Moralne czyściochy

Obserwacje Marka Jastrzębia

Za pośrednictwem swoich przedstawicieli zabiera się za gmeranie w cudzych życiorysach. Osądzając je, wycenia partyjną użyteczność ludzi. Osób podzielonych na rozmaite kategorie, zakwalifikowanych do jednostek wybitnych, gdyż posłusznych i jednostek bublowatych, bo krnąbrnych.

Jak wiadomo, są dwie strony medalu, a prawda leży pośrodku; czasem jest słuszna, czasem nie bardzo. Raz opoka, raz trzęsawisko. Niekiedy rzetelna, niekiedy dwuznaczna. Znana ogółowi i dostępna wybranym.

Ostatnio zaś okazuje się, że nie tylko medale mają swoje kontrastowe oblicza. Polityka również posiada dwie twarze: słuszną, opartą o logiczne podstawy i przejściowo słuszną, opartą o brak logiki.

Tak się ostatnio porobiło, że co mądre, słuszne, a nawet konieczne, jest na razie passe; nie ma dziedziny, która byłaby niezainfekowana dzisiejszym politycznym obskurantyzmem. Polityka wtrąca się w każdą szparę życia.Wszędzie wtyka zatabaczony nos. Dobiera się do historii, próbuje kiereszować lekarzami, podpowiadać artystom, co mają tworzyć,oświeca ich, na czym polega kultura, demokracja, patriotyzm; a głosi to z pasją, zaciekle, po furiacku. Ze swadą zezowatego snajperagardłuje o prawidłowym stosunku do czegokolwiek, co dotychczas tchnęło normalnością, a tak naprawdę jest do remontu.

Za pośrednictwem swoich przedstawicieli zabiera się za gmeranie w cudzych życiorysach. Osądzając je, wycenia partyjną użyteczność ludzi. Osób podzielonych na rozmaite kategorie, zakwalifikowanych do jednostek wybitnych, gdyż posłusznych i jednostek bublowatych, bo krnąbrnych.

Fachowcy od psucia wizerunku robią, co mogą, by zohydzić dorobek swojego pokolenia. Tym samym podważają własną wiarogodność.Uczeni w demagogicznym odwracaniu kota ogonem poświęcają wiele czasu i energii, by dostosować rzeczywistość do fikcji. Dwoją się i troją by udowodnić, że białe, to czarne, uczciwe, to podejrzane, wredne, z gruntu złe; generalnie – fuj.

Orwell przewraca się w grobie ze śmiechu, bo tak się zakałapućkali w rozważaniach, która z ich twarzy jest prawdziwa, a która naciągana, że nie dziwota, iż muszą co chwilę dementować, tłumaczyć, rewidować swoje arbitralne wypowiedzi.

Albowiem skoro urodzili się za ponurych lat PRL, to są nim przesiąknięci, jak cała reszta narodu. Albowiem wywodzą się z jedynego istniejącego pnia. Albowiem innego nie było.

Zachowują się tak, jakby nie żyli w tamtych warunkach, nie byli od nich zależni, uwikłani w nie, i pochodzili z niewidocznej strony Księżyca.

Marek Jastrząb – felietonista portalu Polska ma Sens, autor cyklu „Obserwacje Marka Jastrzębia”. Debiutował w 1971 roku na łamach „Faktów i Myśli”, drukował także w „Odrze”,  „Nowym Wyrazie” „Nowej Okolicy Poetów”, Miesięczniku Literackim”, „Faktach”, „Promocjach”, „Przekroju”, „Nowej Gazecie Literackiej”,”Poboczach”, „Kwartalniku Artystycznym” „Akancie”, „Migotaniach”, „Tyglu”, „Gazecie kulturalnej”, „BIK-u”,trzech antologiach „Ogrodu ciszy”, w e-tygodniku literacko-artystycznym pisarze.pl, oraz w „Polsce Ma Sens” i prasie lokalnej. Zamieszczał w tych pismach opowiadania, felietony, eseje, recenzje teatralne i oceny książek.  Jego prozatorskie miniatury były wielokrotnie emitowane w Polskim Radiu w Bydgoszczy.

 

Marek Jastrząb

@ chcesz wyrazić swoje zdanie? Twój głos ma Sens! napisz: info@polskamasens.pl