Na Dzień Kobiet

Witold Bereś

Przyszła wolna Polska i kapitalizm. Wręczenie kobiecie zdechłego goździka, nie mówiąc już o rajstopach, może być powodem otrzymania strzału w gębę.

 

 

felietonzyczliwy

 

Tzw. Święto Kobiet w dniu 8 marca, to w Polsce tak naprawdę przykrywka do protekcjonalnego, jeśli wręcz nie chamskiego, traktowania kobiet przez mężczyzn.

- Dzień Kobiet, Dzień Kobiet, niech każdy się dowie… – taką piosenkę kazano śpiewać w szkołach PRL. Ale w tamtych czasach Dzień Kobiet, czyli po rosyjsku Mieżdunarodnyj Żenskij Dień, był jeszcze jednym elementem propagandy. W gruncie rzeczy chodziło o to, by każdy facet w dniu 8 marca mógł się legalnie narżnąć do nieprzytomności i by żadna żona nie czyniła mu z tego powodu wyrzutów. I choć niby kobiety mogły być traktorzystkami, to tak naprawdę ich prawo do szczęścia polegało na tym, że właśnie w tym dniu dostawały albo kwiatek, albo – oby! – niedostępną paczkę kawy czy też pończoch (dokładniej: rajstop).

Nikt więc tego tematu święta nie traktował poważnie, natomiast płeć piękna mogła sobie chociaż osłodzić cały rok harówy.

Przyszła wolna Polska i kapitalizm. Wręczenie kobiecie zdechłego goździka, nie mówiąc już o rajstopach, może być  powodem otrzymania strzału w gębę. I słusznie. Gorzej, że to, co powinno mieć sens nie tyle wobec kobiet w Dniu Kobiet, ale w ogóle w stosunku społeczeństwa do kobiet, dziś wygląda jeszcze gorzej. I jeśli tak miałoby być, to ja dziękuję za Dzień Kobiet i proszę o Dzień Polskiego Gnojka.

w ramach projektu „Życzliwa Polska ma Sens” – sfinansowano ze środków Fundacji PZU/Partner Fundacja PZU

logo-pzu