Renesans polskiej lekkoatletyki?

Michał Wesołowski

Analizując wyniki poszczególnych zawodników, śledząc ścieżki ich karier i systematyczność osiąganych rezultatów, można z całą pewnością stwierdzić, że amsterdamskie zwycięstwo nie było dziełem przypadku

W dniach 6-10 lipca w Amsterdamie odbyły się mistrzostwa Europy w lekkoatletyce. Po raz pierwszy w historii tych zawodów reprezentacja Polski zwyciężyła w klasyfikacji medalowej. Nasz hymn narodowy na stadionie olimpijskim w Amsterdamie odegrano sześciokrotnie, a łącznie przywieźliśmy do kraju aż 12 krążków.

Oczywiście – Mistrzostwa Europy nie są w tym roku najważniejszą imprezą. Spora część czołowych lekkoatletów starego kontynentu odpuściła start w Holandii po to, by skupić się na przygotowaniach do Igrzysk Olimpijskich w Rio de Janeiro. Nie zmienia to jednak faktu, iż tegoroczny czempionat był doskonałym sprawdzianem formy przed Olimpiadą, a także możliwością rywalizacji z młodymi, chcącymi się wykazać zawodnikami.

Pierwsze miejsce w tabeli medalowej nie powinno nas jednak w żadnym wypadku dziwić. Polska od lat należy do europejskiej, a nawet światowej czołówki „królowej sportu”. Nie sposób wymienić wszystkich nazwisk osób, które swoimi osiągnięciami zapisały się złotymi zgłoskami w historii polskiego sportu. Sportowcy tacy jak: Janusz Kusociński- mistrz olimpijski w biegu na 10 000 m z Los Angeles z 1932 roku, Zdzisław Krzyszkowiak – mistrz olimpijski i rekordzista świata w biegu na 3000 m z przeszkodami czy Władysław Komar- mistrz olimpijski w pchnięciu kulą, to prawdziwe legendy tego sportu.

Anita Włodarczyk (fot. PZLA)
Anita Włodarczyk (fot. PZLA)

Zdarzały się też bardzo chude lata, kiedy właściwie nie zaznaczaliśmy swojej obecności na światowej arenie. Do swoistego przełomu w wynikach sportowych naszej reprezentacji doszło w 2009 roku, po wyborze na prezesa Polskiego Związku Lekkiej Atletyki pana Jerzego Skuchy. W tym samym roku podczas mistrzostw świata w Berlinie zdobyliśmy osiem medali.  Potwierdzeniem wysokiego poziomu naszych sportowców były mistrzostwa Europy, które w 2010 roku odbyły się w Barcelonie – nasi zawodnicy stawali w Hiszpanii dziewięciokrotnie na podium. Mimo iż odnosiliśmy już wielkie sukcesy, to te dwie imprezy można traktować jako prawdziwy renesans polskiej lekkoatletyki.

Posiadamy zawodników, którzy z sezonu na sezon potrafią przygotować najwyższą formę na najważniejszą imprezę w sezonie. Zajmują najwyższe lokaty na najbardziej prestiżowych mitingach lekkoatletycznych z cyklu Diamentowej Ligi, a ich nazwiska są rozpoznawane wśród kibiców na całym świecie.

Polska lekkoatletyka od zawsze stała mocno w konkurencjach rzutowych. Pamiętne igrzyska w australijskim Sydney w 2000 roku były szczególnie szczęśliwe dla naszych „młociarzy”. Złote medale Szymona Ziółkowskiego i śp. Kamili Skolimowskiej na zawsze zapiszą się w historii. Dzisiaj tradycję podtrzymują ich następcy, którzy właściwie całkowicie zdominowali zawody w rzucie młotem i są murowanymi kandydatami do złota w Rio. Mowa tu oczywiście o Anicie Włodarczyk i Pawle Fajdku. Przez lata kibice mogli emocjonować się występami naszego duetu tyczkarek: Anny Rogowskiej i Moniki Pyrek. Teraz przysłowiową pałeczkę przejmują od nich mężczyźni – Paweł Wojciechowski ( mistrz świata z 2011 roku) oraz świeżo upieczony mistrz Europy Robert Sobera.

Piotr Małachowski (fot. PZLA)
Piotr Małachowski (fot. PZLA)

Po wielu latach do głosu dochodzą także biegacze. Marzenia o medalu olimpijskim w konkurencji biegowej, na który czekamy od igrzysk w Moskwie i złotego medalu Bronisława Malinowskiego, mogą się urzeczywistnić za sprawą Adama Kszczota lub Marcina Lewandowskiego (najlepiej za sprawą obydwu). Ciężka praca, wykonywana przez większość roku poza domem – na obozach wysokogórskich w południowoafrykańskim Potcherstroom, szwajcarskim Sankt Moritz czy wschodniej Afryce – poparta fachowymi metodami treningowymi ich trenerów: Zbigniewa Króla i Tomasza Lewandowskiego, przynosi fantastyczne rezultaty. Mistrzyni w biegu na 1500 m z Amsterdamu, Angelika Cichocka, która również jest podopieczną trenera Lewandowskiego, poczyniła w ciągu ostatnich lat ogromne postępy. Jeszcze w 2009 roku zajęła zaledwie ósme miejsce na młodzieżowych mistrzostwach Europy w Kownie, a dziś jest mistrzynią w kategorii seniorów. Możemy być zatem pewni, że na najważniejszej imprezie ostatnich lat dorzuci swoje trzy grosze.

Analizując wyniki poszczególnych zawodników, śledząc ścieżki ich karier i systematyczność osiąganych rezultatów, można z całą pewnością stwierdzić, że amsterdamskie zwycięstwo nie było dziełem przypadku. Z uśmiechem na twarzy można patrzeć w przyszłość. Na swoją szansę czeka całe mnóstwo młodych, głodnych sukcesów zawodników takich jak: Konrad Bukowiecki, Patryk Dobek czy Sofia Ennaoui,  którzy mają na koncie trofea w najważniejszych zawodach lekkoatletycznych w swoich kategoriach wiekowych.

Na Igrzyska Olimpijskie w Tokio w 2020 roku możemy zapatrywać się równie optymistycznie, jak na zbliżające się wielkimi krokami w Rio de Janeiro.

Paweł Fajdek (fot. PZLA)
Paweł Fajdek (fot. PZLA)