Prawica w teatrze

Niektórzy oburzają się – niesłusznie! –, że do Starego Teatru przyszli prawicowi działacze i zaczęli się awanturować.

Witold Bereś

a wiem, to nieładnie się w teatrze jeść popcorn, popuszczać bąki i rozmawiać przez komórkę. A już wydzierać się – oj, to już naprawdę fe. Tymczasem wdowa po panu Januszu Kurtyce (na prawicy wdowa to już taka funkcja widać, nieco tylko niżej od Prezesa), tymczasem pan fotograf Markowski, tymczasem pan pisarz Gadowski w Starym Teatrze na spektaklu „Do Damaszku” w reżyserii Jana Klaty byli. I, jak się pojawiło udawane kopulowanie, zaczęli a to narzekać głośno, a to złorzeczyć, że be, że skandal, że to nie sztuka narodowa.
Oburzają się więc ludziska na prawicę. Lecz ja bardzo proszę – bez przesady. Oj tam, oj tam. A jak ktoś nie rozumie tekstu? Jak mu ciężko, a nikt na niego uwagi nie zwraca? Jak się w obcowaniu ze sztuką, choćby mięsa w sosie chrzanowym, męczy nad wyraz?
Więc ja proszę bardzo, empatii więcej dla prawicy.
Bo przecież ludzie ci do teatru jednak poszli. Coś tam na nich spłynęło. I choć do dziś nie wiadomo o co im chodziło, to jednak pospekulować można.
Mniemać można, że reżyser prawdziwie narodowy winien prawicy dać widowisko światło – dźwięk – wdzięk pod roboczym tytułem „Jak król Lech pod Smoleńskiem odbiera hołdy bojarów”. Na pierwszym planie będzie widać Matkę Boską z Zuzanną Kurtyką w klapie, a zaraz na drugim pancernego towarzysza Antoniego M. wyzwalającego się z okowów takiego białego wdzianka wiązanego przemyślnie poprzez rękawy z tyłu, no i oczywiście głowę zdrajcy Donalda niesioną na złotej tacy przez nawróconych członków terrorystycznej organizacji Agora SA. Wokół będą płynęły anioły, złoto będzie się skrzyło, z chóry będą śpiewać tylko pieśń „Ojcze Dyrektorze, zyszczy nam, spuszczy nam”.
Łza się zakręci niejednemu w oku, bo tylko taka sztuka ma sens, która wykłada politykę historyczną. A jak się łza nie zakręci, to się, kurna, ją uprzejmie wywoła.
Są tacy, którzy jednak twierdzą, że prawica narzeka na sceny seksu nie dlatego, że są, ale dlatego, że udawane.
To przypuszczenie, że prawica oczekuje na scenie pełnego kopulowania, aczkolwiek logicznie uprawnione, jest jednak z pewnością bezzasadne.