Skubi 4ever!

Witold Bereś

.. proszę o wybaczenie mój komputer, bo wiem, że nawet te najgorsze czasy III RP były lepsze od tego szajsu, co jest dzisiaj

Olewali kasę, marzenia i szli do pracy dla Polski. Książka o Skubiszewskim pokazuje sukces RP i to, że sami go spieprzyliśmy.

Rok 1989, koniec komunizmu i ekipa rządu Mazowieckiego to wielkie – zwycięskie! – czasy wolności. To nie był okres – wbrew PiSdiotom – gdy sukces był pewien, a cokolwiek (poza własnym charakterem) wskazywało na to, że warto być przyzwoitym. „Minister Skubiszewski i dyplomacja czasów przełomu” to zwykłe wspomnienia najbliższych współpracowników pierwszego ministra spraw zagranicznych. Świetnie, że ktoś (Autor! Autor!?) wpadł na pomysł książki formalnie poświęconej pamięci Skubiego, ale w gruncie rzeczy opisującej budowanie polskiej polityki zagranicznej po upadku PRL. (Szkoda, że tytuł taki drętwy L ).  http://www.swiatksiazki.pl/ksiazki/krzysztof-skubiszewski-i-dyplomacja-czasow-przelomu-praca-zbiorowa-4939016/

Znaleźć tu można wiele. Jest (choć nie zawsze) żywy, literacki język, jak choćby we wspomnieniach Iwo Byczewskiego (przedstawiciela RP przy Unii Europejskiej), opisującego prehistorię swych spotkań ze Skubiszewskim. Są zaznaczone pierwsze konflikty – Skubiszewski czy Geremek? Jest dramatyczne wspomnienie Andrzeja Ananicza o wyjściu wojsk rosyjskich. Są czeskie klimaty w oczach Jacka Balucha – i wiele innych części, cholernie ciekawych. A wśród autorów tekstów takie tuzy polskiej służby zagranicznej jak Jan Dowgiałło, Grzegorz Dziemidowicz, Maciej Kozłowski, Jerzy M. Nowak czy Michał Komar. Solidność i rzetelność Skubiszewskiego przeszła do legendy.

Niewielu jednak wie, że do końca stawiał wyżej Polskę niż swój interes. Byczewski wspomina: „ [prof. Skubiszewski] i – aczkolwiek tego nie mówił – nietrudno było domyślić się, że już jako student marzył o tym, aby kiedyś zostać sędzią w Hadze”. Ja również odnosiłem takie wrażenie – często podkreślał żartobliwie, że przewodniczący MTS jest tym dla prawnika międzynarodowego, kim papież dla katolika. Gdy w 1993 roku, po śmierci Manfreda Lachsa, wakowało miejsce sędziego w Hadze, Minister postanowił kandydować. Mimo skomplikowanej procedury wyboru szerokie i dyskretne konsultacje wśród wielu rządów pozwoliły mieć pewność uzyskania wymaganej w Radzie Bezpieczeństwa i Zgromadzeniu Ogólnym większości. Dzień przed głosowaniem Minister podjął jednak dramatyczną decyzję i na prośbę premier Hanny Suchockiej wycofał kandydaturę w imię utrzymania stabilności rządu. Rząd i tak upadł tydzień po tym”. Słowem: jest naprawdę ciekawie.

Skubiszewski okladka Ale dlaczego dopiero teraz – i tak skromnie? Hm. Jeżeli coś mnie wku… w minionych rządach III RP – proszę o wybaczenie mój komputer, bo wiem, że nawet te najgorsze były lepsze od tego szajsu, co jest dzisiaj – więc jeśli coś mnie wk…, to owe niesłychane lekceważenie sukcesów własnej historii najnowszej. Że szefowie telewizji pierdzieli w stołki, a nie zamawiali seriali atrakcyjnie opowiadających o naszej wolności. Że twórcy musieli całować klamki ministerstw, by dostać byle grant na opisanie jakiegoś Wielkiego Bohatera. Że prezydenci, premierzy i ministrowie, kleili sobie z lukru i czekolady orły do żarcia, zamiast uruchamiać programy edukacyjne atrakcyjnie pokazujące, jakie mieliśmy szczęście i ile włożyliśmy ciężkiej pracy w wolność.

A tak to zostają nam  żołnierze wyklęci i historyk (?) Paweł Zyzak, który zapewne po gwałtownym lądowaniu na beton ujawniał, że Lech Wałęsa sikał do chrzcielnicy. Może ktoś w końcu zrozumie, że edukacja, historia i budowa państwa czasami powinna posuwać się po tej samej, mądrej ścieżce… I trzeba oprócz ciepłej wody w kranie, roamingu w Unii i moralnych przewag, ruszyć również cztery litery i pracować.