Minister równego traktowania

Janusz Schwertner

Wojciech Kaczmarczyk - skądinąd człowiek, który w trakcie publicznych wystąpień wyróżnia się kulturą i klasą - dzieli się przemyśleniami, które budzą niepokój. Są też całkowicie sprzeczne z ideą, jaka przyświeca środowisku "Polska ma Sens". Nie będzie w tym przesady, jeśli dodam, że jego myśli kłócą się w ogóle z pojęciem praw człowieka i z wyśmiewanym coraz częściej hasłem powszechnej tolerancji.

 
Jest maj 2016 roku. Właśnie w przestrzeni publicznej ktoś wygłasza teorie, zgodnie z którymi wolność sumienia hotelarza pozwala, aby nie wynajmować pokoju osobie czarnoskórnej bądź homoseksualnej. Tym kimś jest pełnomocnik ds. równego traktowania. Niesprawiedliwości wokół dzieje się tak wiele, że ksenofobiczne wypowiedzi pełnomocnika nie stają się w mediach tematem numer jeden.
 
Ale trudno żebyśmy my nie zwrócili na to naszej uwagi. Wojciech Kaczmarczyk – skądinąd człowiek, który w trakcie publicznych wystąpień wyróżnia się kulturą i klasą – dzieli się przemyśleniami, które budzą niepokój. Są też całkowicie sprzeczne z ideą, jaka przyświeca środowisku „Polska ma Sens”. Nie będzie w tym przesady, jeśli dodam, że jego myśli kłócą się w ogóle z pojęciem praw człowieka i z wyśmiewanym coraz częściej hasłem powszechnej tolerancji.
 
Dotąd emocjonalna, ale często wyważona debata na temat tzw. klauzuli sumienia dotyczyła głównie rozważań związanych z pracą ginekologów. Czy lekarz ma prawo odmówić wypisania recepty na „tabletki po”? Czy ma prawo odmówić legalnej aborcji? Nikt, kto szanuje sumienie i uczucia drugiego człowieka, nie znajduje prostej odpowiedzi na te pytania. Ja także. To bolesny temat, który dzieli Polaków niemal na dwie równe części.
 
Gdy jednak przedstawiciel polskiego rządu choćby sugeruje, że klauzula sumienia pozwala właścicielowi hotelu nie udostępnić pokoju osobie homoseksualnej bądź czarnoskórej, to granice zostają przekroczone. Po raz kolejny mamy do czynienia z niebywałą formą pogardy polityka wobec zwykłego człowieka. Jeśli pan, panie Wojciechu, nie potrafi jednoznacznie określić takiego przypadku (gdyby się zdarzył) w kategoriach obrzydliwego rasizmu i homofobii, to proszę wziąć głęboki oddech i zakończyć swoją misję. Nie jest pan w ogóle nam potrzebny, bo chyba w wojnie polsko-polskiej ma pan zamiar zająć sobie pozycję agresora, dążącego do wykopywania jeszcze głębszych rowów niezgody.
 
A zgadzam się z naczelnym „Polska ma Sens”, Witoldem Beresiem, że te rowy prędzej czy później mogą zalać się krwią.
 
Przypomnijmy pokrótce: w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” Kaczmarczyk stwierdził, że „ustawa, gwarantująca równy dostęp do wszystkich usług mogłaby zmuszać niektórych przedsiębiorców do zachowań niezgodnych z ich sumieniem”. Na przykład: hotelarza odmawiającego wynajęcia pokoju parze homoseksualnej.
 
Dopytywany przez użytkowników na Facebooku, czy właściciel hotelu ma prawo odmówić wynajmu także osobie czarnoskórej, Kaczmarczyk stwierdził wymijająco: „Nie sądzę, aby prawo powinno tu cokolwiek nakazywać albo zakazywać. Przeregulowanie wolnego rynku jest zawsze niekorzystne ze społecznego punktu widzenia. To społeczna edukacja wolna od ideologii powinna tworzyć przestrzeń wzajemnego szacunku”.
 
To ciekawa wykładnia, ale jeszcze niedawno wydawało się, że odpowiedź jest znacznie prostsza. W dzisiejszej Polsce dobrze znaną nam rzeczywistość musimy redefiniować na nowo. Podobnie jak znaczenie funkcji sprawowanych przez państwowych urzędników. Skoro pan, panie Wojciechu, co miesiąc odbiera pensję za działanie na rzecz równego traktowania, to naprawdę trudno o większy absurd.