Tęsknić za Wajdą

wajda-kwadrat

Filmy, które zmieniały życie ludzi i całych państw. Spektakle, które budowały życie kulturalne pokoleń. Inicjatywy społeczne i architektoniczne, z których Polska będzie zawsze czerpała. Osobiste spotkania pomagające innym odnaleźć siebie. To wszystko Wajda.

„Kanał” pokazał światu bohaterstwo Polaków. „Człowiek z marmuru” przyspieszył rewolucję Solidarności. „Noc listopadowa” w Starym Teatrze była kultowym widowiskiem dla każdego – nie tylko studenta teatrologii. Muzeum Manggha zmieniło Kraków nie tylko wizualnie – pokazało, że pasja może zdziałać cuda. I wreszcie prywatne spotkania z Mistrzem. Panem Andrzejem. I jego niezwykłą żoną – Krystyną Zachwatowicz.

Miałem – wraz z Krzyśkiem Burnetką – to cholerne wyróżnienie w życiu, że w ostatnich kilkunastu miesiącach wielokrotnie spotykaliśmy się z Andrzejem Wajdą. Napisaliśmy jego biografię polityczną „Andrzej Wajda. Podejrzany” i właśnie zaproponował nam napisanie książki kolejnej, „Późne obowiązki”, o jego niezwykłym zaangażowaniu w życie polityczne i społeczne wolnej Polski. Wszak powstała Manggha, powstał pawilon Wyspiańskiego, Wajdowie współtworzyli Agorę i wspierali prezydenta Komorowskiego w jego ostatniej kampanii wyborczej. Zresztą sam Wajda był wszak senatorem w pierwszym demokratycznie wybranym ciele przedstawicielskim w Polsce po roku 1945 – w Senacie w latach 1989-91. Działań było wiele i we wszystkich kierunkach. Niektóre spaliły na panewce – jak choćby niezwykły pomysł stworzenia mechanicznego, wysokiego na 30 metrów, pomnika orła wynurzającego się z fal Bałtyku przy gdyńskim nadbrzeżu…

fot-grzegorz-mehring_mg_1335

Te spotkania to coś więcej niż zwykłe rozmowy Mistrza, który chce coś ważnego przekazać młodszym. To frapująca podróż przez świat zewnętrzny i – niespodziewanie – swój wewnętrzny.A rozmowaostatnia, bardzo przejmująca i bardzo szczera, zostawia w nas wątpliwości co do nas samych i lęk przed nachodzącą przyszłością Polski. Bo Wajda nie krył swego żalu, by nie rzec – przerażenia – tym, co w Polsce się dzieje i jak na naszych oczach tracimy to, co z takim trudem odbudowaliśmy…

Więc pewnie książka nie powstanie. Oby tylko wizje pana Andrzeja – wybitnego artysty, ale i patrioty i mądrego polityka – się nie ziściły…

I na koniec: Pani Krystyno! Wiem, wiemy, jak Pani ciężko. Jesteśmy z Panią, bo i nam ciężko niesłychanie.

Witold Bereś oraz redakcja portalu Polska ma Sens i władze Fundacji Świat ma Sens