Krótka historia o „Damie z gronostajem”

Joanna Bąk

Obraz mógł być po prostu jeszcze bardziej "polski". A Ty jesteś dumny z bycia właścicielem "Damy z gronostajem?"

 

Sto milionów euro, czyli pół miliarda złotych. Tyle kosztowała państwo kolekcja Czartoryskich z „Damą z gronostajem” na czele. Każdy polski podatnik zapłacił za nią około 20 zł. To największa transakcja zakupu dzieł sztuki przez państwo w powojennej historii Polski. Czy naprawdę miała sens?

Do tej pory „Dama z gronostajem”, albo raczej „Dama z łasiczką” (tak, o to wciąż kłócą się eksperci!), była własnością Fundacji Książąt Czartoryskich. Czy „Dama..” i 86 tysięcy obiektów muzealnych, a także 250 tysięcy książek, rękopisów i starodruków faktycznie musiały przejść w ręce państwa?

Dzieła do tej pory często wyjeżdżały od Czartoryskich, co powodowało palpitację serca konserwatorów zabytków. „Dama z gronostajem” nierzadko opuszczała teren Polski i podróżowała po całej Europie, co zdaniem ekspertów szkodziło wiekowemu obrazowi.

Pod koniec roku pojawiły się nawet plotki o „wrogim przejęciu” obrazu przez arabskich szejków. Emiraty Arabskie proponowały atrakcyjną cenę – ponad miliarda złotych. Wówczas na myśl o jej utracie po raz pierwszy zadrżał minister Gliński, a w stronę Czartoryskich posypały się pierwsze wrogie komentarze.

Polityk przekonywał, że utrata obrazu jest realna, jak nigdy wcześniej, więc trzeba czym prędzej rozpocząć akcję ratunkową. Wtedy sejmowa komisja finansów publicznych pospieszyła z pomocą i stworzyła rezerwę na zakup przez państwo dzieł sztuki. Wiceminister kultury Jarosław Sellin stwierdził nawet, że państwo dąży od teraz do dziedziczenia wszystkich tak patriotycznych i związanych z historią Polski dzieł.

 

PiS  niczym rycerz w srebrnej zbroi ocalił słynne dzieło sztuki przez zaginięciem w ramionach szejków, co zdaniem niektórych było jedynie szukaniem taniego poklasku. Nikt w całym zamieszaniu nie zauważył, że prawo w tym przypadku nie pozwala na sprzedaż obrazu za granicę, a o nielegalnej sprzedaży w ogóle nie mogło być mowy.

Zarząd fundacji poczuł się jednak winny, że nie zaopiekował się „Damą..” należycie i 23 grudnia podał się do dymisji. Konserwatorzy odetchnęli, choć finalnie przyznali, że po wojażach stan obrazu jest jednak całkiem znośny, o ile obraz w ogóle nie wrócił bez najdrobniejszego szwanku.

Gdzie „Damie..” będzie lepiej?  Obie strony podkreślają, że ta kolekcja ma kolosalne znaczenie dla Polski i tożsamości jej obywateli.  Różni ich tylko fakt, że obraz mógł być po prostu jeszcze bardziej „polski”. A Ty Polaku, jesteś dumny z bycia właścicielem „Damy z gronostajem”?