Najpierw rozpacz, a potem tylko cichutko ulatniający się dym

Redakcja

Władek był optymistą i to ten właśnie optymizm pomógł nam tam przetrwać.

 

Oświęcim 27.01. 2016 rok. 94- letni Karol Tendera po raz 71. przekroczył bramę z napisem „Arbeit macht frei”, by uczestniczyć w uroczystościach wyzwolenia obozu Auschwitz. Zapytany o trzy rzeczy, które przychodzą mu na myśl, gdy wchodzi przez drzwi obecnego muzeum, odpowiada łamiącym się głosem: „Bicie, terror albo śmierć. Nic innego.”

– Obrazy ciągle pojawiają się przed oczami. A ja mimo upływu czasu ciągle się wzruszam – mówi. Przyznaje jednak, że mimo dramatów obozowego życia spotkało go tam szczęście, które pomagało mu przetrwać i dawało wiarę. I tą najjaśniejszą iskierką nadziei byli dla niego ludzie. A szczególnie przyjaciel Karola – Władek.

– Podczas pobytu w obozie miałem wiele zwątpień. Kilka na tyle poważnych, że myślałem o odebraniu sobie życia. Wtedy zawsze pojawiał się Władek – mówi pan Karol, uśmiechając się. – Władek był optymistą i to ten właśnie optymizm pomógł nam tam przetrwać – dodaje.

12637026_1261845013832045_1534631608_o

Nie ma Boga w Birkenau

Po pobycie w Auschwitz, 20-letni Karol został oddelegowany na „rekonwalescencję” do Birkenau. –Pchły, wszy i biegające szczury. Brak wody, ogrzewania, jedzenia. W środku kilkuset nieumytych mężczyzn. Obok łóżek rozstawione beczki, które pełniły rolę toalet. Codziennie przyjeżdżał transport. Często z małymi dziećmi. Najpierw krzyki, płacz, rozpacz, a potem tylko cichutki ulatniający się dym – wspomina. – Po kilku dniach w piekle powiedziałem Władkowi: „Marzę, by mieć pistolet. Mógłbym się wtedy szybko zastrzelić.” Na co Władek mi odpowiedział: „ Karol, naprawdę musimy to przeżyć”. I ja mu wierzyłem – dodaje. Tragiczne miesiące w Birkenau sprawiły, że młody Karol przestał wierzyć w Boga. – Modły nic nie pomagały. Ludzie modlili się i za dwa dni umierali. Jedyne co było w stanie pomóc – to szczęście – zaznacza.

To szczęście pomogło Karolowi wrócić do Oświęcimia, gdzie zaangażował się w struktury obozowej konspiracji. Po kilku miesiącach został przewieziony do czeskich Litomierzyc, gdzie doczekał końca wojny. – Pamiętam ten dzień, gdy budki wartownicze były puste, a brama otwarta. Myślałem, że życie stroi sobie ze mnie żarty. Powiedziałem wtedy Karolowi: Czy Ty wiesz, że uratowałeś mi życie? A Karol tylko się uśmiechnął .

Po latach Karol Tendera nie odciął się od Oświęcimia. Jest aktywnym działaczem fundacji Partia Nostra, która sprzeciwia się fałszowaniu przez zagraniczne media historii Polski, a w szczególności rozpowszechnianiu informacji o tworzeniu polskich obozów koncentracyjnych. Karol Tendera interweniuje za każdym razem, gdy zbrodnie przypisuje się Polakom. Korespondował już m. in. z Barackiem Obamą, a osobiście spotkał się z prezydentem Niemiec Joachimem Gauck’iem. Obecnie z ramienia Partia Nostra wytoczył proces niemieckiej telewizji ZDF za frazę „polskie obozy zagłady Majdanek i Auschwitz”. 94- latek jest również członkiem Centrum Dialogu i Modlitwy w Oświęcimiu, gdzie spotyka się z zagranicznymi wycieczkami. Pełni także funkcję sekretarza klubu byłych więźniów niemieckich obozów koncentracyjnych.

Wywiad z Karolem Tenderą ukazał się ostatnio na stronach Onetu. Czytaj!