Sen wariata

Obserwacje Marka Jastrzębia

Jak proponuje gazeta.pl, film o smoleńskich wydarzeniach powinien być zaopatrzony w ostrzeżenie: "pewne fakty zostały dopasowane do potrzeb fabuły". Powinien być też zaopatrzony w inskrypcję: ludzie, nie dajcie się zwariować! Nie dajcie się przekonać, że konfabulacja może zakrzyczeć dowody, a pewniki zamienić w poszlaki!

Naśmiewamy się ze swobodnego, by nie rzec – nonszalanckiego traktowania historii innych krajów zawartego w hollywoodzkich scenariuszach. Wydaje się, że ich twórcy nie znają jej wcale. Lecz sądzę, że popisują się niewiedzą tylko na potrzeby komercyjne. Oglądalności, uatrakcyjnienia fabuły. Czyli dla jej uproszczenia.Ponieważ przedstawienie gołych faktów jest nieciekawe, mdłe, zanadto prozaiczne. A posługując się językiem ekonomicznym –NIEDOCHODOWE.

Pod względem fałszowania historii, przebiliśmy Amerykanów, bo nasza, to zlepek przypuszczeń udających fakty. Jak o tym świadczą prześwietlone zdjęcia satelitarne oraz film Smoleńsk.

Okazuje się bowiem, że nadal krążą w nas dwie prawdy. Pierwsza, żelazna,opowiada, jak było, druga, żeliwna, ociera się o absurd. Pierwsza dotyczy ludzi uwikłanych w rzeczywiste sytuacje, druga usiłuje ich wtłoczyć w bajkowe okoliczności.

I o tych bajkowych okolicznościach warto byłoby pogadać. A zacznę od stwierdzenia już do przesytu powtarzanego, że fikcja wciskana po wielokroć zaczyna wieść samodzielny żywot. Utrwalana coraz to nowszymi domniemaniami, przybiera na wadze i niepowadze; zwiększa tonaż lansowanych bredni. Pół biedy, jeżeli fikcja pozostaje w obrębie literatury. Jest zawarta w artystycznym dziele. Odzwierciedla wizję autora. Autora, który ma do niej święte prawo. Lecz kiedy ów tekst zaczyna być traktowany jako jedynie słuszny pogląd na rzeczywistość, banalne pół biedy przemienia się w całą nędzę.

Jak proponuje gazeta.pl, film o smoleńskich wydarzeniach powinien być zaopatrzony w ostrzeżenie: „pewne fakty zostały dopasowane do potrzeb fabuły”. Powinien być też zaopatrzony w inskrypcję: ludzie, nie dajcie się zwariować! Nie dajcie się przekonać, że konfabulacja może zakrzyczeć dowody, a pewniki zamienić w poszlaki!

Patrząc na twarze gości zaproszonych na premierę filmu, słuchając ich wypowiedzi po jego obejrzeniu, mam jednak wrażenie, iż taki apel byłby strzałem kulki w płot: widzowie zgromadzeni w Teatrze Wielkim odnieśli się entuzjastycznie do poruszonego tematu.

 

***

Marek Jastrząb – felietonista portalu Polska ma Sens, autor cyklów „Obserwacje Marka Jastrzębia” i „Polska na tle”. Debiutował w 1971 roku na łamach „Faktów i Myśli”, drukował także w „Odrze”,  „Nowym Wyrazie” „Nowej Okolicy Poetów”, Miesięczniku Literackim”, „Faktach”, „Promocjach”, „Przekroju”, „Nowej Gazecie Literackiej”,”Poboczach”, „Kwartalniku Artystycznym” „Akancie”, „Migotaniach”, „Tyglu”, „Gazecie kulturalnej”, „BIK-u”,trzech antologiach „Ogrodu ciszy”, w e-tygodniku literacko-artystycznym pisarze.pl, oraz w „Polsce Ma Sens” i prasie lokalnej. Zamieszczał w tych pismach opowiadania, felietony, eseje, recenzje teatralne i oceny książek.  Jego prozatorskie miniatury były wielokrotnie emitowane w Polskim Radiu w Bydgoszczy.

 

Marek Jastrząb