Mesjasze

BARON. Czytam (to) i chce mi się żyć, cz. VI

I oto nagle ruszają na emigrację, iluż ich, zewsząd, nawet z nor, które dawno spisaliśmy na straty! Paskudne podejrzenia zostają stłumione; bo przecież przeciwko tej właśnie nieaktualnej ludzkiej słabości organizuje się Nowa Idea zwiastująca Nowy Świat: pójdą, wykopią grób dla starego świata w imieniu Przymierza Nowych Wiar i Świętości!

 

Mesjasze

György Spiró

Czas jawnym czyni to, co Pan w ukryciu trzyma.

Oto słowa samego Mistrza.

Nieżyczliwi mogliby powiedzieć, że nawet dziecko wie, iż po środzie będzie czwartek. Porównania tego użył obserwujący wydarzenia z oddali i krytyczny wobec nauki mistrza Zygmunt Krasiński, trzeci obok Mickiewicza i Słowackiego wielki poeta emigracji, a zarazem klient Eustachego – wydawcy. W swej znacznie oddalonej od Paryża, lecz również zachodniej samotni Krasiński uważnie przeczytał krótką mowę Mistrza, którą ów wygłosił do wiernych 8 grudnia w paryskim kościele Saint Séverin; kościół ten stał się miejscem świętym dla Sprawy, jako że tam właśnie sygnowała pierwszy jej akt trójka – Mickiewicz, Gorecki i Sobański. Wedle Krasińskiego Mistrz powinien był powiedzieć więcej albo mniej. Mistrz wydał mu się kimś, kto usłyszał dzwon, ale nie wie, w jakim kościele. Tyle, że po środzie jakimś cudem naprawdę przychodzi czwartek, i nie ważne, że nawet dziecko to wie, bo dorosły wcale nie wie więcej. A tak naprawdę, to nie trzeba wiedzieć. Trzeba wierzyć. I jeśli już mamy do czynienia z brakiem wiary, czyli środą, to wcześniej czy później wiara, ów czwartek, też nastanie.

Ów daleki obserwator nie czuje istoty rzeczy, tego, że szczęściem jest uczestnictwo. A może czuje, i z zazdrością się boczy.

Nie dlatego wpadamy w entuzjazm, że natrafiamy na godny tego obiekt, tylko dlatego, że potrafimy się entuzjazmować. Cel jest właściwie niczym. Ruch wszystkim. Im mętniejsze założenia Ruchu, tym szerzej promieniuje idea, tym skrajniejsze jednostki przyciąga, a ich akces podnieca umysły z natury bardziej obojętne.

Radość i podziw Ruch wyzwala na samym początku, wielkie zdumienie ideami, którymi parę dni wcześniej nikt by się nie zajmował, i jeszcze większe, że przyłączają się do tego tajemniczego Ruchu ludzie znani nam od dawna, po których nigdy byśmy się nie spodziewali, że mają w sobie ziarno czegoś Nowego, Świętego!

I oto nagle ruszają na emigrację, iluż ich, zewsząd, nawet z nor, które dawno spisaliśmy na straty! Paskudne podejrzenia zostają stłumione; bo przecież przeciwko tej właśnie nieaktualnej ludzkiej słabości organizuje się Nowa Idea zwiastująca Nowy Świat: pójdą, wykopią grób dla starego świata w imieniu Przymierza Nowych Wiar i Świętości!

*

W ramach cyklu „BARON. Czytam (to) i chce mi się żyć”, Artur „Baron” Więcek prezentuje wybrane fragmenty tekstów, które sprawiają, że z powrotem chcemy budzić się do życia.

zdjęcie Reżyser Artur Więcek Baron

 
 
 
 
 

w ramach projektu „Życzliwa Polska ma Sens” – sfinansowano ze środków Fundacji PZU/Partner Fundacja PZU

logo-pzu