Majsterkowanie

Marek Jastrząb

Rozum podpowiada: nie możesz być bez przerwy wściekły jak pikuś. Zrezygnuj z żółcieni, jadów, ponurej zapiekłości. Pozwól sobie czasem na wodną farbkę, łagodne pastele, mniej nerwowe pociągnięcia piórem; świat jest piękny, ludzie są mądrzy,
a Polska ma sens. Pisz bezstronnie, zajrzyj pod podszewkę i nie zapominaj, że istnieje złoty środek.

Jednakże rozumek u mnie przyciasny, bo za cholerę nie mogę pojąć, dlaczego z gazet oraz pozostałych mediów zwalnia się dziennikarzy z prawdziwego zdarzenia, a na ich miejsce wskakują nieprofesjonaliści.

Nie godzę się z tym faktem. Jak też z opinią, że uprawiana obecnie publicystyka zmierza w dobrym kierunku. Nie zmierza; dziennikarstwo skundliło się nad wyraz, a redaktorzy, absorbując mój czas odszczekiwaniem się pozostałym mimozom publicystyki, tracą z pola widzenia sprawy istotne.

Obserwuję dzisiejsze rozmowy, wywiady, eseje, felietony i z nieśmiałością rozżalonego naiwniaka stwierdzam, iż przedstawiają rzeczywistość wydumaną, istniejącą z dala od faktów. Zauważam, że złożoność poruszanych problemów staje się omijanym zjawiskiem.

Malowana w artykułach rzeczywistość jest uproszczona. Dopasowana do naciąganej tezy, a przez to – zmanipulowana. Rozcieńczona w komunałach, zabazgrana stereotypami. Odrażająca fikcją, zapaskudzona językowym plugastwem, stanowi jednostronny, czyli – nieobiektywny, tendencyjny, upstrzony pomówieniami, zaflegmiony wycieczkami osobistymi, obfity w insynuacje i bestialstwo – wizerunek fikcyjnego świata; obraz –  przepis na szczucie jednych ludzi na drugich.

Przeważają teksty dwuznaczne. Zawiłe, asekuranckie, najeżone mętniactwem wypowiedzi, skonstruowane tak sprytnie, że można je interpretować na dowolne sposoby. W zależności od adresata, wynika z nich odmienny sens: raz można wysnuć wniosek,  że autor popiera, innym razem, że jest przeciwny głoszonym tezom. Tak czy owak, jest usprawiedliwiony i jest w stanie powiedzieć, że został źle zrozumiany: pamiętajmy jednak, że pisane teksty bezkarnie ociekające zawiścią i nieuctwem -przeminą. Tak samo, jak sterowane rozmowy zawierające myśli nacechowane manierą niewinnych napomknięć, które prowadzą do częstych lapsusów i świadomych przekłamań.

Widać to szczególnie ostro w wywiadach z politykami. Nieautoryzowanych, puszczanych „na żywioł”, bez sprawdzenia ich prawdziwości, serwowanych w stacjach radiowych, telewizyjnych czy PiS-owskich gadzinówkach traktowanych serio. Zaproszeni goście dobierani są wedle pieniaczej receptury na doprowadzanie do konfliktu: na milimetr  fachowców z certyfikatem znajomości omawianego zagadnienia, przypada hektar nieodpowiedzialnych pajaców.

I choć resztki mojego rozumu nakazują mi wierzyć, że są wyjątki od reguły, czyli tak zwane odstępstwa od niekulturalnych norm, to nie da się ukryć,  że wyjątki te należą do rzadkości. Tak sporadycznych, że gdy się pojawiają, z punktu budzą sensację.

Marek JastrząbMarek Jastrząb – felietonista portalu Polska ma Sens, autor cyklów „Obserwacje Marka Jastrzębia” i „Polska na tle”. Debiutował w 1971 roku na łamach „Faktów i Myśli”, drukował także w „Odrze”,  „Nowym Wyrazie” „Nowej Okolicy Poetów”, Miesięczniku Literackim”, „Faktach”, „Promocjach”, „Przekroju”, „Nowej Gazecie Literackiej”,”Poboczach”, „Kwartalniku Artystycznym” „Akancie”, „Migotaniach”, „Tyglu”, „Gazecie kulturalnej”, „BIK-u”,trzech antologiach „Ogrodu ciszy”, w e-tygodniku literacko-artystycznym pisarze.pl, oraz w „Polsce Ma Sens” i prasie lokalnej. Zamieszczał w tych pismach opowiadania, felietony, eseje, recenzje teatralne i oceny książek.  Jego prozatorskie miniatury były wielokrotnie emitowane w Polskim Radiu w Bydgoszczy.