Pokonaliśmy hejt!

Janusz Schwertner

I choć raz po raz ktoś próbował przejeżdżać nam drogę zbrudzonym, niedomytym, wydzielającym śmierdzące substancje fiatem multipla, to my w naszym wesołym autobusie czuliśmy się doskonale. A kto chce, niech skręca za tabliczką "hejt" i pławi się tam w krainie własnych kompleksów.

Kończymy pierwszą odsłonę akcji „Taka Polska ma Sens” z niemałym uśmiechem na ustach. Wspólnie udowodniliśmy, że choć w sieci zewsząd leje się brudny hejt, to z łatwością można się mu przeciwstawić. Dziękujemy przede wszystkim Wam; to nasze wspólne zwycięstwo.

- Nie straszmy, nie straszmy ludzi! Pokazujmy to, co pozytywne, nie ma innej drogi – przekonywał mnie kilka dni temu jeden z najważniejszych ludzi z Naukowej i Akademickiej Sieci Komputerowej, organizacji powołanej, by przeciwstawiać się internetowym przestępstwom i negatywnym zjawiskom w sieci.

- I nie używajmy sformułowania: „walczymy z…”, bo ja w kółko słyszę, że w internecie trzeba z kimś „walczyć”. Może dajmy sobie spokój z określeniami militarnymi – dodawał.

Rozmawialiśmy na zupełnie inny temat, ale krótko także o hejcie. Cóż, wygląda na to, że zorganizowana przez naszą redakcję – przy współpracy z portalem Onet – akcja „Taka Polska ma Sens” świetnie wkomponowała się w to, co od lat robią ludzie, którzy sprzątają polski internet z brudów i obrzydliwości.

W ramach akcji, zapytaliśmy Was o autorytety. Pachniało prowokacją; dziś już prawie nikt nie stawia publicznie takich pytań. Ale choć my pisaliśmy o naszych Wielkich Idolach – księdzu Tischnerze, Władysławie Bartoszewskim, Marku Edelmanie… – to Was poprosiliśmy o wskazanie także tych nieznanych publicznie, bliskich Wam osób, które każdego dnia odmieniały Wasze spojrzenie na świat.

Naprawdę jesteśmy dumni, że wraz z czytelnikami „Polska ma Sens” i Onetu odbyliśmy podróż, w trakcie której wszyscy poznaliśmy się lepiej. I choć raz po raz ktoś próbował przejeżdżać nam drogę zbrudzonym, niedomytym, wydzielającym śmierdzące substancje fiatem multipla, to my w naszym wesołym autobusie czuliśmy się doskonale. A kto chce, niech skręca za tabliczką „hejt” i pławi się tam w krainie własnych kompleksów.

W listach przesłanych do naszej redakcji, komentarzach na stronie i Facebooku; wreszcie w swoich opiniach zamieszczonych w Onecie – pisaliście o ludziach, którzy zapisali się w Waszym życiu w szczególny sposób. Nie zawsze Wasi bohaterowie pokrywali się z naszymi; dorzucaliście kolejne nazwiska, choć – to symptomatyczne – zazwyczaj osób już nieżyjących. Waszym rozważaniom często towarzyszyły przygnębiające refleksje, sprowadzające się do jednej puenty: „autorytety w Polsce chyba już nam się wyczerpały”.

Wiele listów i komentarzy dosyć celnie oddają niedawne słowa wypowiedziane przez Dorotę Wellman w programie Tomasza Lisa. „Czy Jacek Kuroń albo Bronisław Geremek braliby kilometrówki?”. Nie, nie braliby. Nie chwaliliby się, że zaraz do hipsterskiej knajpy wpadnie trener z siłowni (jak minister Sławomir Nowak), nie chwaliliby się swoim przyrodzeniem (jak poseł Adam Hofman), nie kazaliby obcokrajowcom mówić w Polsce po polsku, bo „Jak pani jest w Polsce, to trzeba mówić po polsku” (to słynna już Krystyna Pawłowicz).

Może największym zwycięstwem naszej akcji są te drobne listy, te bez wielkich, znanych nazwisk – ale zawierające historie najbliższych? Od jakiegoś czasu prezentujemy część z nich i będziemy robić to nadal.

Tutaj list czytelniczki Barbary Giers, a tu nietypowe zgłoszenie od małej Kasi Szewczyk.

I tak sobie myślę, że z naszej akcji dumny byłby pewnie Jacek Kleyff, z którym niedawno zainaugurowaliśmy w „Polska ma Sens” cykl rozmów. Pośród wielu słów, wyśpiewanych przez niego o Polsce, są też takie:

Gdy usłyszeli to, co śpiewam,
dwaj patrioci zawodowi,
zaraz pytają kapucynów o mój kręgosłup ideowy.

A tamci, ze ja sodomita,
pół-Żyd, półzłodziej i artysta.
Na nazwy i na znaki sram.
Nie fetysz granic mnie tu trzyma,
lecz miejsca i w tych miejscach przyjaźń.

I w Polsce z tym nie jestem sam.
Na nazwy i na znaki sram.
i nigdy z tym nie jestem sam.

Także dla wielu z nas, te miejsca, i ta przyjaźń, sprawiają, że Polska naprawdę ma Sens.

Do posłuchania – nadal aktualny utwór Kleyffa: