Ukradziony medal

Obserwacje Marka Jastrzębia

Ich sukcesy traktujemy jak swoje. I przenika nas duma, że o Polsce jest głośno, że mówi się o niej w superlatywach, że jest na zagranicznych ustach, nareszcie w otoczeniu zazdrosnych podziwów i z głębi serca płynących wiwatów, a nie wśród śmiechu i drwin. W takich momentach stwierdzamy, że nie ma wśród nas podziałów, że łączy nas braterstwo, jednoczy wspólny sukces, że potrafimy ze sobą rozmawiać.

Pstrykamy pilotem i odrzucamy egzystencjalne smutki, bo oto rozpoczyna się nocna transmisja z OLIMPIADY. Wyrwani z biologicznego rytmu istnienia, wkraczamy w odmienną, rozświetloną przestrzeń, w obszar egzotycznych wrażeń, wrażeń wolnych od mułowatej codzienności.

Obserwujemyradosny, telewizyjny show: młodość zapełniającą areny. Udziela się nam odświętna atmosfera i w kąt idą żółciowe niesmaki z politycznych zwad; jesteśmy z dala od partyjnych przepychanek czy odoru zażartych dyskusji niewidomych z głuchymi.Idą na bok, gdyż nadszedł okres igrzysk z prawdziwego zdarzenia. Wkraczania w autentycznie kolorowy świat wspólnych pasji: świadkowania.

Ulegamy zbiorowej euforii, uczestniczymy w międzynarodowym festiwalu tabel, statystyk i ocen sportowych wyczynów. Odbywają się rywalizacje światowych drużyn. Integrujemy się, marzymy o złotym medalu, o zdobywaniu zaszczytnych miejsc w czołówce najlepszych.

Przez chwilę sportowe sukcesy są naszym udziałem. Utożsamiamy się ze zwycięzcami, jakbyśmy swoimi życzeniami przyczynili się do ich triumfu. Nagle jesteśmy cząstką olimpijskiej rodziny, Anitą Włodarczyk, Piotrem Małachowskim, herosami, których nie mamy zbyt wielu.

Ich sukcesy traktujemy jak swoje. I przenika nas duma, że o Polsce jest głośno, że mówi się o niej w superlatywach, że jest na zagranicznych ustach, nareszcie w otoczeniu zazdrosnych podziwów i z głębi serca płynących wiwatów, a nie wśród śmiechu i drwin. W takich momentach stwierdzamy, że nie ma wśród nas podziałów, że łączy nas braterstwo, jednoczy wspólny sukces, że potrafimy ze sobą rozmawiać.

Jednakowoż czy potrafimy na sto procent?

Poczucie dumy przesłania doping: przekleństwo naszych czasów. Niby zakazany, ale zakazany – nieskutecznie, bo stosowanie dopingu decyduje o wynikach, o ich sztucznym śrubowaniu, o rozwoju farmakologicznego przemysłu pigułkowych protez, o kanciarzach podających się za trenerów i sportowców, o oglądalności czy też o reklamach nie wspominając.

Łączy nas wstyd, gdyż trzeba oddać ukradziony medal. Trzeba też pozbyć się złudzeń. Stwierdzić, że już nie ma czystego, bezinteresownego sportu, że idea przyświecająca wskrzesicielowi nowożytnych igrzysk,Pierre de Coubertinowi, a więc propagowanie rycerskich zachowań i pokoju na kontynentach, nie ma nic wspólnego z obecnymi.

***

Marek Jastrząb – felietonista portalu Polska ma Sens, autor cyklów „Obserwacje Marka Jastrzębia” i „Polska na tle”. Debiutował w 1971 roku na łamach „Faktów i Myśli”, drukował także w „Odrze”,  „Nowym Wyrazie” „Nowej Okolicy Poetów”, Miesięczniku Literackim”, „Faktach”, „Promocjach”, „Przekroju”, „Nowej Gazecie Literackiej”,”Poboczach”, „Kwartalniku Artystycznym” „Akancie”, „Migotaniach”, „Tyglu”, „Gazecie kulturalnej”, „BIK-u”,trzech antologiach „Ogrodu ciszy”, w e-tygodniku literacko-artystycznym pisarze.pl, oraz w „Polsce Ma Sens” i prasie lokalnej. Zamieszczał w tych pismach opowiadania, felietony, eseje, recenzje teatralne i oceny książek.  Jego prozatorskie miniatury były wielokrotnie emitowane w Polskim Radiu w Bydgoszczy.

 

Marek Jastrząb