Niezwykła fotografia Kasi Opary

@OkiemBeresia

Kilka dni temu zakończyła się wystawa czworga niebanalnych artystów-fotografików: Kast Opary, Izy Sawickiej, Krzyśka Porzeżyńskiego oraz Zbyszka Kołodziejka. Tytuł projektu – Fotoślady. Miejsce: Rotacyjny Dok Kultury w Jazdowie.

Już miejsce wystawy to jeden z warszawskich pomysłów wart rozpropagowania w całej Polsce. To tak tzw. Jazdów, czyli kolonia domków fińskich w centrum miasta wynajmowanych przez miasto na ruchome wystawy i działania artystyczne otwarte nieomal dla każdego. Takie miejsce do wynajęcia na Sztukę.

Projektodawcy pisali w programie, że inspirowali się „nurtem fotografii, którego kwintesencją jest odkrywanie prawdziwego wymiaru fotografowanych obiektów. Nurt ten odrzuca zachwyt estetyką dla samej estetyki. Za pomocą obrazów, stara się o transcendentne ukazanie tego, co porusza twórców. To fotografowanie tego, czego nie widać. Zdjęcia ukazują w ten sposób krajobraz wewnętrzny widoczny dzięki rezonansowi pomiędzy przedmiotem, autorem i widzem”.

Coś w tym opisie na rzeczy jest – jak pokazać to, co niewidoczne. Bo oczywiście nie mówimy o zdjęciach reporterskich, kronikarskich, przedstawiających to i tu.

Jednak zwykły zjadacz kultury musi się zachwycić czymś innym. Wbrew deklaracjom – to jednak piękno obrazu. Ale nie piękno „piękne”. Czy nawet tylko: „ładne”. Ale piękno, które zastanawia. Bo czymże jest fotografia, która nie ocala piękna ani ludzi – chciałoby się strawestować klasyka?

Urzekająca jest zwłaszcza fotografia Kasi Opary. Przelotne ujęcia, łapane ze zwykłego smartfona, pokazujące – z jakimś takim niepokojem – ludzi z zatraconymi twarzami, za ścianą powietrzną. Ale też dające obraz niczym malarstwo postimpresjonistów. Jak jakiś Monet Warszawy wieku XXI.

Fotografia, która budzi emocje najbardziej intymne.

Aż doczekać się nie mogę wystawy następnej.

Witold Bereś