Subiektywny alfabet wakacyjny

Piotr Gabrysz

Destynacje mogą być modne – Kuba, Czarnogóra, niemodne – Bułgaria i oczywiste – Kołobrzeg. Niecodzienną destynacją trzeba się koniecznie pochwalić po powrocie z urlopu, oczywistą lepiej zmilczeć.

Piotr Gabrysz przygotował subiektywny przewodnik wakacyjny dla naszych czytelników. Uporządkowany alfabetycznie. Poprzedni odcinek, literka A – tutaj

B

Browar, browiec, bro – w dawnym języku polskim  piwo. W „Ollu” za darmo. Im lepszy „Oll” tym wcześniej leją browca. W Polsce najlepsze piwo sprzedawane jest w plastikowym kuflu. Kogo nie stać na browca kupionego na deptaku w cenie minimalnej roboczogodziny po nowelizacji ustawy, kupuje piwo w puszce w drodze na plażę za połowę ceny piwa w plastiku. Pustą puszkę obowiązkowo zostawiamy na plaży. W myśl zasady: zapłaciłem klimatyczne( patrz klimatyczne) to wymagam, żeby plaża była czysta.

Bezruch – naturalny stan po aktywności. Przerwą w bezruchu jest wycieczka do najbliższego sklepu lub baru.

Bajka- w wyrażeniu „Wow, ale bajka”  skomplementowanie okoliczności przyrody w obecności dzieci. Bez dzieci podziw wyrażamy bardziej zrozumiale. W obu wypadkach można dodać „No, tutaj to się oddycha”

Budżet Jesteśmy racjonalni. Nie szalejemy i wakacje planujemy rozsądnie. W końcu potrafimy czytać oferty, korzystać z rabatów, nieobce są nam first i last minute. Chcemy odpocząć, ale nie za cenę debetu na karcie (patrz debet). Wiemy na co nas stać. Przecież najważniejsza jest atmosfera i towarzystwo, prawda kochanie? Pamiętasz jak nam wichura zerwała namiot w Bieszczadach i dostałeś zapalenia płuc? To był cudowny tydzień. Takie piękne rzeczy mówiłeś w malignie. Wróćmy do budżetu. Jeżeli myślisz, że potrafisz zaplanować wakacyjny budżet, to myślisz. Wakacyjnego budżetu nie da się zaplanować. Chyba, że spędzasz urlop na swoim balkonie. Pewną pomocą może być wzór opracowany na podstawie kilkudziesięcioletniego doświadczenia kilku tysięcy polskich rodzin: KW= [CKW + P+ D + P] x 1,46 + 1000 PLN (lub 250 euro lub odpowiednik w innej walucie)

Gdzie: KW – koszt wakacji, CKW – cena katalogowa wakacji, P – przejazd, D – dodatki (klimatyczne, wymiana pościeli itd.) P – przyjemności. Całość pomnożyć przez dwa. Wtedy debet (patrz debet) będzie o 10% mniejszy

C

Czechy – kraj, którego nie odwiedzamy, bo i po co? Czeskie piwo kupimy w markecie, czeski film – wiadomo, policjanci złośliwi, kuchnia ciężka, język śmieszny. Zabytki architektury? Jakie zabytki. Nawet most Karola zmałpowali z naszego, kłodzkiego. Mają dostęp do morza? Nie. I wszystko w temacie. A Hrabal mocno przereklamowany.

Chorwacja – kraj, który odwiedzamy. Bo warto. Wprawdzie ryby drogie, restauracje też, piwo kiepskie, ale  jest Morze Śródziemne i zabytki architektury. Plaże trochę kamieniste, ale za to język prawie jak nasz i ludzie mili. Podobnie twierdzą Czesi. W sezonie na jednego Chorwata przypada dziesięciu Czechów, dwudziestu czterech Polaków i czterdziestu Niemców, z czego trzydziestu ośmiu i tak pochodzi z Polski.  To może tłumaczyć podobieństwo chorwackiego do polskiego.

D

Destynacja – w korpo-turystycznym polskim oznacza kolejne miejsce, w którym stoi hotel „oll”, a w którym  nas jeszcze nie było. Destynacje mogą być modne – Kuba, Czarnogóra, niemodne – Bułgaria i oczywiste – Kołobrzeg. Niecodzienną destynacją trzeba się koniecznie pochwalić po powrocie z urlopu, oczywistą lepiej zmilczeć. Niektórych to słowo doprowadza do czarnej rozpaczy i budzi agresywne instynkty. To ich problem. Takimi ludźmi się nie przejmujemy wybierając przyszłoroczną destynację.

Deptak- główny chodnik kurortu. Na deptaku spotkać możemy piękne dziewczyny mało co ubrane, na które i tak nie możemy spojrzeć („Popatrz tylko na tą! Jak ona się ubrała?!”), stragany z pamiątkami, budki z goframi i wszystko co jest potrzebne do aktywnego wypoczynku. W niektórych miejscowościach chodząc deptakiem trzeba uważać na dziury w betonie w kształcie ludzkich dłoni. Ten erozyjny proces nazywany jest Aleją Gwiazd i grozi zwichnięciem kostki. Uwaga: sto metrów deptakiem z dwójką dzieci kosztuje tyle, co bilet lotniczy do Ontario w klasie biznes.

Debet – zjawisko ekonomiczne pojawiające się najczęściej w szóstym, ósmym dniu wakacji. W przypadku urlopu z dziećmi najpóźniej w trzecim. Szanse na uniknięcie debetu są marne. Pewnym rozwiązaniem jest właściwe planowanie wydatków (patrz budżet) , ale większość z nas debet przyjmuje jako nierozłączny element wakacji stwierdzając filozoficznie „Co mi tam, w końcu mamy wakacje, nie?”. Banki ochoczo odpowiadają „Jasne!!!”.