Smaki przeszłości

Witold Bereś

Piwo miało grzeszny smak, bo piwa po prostu w sklepach NIE BYŁO. Bywało. Przypadkiem. Po znajomości. Do zakąski (zwykle było to stare jajko na twardo). Podobnie można wspominać gumę do żucia, komiks „Tytus, Romek i A’Tomek” czy totalny odjazd – „dżem z dyni o smaku pomarańczowym”.

felietonzyczliwy

 

 

„…Najpierw na wargach musujące złoto, chłodna świeżość podsycona pianką, a potem to szczęście z akcentem goryczy, które z wolna rozlewa się po podniebieniu. Jakże długi wydaje się ten pierwszy łyk! Przełykasz go natychmiast z instynktownym, zdało by się, pożądaniem. Ale tak naprawdę wszystko było przewidziane: ilość – nie za dużo, ani nie za mało, dokładnie tyle, ile trzeba na początek; natychmiastowa błogość, podkreślona westchnieniem, mlaśnięciem języka albo też równie wymownym milczeniem”.

Jest taka rzecz: „Pierwszy łyk piwa i inne drobne przyjemności” francuskiego prozaika Philippe Delerma. To bezgraniczna pochwała drobnych radości. Bo nie trzeba być wyznawcą Kabały, twierdzącej że Bóg mieszka w szczegółach, by uprzytomnić sobie, że nic bardziej nie działa na nasze zmysły niż ledwo uchwytne zdarzenia – jakaś muzyka, smak wina i czyjeś błękitne spojrzenie. Delerm pisze o uroku porannego wyjścia po ciepłą bagietkę do piekarza. O przyjemności łuskania zielonego groszku, gdy człek zanurza dłoń w salaterce pełnej chłodnych, zielonych kuleczek. O niezapomnianym zapachu jabłek …

Ta miłość do szczegółu oznacza pochwałę życia – najtrudniej cieszyć się nim codziennie, a nie tylko wtedy, gdy spotykamy wielką miłość. Nic dziwnego, że ta właśnie książka stała się inspiracją „Amelii”, bajecznej filmowej opowieści o uroku życia.

Rzeczy pierwsze? Ważne? Nieosiągalne? Pamięć pełna jest takich wspomnień. Ale pamięć polska jest inna niż pamięć człowieka Zachodu. Przynajmniej pamięć tych, którzy świadome życie zaczęli jeszcze w PRL, przed rokiem 1989. Dziś, gdy z nostalgią wspominają dawne czasy, wiedzą, że ich urok polegał nie tylko na tym, że pierwszy łyk piwa smakuje cudnie, ani dlatego, że pamięta się rzeczy pierwsze (pierwszy seks?), ale dlatego, że wtedy drobne przyjemności to było to, czego nie było.

Piwo miało grzeszny smak, bo piwa po prostu w sklepach NIE BYŁO. Bywało. Przypadkiem. Po znajomości. Do zakąski (zwykle było to stare jajko na twardo). Podobnie można wspominać gumę do żucia, komiks „Tytus, Romek i A’Tomek” czy totalny odjazd – „dżem z dyni o smaku pomarańczowym”.

Każda generacja ma swoje smaki dzieciństwa, ale co zrobić z dzieciństwem, które było inne?

 

 

w ramach projektu „Życzliwa Polska ma Sens” – sfinansowano ze środków Fundacji PZU/Partner Fundacja PZU

logo-pzu