Lekcja z Wajdy w Nowym Jorku

Wajda uczy nas, że artysta ma obowiązki wobec społeczeństwa i że trzeba kochać do końca życia

 

Panie i Panowie, dobry wieczór!

Choć napisałem wiele książek i jestem także producentem filmowym (OK, przyznajmy – małym producentem ;) ), to jednym z najważniejszych mych osiągnięć jest fakt, że w ciągu ostatnich kilku lat miałem przywilej wielu spotkań z Andrzejem Wajdą. Powód był całkiem prosty – wspólnie z moim przyjacielem Krzysztofem Burnetką pisaliśmy książkę zatytułowaną „Andrzej Wajda. Podejrzany”.

Opisuje ona działalność Wajdy przeciwko systemowi komunistycznemu. Bo prawdopodobnie nie wiecie Państwo, że Wajda był jednym z głównych celów komunistycznych służb specjalnych, które uważały jego – i jego filmy – za najbardziej wrogie dla kremlowskiego reżymu.

W archiwach znaleźliśmy ponad tysiąc stron ściśle tajnych dokumentów poświęconych Wajdzie. Jego sprawa otrzymała specjalny kryptonim „Luminarz” i dwudziestu dwóch tajnych agentów, ponad trzydziestu wyższych oficerów oraz piciu generałów, w tym osobiście szef sowieckiego KGB, generał Andropow, starało się śledzić życie Wajdy.

Książka była pewnym sukcesem i w kilka miesięcy po jej ukazaniu się dostałem list od Wajdy. Zaproponował nam napisanie nowej książki o nim, opisującej jego działalność po upadku komunizmu. I nawet miał dla niej dobry tytuł: „Andrzej Wajda. Późne obowiązki”.

Chciałbym, żebyście Państwo pamiętali, że Wajda był nie tylko reżyserem filmowym czy teatralnym. Nie tylko scenarzystą czy malarzem. Wajda był również mądrym obywatelem, który żywił silne przekonanie, że prawdziwy artysta ma również swoje powinności wobec społeczeństwa.

PLMS 02 NYC II c (1)

To dlatego poświęcając ogromną część własnych pieniędzy ufundował Muzeum Manggha w Krakowie, tak jak i przewalczył powstanie Galerii Witraży Stanisława Wyspiańskiego.

Ale obowiązki artysty wobec ojczyzny czasami oznaczają również działalność polityczną. To dlatego Wajda został Senatorem Solidarności w pierwszych wolnych wyborach po komunizmie. To dlatego Wajda współtworzył „Gazetę Wyborczą”, pierwszy polski niezależny dziennik. To wreszcie dlatego zawsze stał murem za Lechem Wałęsą, niezależnie od tego, jak układało się życie lidera Solidarności.

Pomysł książki wydał się nam świetny, więc zaczęliśmy prace nad nią. I ukaże się już jesienią tego roku.

Ale jak w każdym dobrym filmie, ta opowieść ma zaskakujący punkt zwrotny. Kiedy Andrzej Wajda niespodziewanie odszedł, jego żona, Krystyna Zachwatowicz-Wajda znalazła na jego biurku jego ostatni list adresowany do nas. Przekaz listu był prosty: „Zmieńcie proszę tytuł na „Krystyna i Andrzej. Późne obowiązki”, ponieważ bez jej wsparcia i miłości nie mógłbym tyle zrobić dla Polski”.

Czy możemy wyciągnąć jakieś wnioski z życia Wajdy? Tak, jestem tego pewien.

Pierwszy jest bardzo prosty: każdy artysta, nawet największy, ma również swoje powinności wobec społeczeństwa, również polityczne.

Ale jest i wniosek drugi, równie ważny: kochaj do końca życia.

 PLMS 02 NYC II a

Witold Bereś

(przemówienie na otwarcie 13. Festiwalu Polskich Filmów w Nowym Jorku, 2 maja 2017)