Seks bez zobowiązań

Gaja Grzegorzewska

Nieważne, co się powie czy zrobi, wszystko i tak będzie odczytywane przez pryzmat tej pierwszej decyzji. Będzie to więc odcin sponsorowany przez Radio Maryja - zachęcający do wstrzemięźliwości.

Nie istnieje. No może istnieje, ale jest rzadkością.
Przeważnie jest tak, że jednej lub drugiej stronie zaczyna bardziej zależeć. A niestety, jeśli relacja zaczęła się od łóżka, to ciężko potem wyjść poza ten schemat.

Nieważne, co się powie czy zrobi, wszystko i tak będzie odczytywane przez pryzmat tej pierwszej decyzji.
Będzie to więc odcin sponsorowany przez Radio Maryja – zachęcający do wstrzemięźliwości.
– Gdy spotykasz się z kimś w założeniu tylko dla seksu, następuje taki moment, gdy nie wiadomo, co dalej – powiedziała Eryka. – Nawet jeśli chcesz czegoś więcej, czegokolwiek, to nie powiesz w obawie, że za bardzo się odkryjesz. Ludzie, którzy pokazują swoje uczucia stają się bezbronni. Są przegrani. Są na gorszej pozycji. A ci, co nic nie wyznali, zyskują władzę.
– Powinnaś się leczyć. To nie jest wojna – skwitowałam.
– Już się wyleczyłam. To jest wojna.
– Ja bym powiedziała, co czuję. Strasznie nie lubię takich gierek – odezwała się Basia.
– Bo ty jesteś inna – odparła Eryka. – Niestety doświadczenie uczy nas, że lepiej trzymać gębę zawartą. Ja na przykład raz ją otworzyłam i bardzo potem żałowałam.
– A pamiętasz co robiłaś wcześniej? – spytałam. – Zanim otworzyłaś gębę, by z niej wypuścić te wszystkie straszne, w twoim mniemaniu, wyznania, powiedziałaś szereg złych rzeczy, a pokazałaś i zrobiłaś jeszcze gorsze…
– Nie przypominaj mi – Eryka wzdrygnęła się. – Kolejna kwestia jest taka, że kobietom się wydaje, iż wysyłają wystarczające sygnały, że im zależy. A mężczyźni to rośliny, jak się im nie powie wprost, to nie kumają. W każdym razie doświadczenie uczy ostrożności w kwestii deklaracji…
– Ale tak to się można bawić w nieskończoność – Basia była zniesmaczona.
– Coś wam opowiem… – zaczęła Eryka.
No tak. Zapowiadało się na kolejną przykrą, krakowską, miejską legendę.
Nie pomyliłam się.
– Miałam kiedyś taką koleżankę. To było bardzo dawno temu, a ona była bardzo młoda, więc wiedziała jeszcze mniej, niż my teraz. Spotkała chłopaka, który bardzo jej się podobał. Prawie od razu poszła z nim do łóżka, bo nie wyobrażała sobie, że mogłaby postąpić inaczej. Zależało jej na nim, o czym on nie miał pojęcia. Po seksie chciała się do niego przytulić. A on ją opierdolił, że co ona sobie wyobraża, jakie przytulanie w ogóle? Przecież jest tylko jego kochanką, a nie dziewczyną!
– Biedna – zmartwiła się Basia.
– To nie wszystko – szybko dodała Eryka (jej historie zawsze miały jakaś nieprzyjemną kontynuację). – Niezrażona i naiwna powiedziała mu coś miłego, w sensie jakiś komplement, a on opierdolił ją po raz drugi i zakazał jej tak mówić, dodając, że jeśli będzie słyszał zbyt wiele dobrych rzeczy na swój temat, to zacznie o sobie zbyt dobrze myśleć, a ją przestanie szanować…
– Ja się zastanawiam, co w ogóle dobrego w nim znalazła…? – zamyśliłam się.
– A mnie się zdaje, że jak facet nie ma kompleksów, to nie reaguje jak ten palant – skomentowała Basia. – Tylko się cieszy i jest w stanie swojej dziewczynie, czy kochance, też powiedzieć coś miłego.
Basia żyje chyba w jakimś bajkowym, alternatywnym świecie… Eryka popatrzyła na nią, jakby ta była z kosmosu:
– Basiu kochana, chodzi mi o to, że jak my mamy przekraczać tę granicę od seksu do czegoś więcej, skoro spotykają nas po drodze takie rzeczy? Jak dostałaś parę razy po dupie, to nie chcesz dostać po raz kolejny. Jesteśmy skrzywione i napiętnowane na całe życie. Żadna nie otworzy gęby, jeśli tak panicznie boi się kolejnego odrzucenia.