Niewolnictwo wciąż istnieje

Agata Olejniczak

Okazuje się, że zamiast pracować jako pokojówka, kobieta musi spać z klientami hotelu, który tak naprawdę jest domem publicznym. Naturalnie, dziewczyna nie chce się zgodzić, ale po pierwsze nie ma pieniędzy, by się stamtąd wydostać, a po drugie – wie, że zobowiązała się pomóc rodzicom, a po trzecie – często jest do prostytucji zmuszana poprzez bicie.

Mogłoby się wydawać, że zjawisko niewolnictwa jest już dawno za nami. Tymczasem szczególnie w ubogich krajach Afryki wciąż dochodzi do handlu „żywym towarem”. To przede wszystkim kobiety i dzieci, ale również mężczyźni. Ocalałym potrzebna jest specjalistyczna pomoc. Dlatego 18 października Fundacja Razem dla Afryki i organizacja HAART Kenya ruszyły z kampanią #ZbudujFreeDOM, której celem jest zebranie funduszy na wybudowanie schroniska dla ofiar handlu ludźmi. Powstanie ono w Kenii.

Ofiarami procederu pada rocznie nawet kilka milionów osób. Ofiary są eksploatowane seksualnie, wykorzystywane do ciężkiej pracy fizycznej, w celu pozyskania organów i do rytualnych zabójstw związanych z obrzędami magicznymi.

Z tym jednym z największych problemów współczesnego świata zmaga się mieszkający w Kenii Polak, Radosław Malinowski, który w 2010 roku założył w Nairobi organizację HAART (Awarness Against Human Trafficking), niosącą pomoc ofiarom handlu ludźmi i uświadamiającą lokalne społeczności o zagrożeniu. W Polsce działania HAART wspiera Fundacja Razem dla Afryki. Wspólną inicjatywą obu organizacji jest kampania #ZbudujFreeDOM www.zbudujfreedom.pl, której celem jest zebranie funduszy na wybudowanie schroniska dla ofiar handlu ludźmi.

Schronisko powstanie w Nairobi. Będzie miejscem zapewniającym poszkodowanym poczucie bezpieczeństwa, pomoc medyczną, psychologiczną, prawną oraz pozwoli na zdobycie kwalifikacji zawodowych, aby osoby doświadczone traumą niewolnictwa, na nowo odzyskały poczucie własnej wartości i godności.

O współczesnym niewolnictwie i dlaczego warto pomóc w budowie schroniska FreeDOM, z Radosławem Malinowskim, dyrektorem HAART Kenya, rozmawia Agata Olejniczak.

 Agata Olejniczak: Na czym polega handel ludźmi?

 Radosław Malinowski: Współczesny handel ludźmi przypomina dawne niewolnictwo. Przyszłą ofiarę pozyskuje się oferując jej fałszywą pracę, a następnie transportuje się do tzw. miejsca eksploatacji, by tu ją wykorzystać – najczęściej w formie pracy przymusowej, wyzysku seksualnego i pozyskania organów.

Typowa historia wygląda mniej więcej tak – znajomy proponuje pracę w hotelu w stolicy młodej dziewczynie z ubogiej, afrykańskiej wsi. Ta oczywiście się zgadza – pożycza pieniądze na podróż i obiecuje, że niedługo, gdy tylko otrzyma wynagrodzenie, prześle coś biednym rodzicom. W Nairobi okazuje się, że zamiast pracować jako pokojówka, musi spać z klientami hotelu, który tak naprawdę jest domem publicznym. Naturalnie, dziewczyna nie chce się zgodzić, ale po pierwsze nie ma pieniędzy, by się stamtąd wydostać, a po drugie – wie, że zobowiązała się pomóc rodzicom, a po trzecie – często jest do prostytucji zmuszana poprzez bicie.

 AO: Kogo przede wszystkim dotyka niewolnictwo XXI wieku?

 RM: Każdy może być sprzedany, ale ofiarami są przede wszystkim młode kobiety i dzieci.

 AO: Dlaczego właśnie oni?

 RM: Popyt na ich „usługi” jest największy. Kobiety zmuszane są do prostytucji czy do nieludzko ciężkich prac, np. w fabrykach, na plantacjach czy w gospodarstwach domowych (w tych ostatnich są traktowane jak rzeczy). Często muszą świadczyć kilka usług w jednym czasie, co doprowadza je do wycieńczenia. Dzieci nierzadko morduje się dla pozyskania organów, których wartość pieniężna na czarnym rynku jest ogromna. Takie osoby są też o wiele bardziej uległe. Osobną kategorią jest zmuszanie do małżeństwa oraz do żebrania.

 AO: Skala handlu ludźmi jest trudna do oszacowania. Czy jest Pan w stanie podać jakieś przybliżone liczby?

 RM: Ofiarami rocznie pada do 800 tysięcy osób w handlu międzynarodowym, a handel bez przekraczania granic państwowych zbiera żniwo nawet do kilku milionów ofiar rocznie (źródło: Globalny Raport Rządu USA o Handlu Ludźmi na rok 2007). Pozyskanie kompletnych danych statystycznych jest bardzo trudne – wciąż prowadzone są na ten temat badania, również przez organizację HAART. Obecnie mówi się o 27 milionach współczesnych niewolników. Według Międzynarodowej Organizacji Pracy na handlu ludźmi przestępcy dorabiają się ok. 150 miliardów dolarów rocznie (to największe, obok handlu narkotykami i bronią, źródło zarobków zorganizowanej przestępczości).

 AO: Z jakiego powodu te liczby są tak wysokie?

 RM: Ogromna skala problemu wynika przede wszystkim z niewiedzy. Oferta pracy wydaje się tak atrakcyjna, że trudno powstrzymać się przed skorzystaniem z niej. Oczywiście są też patologie na marginesie społecznym, kiedy ojciec świadomie sprzedaje córkę, by mieć pieniądze na piwo. To jeden z rodzajów współczesnego niewolnictwa.

 AO: Czy handel ludźmi wybiega również poza Afrykę?

 RM: Oczywiście. O tym globalny problemie mówi się już w kategoriach epidemii, tak przynajmniej nazywa to FBI. Handel żywym towarem dotyczy także Polski. Wielu naszych rodaków zwerbowało ofiary z Afryki. Np. para polskich turystów ściągnęła do Słupska dziewczynę napotkaną na plaży. Obiecali jej przyzwoitą pracę. Tymczasem w Polsce zamknęli ją w swoim domu publicznym i zmuszali do seksu. Ze względu na ciemny kolor skóry była atrakcją dla klientów. Inna historia mówi o kobiecie z Nigerii, która została zwerbowana do pracy w polskim klubie sportowym. Nie wiemy co konkretnie się z nią stało – znaleziono ją zmaltretowaną na śmietniku. Prawdopodobnie trafiła do domu publicznego dla sadystów. Polskie służby nie potrafiły się z nią porozumieć, więc umieszczono ją w środku dla deportacji. Na szczęście pracowała tam czarnoskóra siostra zakonna, która nawiązała z ofiarą kontakt.

 AO: Handel ludźmi jest karalny, np. w Kenii grozi za niego nawet dożywocie. Dlaczego mimo to w ostatnich latach nikt nie został skazany?

 RM: Służby odpowiedzialne za egzekwowanie prawa mają bardzo małe pojęcie o handlu ludźmi – policja, sądy i prokuratorzy nie są przeszkoleni w tym kierunku. Poza tym skazywanie za handel ludźmi nie należy do priorytetowych działań klasy rządzącej. Handlarze zarabiają na tym procederze ogromne pieniądze i są w stanie skorumpować organy ścigania. Wiele razy obserwowaliśmy takie sytuacje.

 AO: Organizacja HAART pomogła wielu ludziom wydostać się ze szponów niewolnictwa. Które przypadki handlu ludźmi zapamięta Pan do końca życia?

 RM: Dla zdrowia psychicznego staram się ich nie pamiętać. Na pewno trudno pozbyć się wspomnień o 16-letniej dziewczynie, która była wykorzystywana w tak okrutny sposób, że po wszystkim trzeba było usunąć jej narządy rodne. Nie mogła poradzić sobie ze swoją przeszłością i mimo pomocy psychologa popełniła samobójstwo.

Niestety straciliśmy wiele ofiar. O każdej z nich na pewno będziemy pamiętać.

AO: Wiele osób udało się też uratować…

 RM: Tak. Niestety większość ofiar współczesnego niewolnictwa była maltretowana fizycznie i psychicznie. Niejednokrotnie cudem uniknęli śmierci. Ci, którym udało się uciec albo zostali uwolnieni i trafiają do HAART, potrzebują intensywnej terapii, natychmiastowej opieki medycznej, konsultacji prawnej, pomocy psychologicznej i wreszcie doradztwa zawodowego. Dlatego ma powstać FreeDOM – schronisko dla osób, którym odebrano wolność i przede wszystkim godność. Ośrodek, z pomocą specjalistów, ma im pomóc wrócić do normalnego życia.

 AO: Pomysł na powstanie FreeDOM zrodził się przy okazji historii ja z filmu.

 RM: Zdecydowanie. W 2014 roku z organizacją HAART skontaktowała się grupa kobiet z Libii. Ich historia to materiał na film. Miały być nauczycielkami, a zwerbowano je do pracy przymusowej, były również wykorzystywane seksualnie. Do tego w Libii wybuchła wojna, dlatego nie miały jak wrócić. Ludzie z którzy nam pmagali w Libii próbowali przewieźć je do Tunezji, ale zawrócono je z granicy. W międzyczasie jedna zmarła z wycieńczenia. Do Nairobi w opłakanym stanie trafiły 32 kobiety – jedna postradała zmysły, inna złamała nogę, ponieważ by uciec z miejsca niewoli musiała wyskoczyć z trzeciego piętra. Podczas tranzytu w Chartumie, nie wiadomo dlaczego, zostały aresztowane. Gdy dotarły do nas, musieliśmy je rozdysponować. Był 24 grudnia, wieczór, święta – większość instytucji była już zamknięta. W końcu znaleźliśmy schronisko, które pomaga w takich sytuacjach, ale dla nich to rodzaj biznesu. Kobiety umieszczono w blaszanym baraku, żywiono bardzo źle, a my płaciliśmy za te warunki jak za dobry hotel.

 AO: FreeDOM ma pomagać za darmo. Koszt budowy to około ponad 900 tys. złotych. Co zawiera się w tej cenie?

RM: Zakup działki w Kenii, uzyskanie planu architektonicznego, budowa solidnego ogrodzenia, doprowadzanie wody, kanalizacji, prądu oraz budowa i profesjonalne wyposażenie samego schroniska. FreeDOM powstanie tylko i wyłącznie dzięki finansowemu wsparciu darczyńców. Docelowo przeznaczone będzie dla 30 osób z możliwością przyjęcia dodatkowych 20 osób w sytuacji wyjątkowej. Zgodnie z zaleceniami dla takich instytucji będzie miało ono pomieszczenia sypialne, salę rekreacyjną, salę do terapii indywidualnej i grupowej, jadalnię i pomieszczenia dla pracowników (gdyż prawo kenijskie wymaga całodobowej obecności pracownika społecznego). Wyposażone będzie również w pokój medyczny przeznaczony do zabiegów ratujących zdrowie i życie oraz w salę telewizyjną i pomieszczenie do przeprowadzania szkoleń zawodowych.

Jestem głęboko przekonany, że FreeDOM zmieni życie na lepsze ogromnej liczby ludzi. Przede wszystkim pozwoli odzyskać godność, którą współczesne niewolnictwo odbiera natychmiastowo. Na szczęście nie na zawsze.

Polska ma Sens wspiera akcję: „Zbuduj z nami FreeDOM”. Jak pomóc? To bardzo proste. Moduł wpłat na oficjalnej stronie kampanii http://zbudujfreedom.pl

Radosław Malinowski (ur. 1978) - z wykształcenia prawnik, teolog, specjalista stosunków międzynarodowych. Od 10 lat mieszka w Afryce (Zambia, Malawi, RPA, obecnie – Kenia).

Absolwent Wydziału Prawa oraz Wydziału Teologii Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego oraz Wydziału Stosunków Międzynarodowych Katolickiego Uniwerytetu Afryki Wschodniej. Doktorant na Wydziale Patrologi KUL. Założyciel i dyrektor organizacji HAART, zwalczającej proceder handlu ludźmi w Afryce Wschodniej, konsultant organizacji międzynarodowych: IOM (Międzynarodowa Organizacja d. Uchodźców), Denis Hurley Peace Insitute, International Peace Support Training Centre (Organizacja Unii Afrykańskiej odpowiedzialna za sprawy bezpieczeństwa w Afryce Wschodniej). Wykładowca akademicki (Prawo Pracy, Międzynarodowe Prawa Człowieka, Historia Kościoła, Patrologia)

Autor publikacji dotyczących spraw migracji, bezpieczeństwa narodowego i sytuacji społecznej w Afryce Wschodniej. Prelegent krajowych i międzynarodowych konferencji (w tym Konferencja ONZ CSW w 2013 roku w Nowym Jorku, oraz konferencja UNESCO w Mauritiusie w 2015). Żonaty, ojciec czwórki dzieci.

 

Więcej:

#Zbuduj FreeDOM www.zbudujfreedom.pl

Fundacja Razem dla Afryki: www.razemdlaafryki.org

HAART Kenya: www.haartkenya.org