Smak własnego domu

„Rosjanie w maju 1990 roku mieli wrażenie, że muszą wycofać z NRD, może wyprowadzić gros swych oddziałów z Polski, Czech i Węgier, ale raczej byli przekonani, że Układ Warszawski po prostu zostanie oparty na Odrze” (Janusz Onyszkiewicz w książce „Ze szczytów do NATO”)

Witold Bereś i Krzysztof Burnetko

ROK 1993 – BEZ ROSJAN I Z McDONALD’sem

Ostatnia bojowa jednostka wojsk rosyjskich opuszcza terytorium Polski w październiku 1992 roku. Zostaje tylko Brygada Łączności Specjalnej z warszawskiego Rembertowa (tysiąc ludzi), obsługująca wycofywanie się sił rosyjskich z byłej NRD. Gdy 6 sierpnia 1993 jej większa część wyjeżdża (kilkaset osób wraz z rodzinami oraz traktor, wóz strażacki i przewoźna piekarnia – w sumie dwa wagony osobowe, dwa towarowe i sprzęt wojskowy na dwunastu platformach), na rampie kolejowej małej, towarowej stacyjki odbywa się jedynie skromne i banalne pożegnanie z udziałem ambasadora Rosji w Warszawie, Jurija Kaszlewa. Wreszcie, dla symboliczności daty, 17 września 1993 na dziedzińcu Belwederu prezydent Lech Wałęsa odprawia ostatnich 21 uzbrojonych żołnierzy rosyjskich, którzy następnego dnia o 5.30 nad ranem z Dworca Wschodniego ruszają pociągiem w kierunku granicy wschodniej. Pięćdziesiąt lat obecności Sowietów (Rosjan) na ziemi polskiej było oczywistym znakiem podporządkowania państwa Moskwie [01]. A ich wycofanie – w dodatku pokojowe! – nieziszczalnym, jak się zdawało, marzeniem milionów Polaków.
I nagle koniec? Rosjanie wychodzą, jak gdyby nigdy nic? Czyżby?
*
McDonald’s, czyli Ameryka nad Wisłą
Uruchomiony w 1993 r. bar McDonald’s w Gdańsku na Dworcu Głównym ustanawia na pewien czas nowy rekord świata tej amerykańskiej korporacji pod względem ilości transakcji w dniu otwarcia. Przebija m.in. słynną inaugurację działalności amerykańskiej sieci w Moskwie, z której to zdjęcia znalazły się na czołówkach wszystkich mediów i stały jednym z symboli faktycznego końca komunizmu.
W tymże 1993 roku powstaje pierwsza restauracja McDonald’s w Krakowie – i to przy ul. Floriańskiej. Do dziś uznawana jest za jeden z najładniejszych na świecie lokali korporacji, mieści się bowiem w oryginalnych gotyckich piwnicach z XIV w. Konserwatyści i niektórzy konserwatorzy od początku uznają to jednak za profanację.
Pierwszy lokal sieci w Polsce otwarto jednak rok wcześniej, 17 czerwca 1992 roku, na rogu Marszałkowskiej i Świętokrzyskiej w Warszawie.
Dwanaście lat później rodzimy McDonald’s składa się z 331 restauracji, spośród których 203 prowadzonych jest na zasadzie franczyzy, 236 oferuje możliwość McDrive, 107 – McCafé, a 56 – Gym&Fun. Sieć zatrudnia w Polsce ponad 16 000 pracowników.
*
Ewa Wachowicz: Miss Polonia kocha kuchnię
Zaczęło się od zwycięstw w konkursach na najmilszą studentkę – najpierw na krakowskiej Akademii Rolniczej, a następnie na tamtejszych Juwenaliach. Potem Ewa Wachowicz została uznana za najpiękniejszą kobietę w Polsce i trzecią wicemiss świata. Wreszcie w 1993 roku została Miss Świata Studentek Miss World University. Z taką listą sukcesów mogła śmiało robić karierę w biznesie rozrywkowym, modzie czy mediach. Zaczęła zresztą już jako spikerka w Telewizji Polsat i prowadząca teleturniej „100 procent dla stu”, gdy zadzwonił do niej ówczesny premier, Waldemar Pawlak. Zaproponował, by została rzecznikiem jego rządu. Zgodziła się. Potem do antologii „skrzydlatych słów” weszła jej odpowiedź na pytanie, o powody tej decyzji. Odparła bowiem: „Premierowi się nie odmawia”. Pojawiły się też rozmaite dowcipy, ot choćby ten tyczący numeru telefonu do rzecznika rządu: 90-60-90 (czyli wymiary Miss). W polityce pracowała 472 dni – aż do dymisji gabinetu Pawlaka. W tym czasie media zaczęły zresztą doceniać nie tylko jej urodę, ale i fachowość.
Ona też nie żałuje otarcia się o politykę. W wywiadach powtarza, że 1989 rok i zmiany, które po nim nastąpiły, były dla niej ważne: „To, że paszport mogliśmy trzymać we własnej szufladzie, że mieliśmy wolność”. A praca na stanowisku sekretarza prasowego premiera pozwoliła jej być blisko tworzącej się historii. Miała okazję poznać, jak mówi, wielkich zapaleńców: Jacka Kuronia, Adama Michnika czy Tadeusza Mazowieckiego. A także Vaclava Havla, Billa Clintona czy Jacques’a Chiraca.
Kiedy skończyła studia z zarządzania jakością na krakowskiej Akademii Ekonomicznej, założyła własną firmę produkcji telewizyjnej Promiss. Jej pierwszym programem był „Poradnik imieninowy” pokazywany w Polsacie, ale największym hitem okazał się cykl „Podróże kulinarne Roberta Makłowicza”, pokazywany w latach 1998-2008 w TVP2 (łącznie wyprodukowała 222 odcinki). Z czasem zaczyna sama prowadzić programy kulinarne. Cykl „Ewa gotuje” kręci we własnej kuchni. Widzów zdobywa także seria „Przez żołądek do serca”, którą chce udowodnić tezę, że i gotowanie i jedzenie może być nade seksowne.
Miss w swoich programach i książkach (bo w nich zbiera swoje najciekawsze przepisy) walczy też z rozmaitymi kulinarnymi stereotypami. Ot choćby, że polska kuchnia jest za tłusta. Dowodzi (a studiowała także technologię żywności), że bez tłuszczu nie ma mowy o zdrowym odżywaniu. Ponadto to co jemy, powinno być uzależnione od klimatu, w którym żyjemy. A że w Polsce są dość ciężkie zimy, więc nie można okrągły rok żywić się potrawami kuchnią śródziemnomorskiej. Zamiast sałatek trzeba czasem zjeść żur.
Namawia też rodaków, gotujących dość tradycyjnie i niechętnych innowacjom w swoim menu, by czasem przynajmniej spróbowali, jak smakuje połączenie słodkiego z pikantnym albo ze słonym.
Powtarza wreszcie: nie wszyscy muszą być chudzi! Wspomina, że podczas wyborów Miss World prócz tytułu trzeciej wicemiss świata, dostała też tytuł „the best body”. Przy wzroście 175 cm ważyła wówczas 54 kilogramy, lecz – jak przyznaje – nie była to naturalna proporcja. Nie warto więc chudnąć za wszelką cenę, bo kobieta, która ma kształty, jest cudowna!