Pogarda rozpleniła się na potęgę

Obserwacje Marka Jastrzębia

Wszystko było w rozsypce i dopiero teraz odzyskujemy pionową pozycję. A oświadczył tak Prezydent, w trakcie uroczystego pogrzebu Danuty Siedzikówny "Inki" i Feliksa Selmanowicza "Zagończyka". Prezydent, którego chciałbym nazywać moim, bo został wybrany dzięki głosom takim jak mój. Czyli głosom zdrajców i złodziei.

Jak wiadomo, na początku był PiS. A jeśli komu nie wiadomo, to pies go trącał. Pustka rozlewała się wszędy i gdzie nie splunąłeś, tam rozkwitała ruja i poróbstwo, a udręczona Ojczyzna stanowiła synonim ruiny. Jeno pomiędzy zgliszczami wałęsały się ponure niedobitki Owsiaków, sprzedawczyków, konfidentów i analfabetów gorszego sortu. Natomiast rasowy suweren pętał się po marginesach.

Pogarda rozpleniła się na potęgę. Szykanowano uczciwych bojówkarzy w kominiarkach, patriotów stanu wojennego, świecznikowych ludzi o pastewnych obyczajach. Różnymi sposoby: słowem, myślą, wrednym uczynkiem. Gnębiono patriotyczne stypy. Tudzież rocznice i miesięcznice zamachu, wybuchu, spisku smoleńskiej tragedii. Nadal cieszą się marnym powodzeniem. Również projekty stawiania tysięcy kapliczek prezydenta Kaczyńskiego spotykają się ze znikomym zainteresowaniem.

Ale wkrótce się to zmieni; naród przetrze zmanipulowane oczy i wydorośleje. Na razie, nie wiedzieć czemu, sprzeciwia się łączeniu apelu poległych z apelem zabitych w wypadku. Na razie jest na kolanach i żyje bez celu, nie ma wizji przyszłości, jego kultura, nauka, prawdziwa historia znajdują się w pod wpływem nieczystych sił i wymagają natychmiastowej rewizji.

Po mediach szerzy się artystyczna pornografia, a teatr wystawia gołe baby. Telewizja kwiczy od nieprawomyślnych programów typu spółkowanie na śniadanie. Brakuje partyjnej cenzury, moralnych brygad od lustrowania aktorów, pisarzy. Podobnie na odcinku godności. Okazuje się bowiem, że przed objęciem władzy przez PiS, ani niepodległego państwa, ani tejże godności nie mięliśmy. Propaganda poprzedników utrwaliła w narodzie fałszywe przekonanie, jakoby to za jej czasów powstała Solidarność. Pogląd, że cokolwiek istniało przed PiS-em jest poglądem heretyckim, ponieważ byle najmita z IPN jest w stanie udowodnić, że Solidarność nastała zaraz na drugi dzień po ostatnich wyborach.

Wszystko było w rozsypce i dopiero teraz odzyskujemy pionową pozycję. A oświadczył tak Prezydent, w trakcie uroczystego pogrzebu Danuty Siedzikówny „Inki” i Feliksa Selmanowicza „Zagończyka”. Prezydent, którego chciałbym nazywać moim, bo został wybrany dzięki głosom takim jak mój. Czyli głosom zdrajców i złodziei.

Ps.
Od niedawna krążą dziwne i anarchistyczne plotki o tym, jakoby nasza Ziemia nie jest już ani trochę płaska. Niektórzy posuwają się do wyjątkowo żmijowatych twierdzeń: w bezczelny sposób dowodzą, że nie stoi na żadnych żółwiach. Dlatego, by nikt nie zarzucił, że blokuje się wolność wyrażania uczciwych poglądów, domagam się rozpatrzenia prośby względem rozpisania REFERENDUM w temacie legalnego kształtu Ziemi.Niech się NARÓD jednoznacznie wypowie, czy chce żyć na płaskim, czy na kulistym.

***

Marek Jastrząb – felietonista portalu Polska ma Sens, autor cyklów „Obserwacje Marka Jastrzębia” i „Polska na tle”. Debiutował w 1971 roku na łamach „Faktów i Myśli”, drukował także w „Odrze”,  „Nowym Wyrazie” „Nowej Okolicy Poetów”, Miesięczniku Literackim”, „Faktach”, „Promocjach”, „Przekroju”, „Nowej Gazecie Literackiej”,”Poboczach”, „Kwartalniku Artystycznym” „Akancie”, „Migotaniach”, „Tyglu”, „Gazecie kulturalnej”, „BIK-u”,trzech antologiach „Ogrodu ciszy”, w e-tygodniku literacko-artystycznym pisarze.pl, oraz w „Polsce Ma Sens” i prasie lokalnej. Zamieszczał w tych pismach opowiadania, felietony, eseje, recenzje teatralne i oceny książek.  Jego prozatorskie miniatury były wielokrotnie emitowane w Polskim Radiu w Bydgoszczy.

 

Marek Jastrząb