Ten wiersz to modlitwa do człowieka

Andrzej Jakub Mularczyk

 

 

Nadszedł ten ulubiony i długo przeze mnie oczekiwany piękny czas, kiedy dzień przestaje się już kurczyć, a noc pęcznieć, zaczyna się ta wyczekiwana zmiana ról. Znak, że  do wiosny, coraz bliżej. Każdy więc dzień będzie dłuższy o zajęczy skok i będzie coraz więcej światła. A światłość jak wierzyli starożytni chrześcijanie jest lepsza od ciemności i bliższa jest bogu. I właśnie w tym czasie pojawia się boże dziecię jako symbol odnowy, nadzieją na lepszą zmianę.

Nigdy jeszcze tak nie było, żeby ludzie byli zadowoleni z tego, co posiadają. Wywoływali, i nadal wywołują wojny, szukają konfliktów, żeby polepszyć swój byt, a w rzeczywistości obracają się przeciwko sobie. Tym bardziej, że ludzie nie są źli; każdy poszukuje tej swojej lepszej cząstki, która jest w nim ukryta.

Wielokrotnie obserwujemy przecież, jak tę cząstkę potem ku nam wysyła. Ale nie potrafi utrzymać jej na dłużej, a w zetknięciu z drugim człowiekiem jest to o wiele trudniejsze. Wtedy to wali się ten jego  stojący na mocnych fundamentach gmach. Jednak nie zaprzestaje szukać, szukając walczy i znów popada w przeróżne konflikty. Ale nie poprzestaje, szuka; co roku wkłada małe dzieciątko do żłobka w nadziei, że tym razem się uda.

Wymyślił coś takiego jak opłatek, którym przełamując się i dzieląc z drugim człowiekiem  jakby pragnął wszystko, co było złe między nimi, odsunąć w nicość, w daleki kosmiczny niebyt. I jakby na nowo się rodził wraz z tym małym, bogiem schowanym w niemowlaku. Tak wiele jest w tym obrazie symboli! Każdy z nas na swój sposób, ale i wspólny nam sposób, odczytuje.

Już nie tylko w gronie rodzinnym się tak dzielimy tym symbolicznym chlebem, ale w zakładach pracy, w szkołach, czy organizacjach, od gołębiarzy po partie polityczne. Wybór życzeń jest nie za bogaty, bo nie staramy się rozbudowywać naszej wyobraźni. Życzenia są proste. Najczęściej życzymy innym zdrowia.

Wiem, zdrowie jest bardzo ważne, ale przecież przez wyobraźnię dotrzeć możemy do obszarów, które nas zaskoczą nowymi wymiarami, poszerzą horyzonty i nauczą tolerancji. Należy tylko rozejrzeć się, żeby dostrzec ile jest ciekawych  i mądrych wytworów myśli ludzkich wokoło nas i są one jak kwiaty na łące. Właśnie takim kwiatem jak opłatkiem chciałbym się z wami podzielić. Jest  to; Dezyderata.

Jak głosi legenda, wiersz ten znaleziony  został w kościele z Baltimore w XVII wieku. W rzeczywistości wiersz ten przypisać należy amerykańskiemu poecie Maksowi Ehermannowi i pochodzi z 1927 roku.

Ilekroć się na niego natknę, albo kiedy mam zły dzień i ze wszystkich stron spadają kłody  pod nogi, uspokajam się jego balsamiczną mądrością. Jakbym  wszedł do oczyszczającej  mnie z brudów tego świata kąpieli: dla mnie właśnie ma taką nieograniczoną wręcz moc.

Tak przed wigilijną nocą, przed Nowym Rokiem warto sobie przypomnieć, jak brzmi. Przecież wszyscy ocieramy się o jakiegoś Boga, w jakimś symbolu.  Nie możemy uciec od odpowiedzi na ważne pytania. Bo ten wiersz jest taką modlitwą człowieka do człowieka i dla jego chwały.  Jeszcze raz przeczytajcie, jak pięknie brzmi ta świecka, ale i święta kolęda.

 

Dezyderata

 

Krocz spokojnie wśród zgiełku i pośpiechu, pamiętaj jaki spokój może być w ciszy.

Tak dalece jak to możliwe, nie wyrzekając się siebie, bądź w dobrych stosunkach z innymi ludźmi.

Prawdę swą głoś spokojnie i jasno, słuchając też tego, co mówią inni: nawet głupcy i ignoranci, oni też mają swą opowieść.

Jeżeli porównujesz się z innymi możesz stać się próżny lub zgorzkniały, albowiem zawsze będą lepsi i gorsi od ciebie.

Ciesz się zarówno swymi osiągnięciami jak i planami. Wykonuj z sercem swą pracę, jakkolwiek by była skromna. Jest ona trwałą wartością w zmiennych kolejach losu.

Zachowaj ostrożność w swych przedsięwzięciach – świat bowiem pełen jest oszustwa. Lecz niech ci to nie przesłania prawdziwej cnoty; wielu ludzi dąży do wzniosłych ideałów i wszędzie życie jest pełne heroizmu.

Bądź sobą, a zwłaszcza nie zwalczaj uczuć; nie bądź cyniczny wobec miłości, albowiem w obliczu wszelkiej oschłości i rozczarowań jest ona wieczna jak trawa.

Przyjmuj pogodnie to, co lata niosą, bez goryczy wyrzekając się przymiotów młodości. Rozwijaj siłę ducha, by w nagłym nieszczęściu mogła być tarczą dla ciebie. Lecz nie dręcz się tworami wyobraźni. Wiele obaw rodzi się ze znużenia i samotności.

Obok zdrowej dyscypliny bądź łagodny dla siebie. Jesteś dzieckiem wszechświata: nie mniej niż gwiazdy i drzewa masz prawo być tutaj i czy to jest dla ciebie jasne czy nie, nie wątp, że wszechświat jest taki jaki być powinien.

Tak więc bądź w pokoju z Bogiem, cokolwiek myślisz o Jego istnieniu i czymkolwiek się zajmujesz i jakiekolwiek są twe pragnienia; w zgiełku ulicznym, zamęcie życia, zachowaj pokój ze swą duszą.

Z całym swym zakłamaniem, znojem i rozwianymi marzeniami ciągle jeszcze ten świat jest piękny…

Bądź uważny, staraj się być szczęśliwy.

 

I powtórzę jeszcze raz za autorem: bądź z pokoju z Bogiem cokolwiek myślisz o jego istnieniu. Bo bóg jako idea został wypowiedziany w wielu językach i wielu religiach, i nawet kiedy w niego nie wierzysz, to powinieneś wierzyć w jego ideę. Wszystkiego najlepszego, wesołych świąt!

 

***

 

Andrzej Jakub Mularczyk - poeta, urodzony w Lubinie w 1953 r. Ukończył Wydział Górniczy na Politechnice Wrocławskiej. Pracował w kopalni odkrywkowej węgla brunatnego i podziemnej kopalni miedzi. Debiutował w 1978 r. w piśmie Politechniki Wrocławskiej „Sigma”. W 1989 r. wydał arkusz „Drzazga”, w 1993 r. ukazał się tomik „Krzywa zwierciadła spojrzeń”, w 2007 r. ukazał się tomik „Liczenie mrówek” (Śródmiejski Ośrodek Kultury w Krakowie, 2007). Laureat XV Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego „Dać Świadectwo” organizowanego przez Śródmiejski Ośrodek Kultury w Krakowie. Od 1994 r. mieszka w Ostrzeszowie.