Normalny facet i optymistka z klasą

Iga Dzieciuchowicz

„Sprzątam po sobie, przyrządzam dobrą jajecznicę, potrafię ugotować makaron” – pisze na swoim profilu Tomasz1175. By mieć powodzenie na portalu randkowym, trzeba wiedzieć, jak się promować.

Przypominamy najlepsze artykuły, które ukazały się na łamach portalu Polska Ma Sens. Tym razem tekst Igi Dzieciuchowicz z 16 października 2011 roku.

Tomasz1175 jest kawalerem, ma 27 lat, 191 cm wzrostu, blond włosy i niebieskie oczy. Mieszka w Pomorskiem, „gdzieś pomiędzy piekłem a niebem”, dzieci nie ma. Jego niewątpliwy atut to poczucie humoru – na zdjęciu zatytułowanym „to był ciężki dzień” daleko mu do uroku Marlona Brando, na kolejnym – siedzi w czarnym kapturze i patrzy na fruwającego nad nim aniołka. W rubryce „mój wymarzony partner” Tomasz1175 wpisał: „dziewczyna bez zęba na przedzie”. Stosunek do alkoholu i papierosów – obojętny. Poza tym „do przygarnięcia od zaraz”. Czego chcieć więcej?

Tak naprawdę Tomasz1175 to całkiem przystojny facet, a jego profil pośród setek innych wyróżnia niewymuszony dowcip i konkretny komunikat (Tomasz1175 nie szuka kobiety, ale kobiet). W każdym razie jest w nim coś miłego, co sprawia, że ma się ochotę napisać właśnie do niego. I o to chodzi!

Fot. Piotr Uss Wąsowiczfot. Piotr Uss Wąsowicz

Jeszcze niedawno znajomości internetowe były uznawane za „obciach”. – Na początku wstydziłam się przyznać, że umówiłam się na randkę z kimś z sieci. Skojarzenie było takie: desperatka, pewnie nie ma powodzenia w realu. Dziś mam męża „z Internetu” i mnóstwo trwałych przyjaźni, które zaczęły się na forach, a z czasem przeniosły do życia codziennego. Przez Internet poznałam w ciągu kilku lat ponad 200 osób! – opowiada Marta, która dla męża „z sieci” przeniosła się z Elbląga do Krakowa. Po trzech spotkaniach „na żywo” usunęli swoje randkowe konta.

Dziś użytkowników zarejestrowanych na portalach randkowych znajdziemy setki tysięcy. Na najpopularniejszym portalu Sympatia.pl (należącym do Onet) jest aż 4 146 736 aktywnych kont. Ale co zrobić, by zostać dostrzeżonym? Użytkownicy uciekają się do rozmaitych sposobów autoreklamy.
1. Szczery do bólu. Typ szczerego randkowicza napisze wprost, że nie znosi „rocka i brudasów”. Randkowiczka z kolei w ostatnim zdaniu napomknie: „Masz wąsy? To nie odpisuj na ten post! Wąsatym dewiantom dziękuję!”.
2. Wrażliwy. Typ wrażliwca sfotografuje się z ukochanym pieskiem na tle działkowego ogródka, typ wrażliwej dziewczyny z sąsiedztwa – na tle morza lub lasu w zwiewnej sukience w kwiatki. Szukają miłości na dobre i na złe.
3. Pasjonat. Są i pasjonaci. Mężczyźni dumnie prezentują się: na koniach, motorach, łódkach, za kółkiem starego auta, podczas nurkowania czy wspinaczki, na koncercie, z gitarą. Panie swoje zainteresowania wpisują raczej w rubrykę „hobby” i jest to zwykle kino, dobra książka, teatr, jogging, fitness, taniec. Jeden pan napisał: „wszystko, co wiąże się z kulturą Japonii”.
4. Dowcipniś. Zdarzają się też użytkownicy, którym z trudem przychodzi napisanie w swoim profilu czegokolwiek poważnego (np. „Dzieci: może mam, moment, niech się chwilę zastanowię… Zosia, Maciek chyba też… No, nie pamiętam”). Na dołączonych do profilu zdjęciach widać np. kota skaczącego po meblościance albo twarz zakrytą… paprotką.
5. Dziwak. Dziwacy piszą np. że lubią wąchać pisaki albo są owocami Jogobelli…

W wielu profilach pojawiają się lapidarne opisy: „normalny facet”, „optymistka z klasą” albo „jestem jaki jestem”. Mało kto pali papierosy, a zdecydowana większość pije okazyjnie. Nie wszyscy jednak szukają miłości. W randkowym formularzu znajdują się też wpisy, w których internauci przyznają, że chcą po prostu porozmawiać, szukają przyjaciela czy… romansu.
Młodsi użytkownicy (19-24 lata) chętnie rozpisują się na temat swoich pasji i stylu życia, starsi są bardziej oszczędni – wypełniają najważniejsze rubryki, a na końcu formularza zaznaczają: chcesz mnie poznać, to po prostu napisz.

Marta przyznaje, że zdarzyło jej się podrasować swoją fotografię i niewinnie skłamać w formularzu: – Na przykład napisałam, że mam wyższe wykształcenie, choć jeszcze wtedy studiowałam. Zaznaczyłam też, że świetnie tańczę salsę, choć byłam tylko na dwóch lekcjach. No i w Photoshopie powiększyłam sobie biust. Ale niedużo! Myślę, że większość użytkowników czasem zmyśla. Nie widzę w tym nic złego, pod warunkiem, że nie kłamiemy w ważnych sprawach, takich jak stan cywilny czy posiadanie dzieci. Nie fair jest też umieszczanie fotografii sprzed 10 lat i 20 kg.

Innego zdania jest Marcin, który od roku mieszka we Wrocławiu: – Założyłem konto na portalu randkowym, bo uczę się na kierunku, gdzie właściwie nie ma studentek. Na razie nie znalazłem dziewczyny, mam za to mnóstwo koleżanek poznanych w sieci, z którymi spędzam weekendowe wieczory w mieście. Nie ma co się nastawiać, że w Internecie od razu spotka się miłość życia, wiele randek to niewypał. Dziewczyna, na przykład, w trakcie spotkania milczy (a pisała, że jest towarzyska i bezpośrednia) albo przychodzi i nijak nie przypomina tej ze zdjęć. Wolę szczerość. I tak wszystko wyjdzie w realu! Nie piszę więc, że jestem nieśmiałym romantykiem, a na profil wrzuciłem swoje najzwyklejsze zdjęcia, bez upiększania.

Oboje podkreślają jednak, że na portalach randkowych poznali wartościowych ludzi, z którymi udało im się zaprzyjaźnić, utrzymać wieloletni kontakt. – Tylko dwa albo trzy razy zdarzyło mi się „naciąć” na żonatego czy zwykłego kobieciarza, który już po pół godzinie zapraszał do siebie na noc. Większość osób, które poznałam w sieci, to fajni ludzie, którzy naprawdę szukają bliskości, partnera na stałe, przyjaźni. Wiadomo, że nie każdy przypadnie nam do gustu jako partner, można się też po prostu polubić. Warto szukać, bo nie zawsze mamy okazję poznać się w realnym świecie. Zwłaszcza po 30-tce, kiedy studenckie balangi są przeszłością, a ludzie próbują ułożyć sobie życie. U mnie w końcu zaiskrzyło – podsumowuje.