za władzy poprzedniej, tak się dzieje za obecnej. Różnica: przedtem śpiewano Odę do Radości, teraz odczytywany jest apel smoleński.

 

Uwaga na marginesie. Warto zauważyć jedną ciekawą rzecz: oto dobroć jest nad Wisłą czymś wstydliwym. Zauważcie – nawet ci najhojniejsi mówią o tym ze skrzywioną twarzą. Nie bardzo to rozumiem: dlaczego pomaganie bliźnim miałoby być śmieszne? Dlaczego nikt się nie wstydzi agresji i brutalności, a żenuje go własna dobroć? Czy nie sądzicie, że coś tu stoi na głowie?

W dodatku są ludzie złej woli, którzy nic nie czyniąc, sugerują że udzielanie pomocy to moralne alibi.

Janina Ochojska, która wiele zrobiła dla potrzebujących, tak odpowiada: – Na pewno nie załatwiam sobie spokojnego sumienia. Bo pomaganie to jest wybór. Czasem okrutny.

Więc tu apel do Klubu: – Wiem, że nie chwalicie się swą działalnością dobroczynną, bo nie z pychy ją czynicie. Ale mówić o tym trzeba, bo dziś brakuje dobrych wiadomości.

 

Znowu: jaki znaleźć cytat oddający dobrze to, co dobrego czynią ludzie zebrani na tej sali?

Ziarnko do ziarnka? Za małe.

Od rzemyka do konika? Zbyt kryminogenne :)

Kto ratuje jedno życie? Napuszone.

Może: Czy to bajka, czy nie bajka, Myślcie sobie, jak tam chcecie. / A ja przecież wam powiadam: krasnoludki są na świecie? Tak, byłoby blisko, bo ktoś chowający się w cieniu robi wszak coś dobrego. Ale czy taki prezes Klubu mieści się w formacie krasnoludka? Wątpię.

Przydałoby się więc coś mocniejszego.

I teraz na poważnie zupełnie zaproponowałbym Czesława Miłosza z jego nieśmiertelnym „Od tego bieg lawina zmienia, po jakich toczy się kamieniach”. Wszak lawin – biedy, niesprawiedliwości czy krzywdy po prostu – nie brakuje w Polsce. Tymczasem jednym z najpopularniejszych zwrotów leksykalnych w języku polskim jest „to nic nie da” oraz „bez sensu”.

A ja wiem, że nawet drobne działania każdego z nas zmieniają kształt i bieg tych lawin. Tym bardziej 150 stypendiów fundowanych przez Klub. I dalsze przecież będą…

 

I na koniec cytat dla stypendystów – starogrecki Ezop mawiał Czym skorupka nasiąknie za młodu, tym na starość trąci.

Bądźcie, nawet na starość, sobą. Tym bardziej, że wasze sukcesy – choć ktoś wam przy nich pomógł – są waszymi sukcesami. Ale ten smrodek życzliwości dla innych zachowajcie w sobie, proszę.

Zmieniajcie i wy bieg tych lawin.

 

Na zdjęciu: obchody rocznicy Klubu Krakowskiego poprowadził ze swadą m.in. pisarz i satyryk Krzysztof Piasecki, członek Klubu i jego silne wsparcie.