Sytuacja jest zła, ale nie beznadziejna

Joanna Bąk

Miał takie dwa powiedzonka „sytuacja jest zła, ale nie jest beznadziejna” i „ku chwale ojczyzny robimy, co możemy, a co nie możemy, też robimy”. Powtarzał je zawsze w kryzysowych sytuacjach.

 

- W tym ostatnim czasie, który nie jest łatwy zarówno w Polsce, jak i na świecie, przychodzą mi do głowy sytuacje związane z unikalną cechą profesora.  Nie znam innego człowieka,  który potrafił łączyć  zdroworozsądkowy racjonalizm z ogromnym optymizmem – mówi w rozmowie z „Polska ma sens” przyjaciel profesora Władysława Bartoszewskiego, Marek Zając.

- Władysław Bartoszewski zawsze chłodno oceniał sytuację. Potrafił rozłożyć każdy problem na czynniki pierwsze i nawet, jeśli diagnoza była zła, namawiał do działania i nie poddawania się – wspomina z uśmiechem dziennikarz.

Profesor Bartoszewski w pierwszą rocznicę śmierci powraca nie tylko jako człowiek-legenda, autorytet, lecz także jako przyjaciel, który zawsze służył dobrą radą.  – Miał takie dwa powiedzonka „sytuacja jest zła, ale nie jest beznadziejna” i „ku chwale ojczyzny robimy, co możemy, a co nie możemy, też robimy”. Powtarzał je zawsze w kryzysowych sytuacjach – przypomina nam Marek Zając.

To niewątpliwie niezwykłe, że człowiek o dramatycznej przeszłości, każdym swoim gestem, drobnym słowem, potrafił napełnić każdego niesłychanym optymizmem. – Ze spotkań z nim wychodziło się uskrzydlonym. Zawsze jasno mówił o słabościach, jednak sprawiał, że każdemu nagle wracała wiara we własne siły. Kiedy miałem dołek nie chciałem iść do psychologa, nie chciałem kazania, ani rozmowy motywacyjnej z szefem – wystarczyło odwiedzić Profesora. Nawet na pięć minut. Człowiek wychodząc patrzył na świat przez różowe okulary i z jednym przesłaniem – sytuacja nie jest taka zła, trzeba brać się do roboty.

bartoszewski3

Dziś brakuje go szczególnie

Dzisiaj, gdy sytuacja polityczna jest trudna i skomplikowana, podejścia profesora Bartoszewskiego brakuje szczególnie.  Niesamowicie smutne jest, gdyż ust osób, które dla społeczeństwa powinny być przykładem, słyszymy pod Jego adresem obelgi i słowa niczym nieuzasadnionej krytyki.  Smutne jest,  że członkiem Trybunału Konstytucyjnego zostaje człowiek, który w dniu śmierci  profesora Bartoszewskiego pisze w drwiącym tonie, że do Polaków uśmiechnął się Bóg.  Szczególnie, gdy tyczy się to osoby, która zawsze darzyła każdego człowieka wyjątkowym szacunkiem.

- To jest coś, co nie mieści się w postawie chrześcijanina, patrioty ani przyzwoitego człowieka.  Nie oczekujmy, że wszyscy będą kochać i czcić profesora.  Z całą świadomością angażował się w bieżące wydarzenia. Miał świadomość, że będzie krytykowany. Jednak biorąc pod uwagę to,co zrobił dla Polski przez długie życie to żaden ludzki odruch nie powinien pozwolić na wypowiedzenie takich słów – ocenia Marek Zając, przyjaciel profesora.  – Władysławowi Bartoszewskiemu to już nie zaszkodzi.  W pamięci wielu osób jest wciąż żywy i musimy tę pamięć pielęgnować właśnie dla niego.