Kogo dzisiaj wkurza Wajda?

Witold Bereś

Niestety są i tacy, którzy podtrzymują kłamstwa wyprodukowane kiedyś przez SB. Bardzo często widać, że dzisiejsi jego krytycy to po prostu nieudacznicy, którzy też chcieliby mieć rząd dusz Polaków, a mają najwyżej pusty rząd krzeseł na swoich filmach.

Kiedy się wpisze do Google’a hasło „Andrzej Wajda”, w ułamku sekundy wyskakuje ponad półtorej miliona informacji. To nie dziwi: Wajda to jeden z najważniejszych polskich twórców. A raczej – światowych. Właściwie, gdy się zastanowić, to w świecie, gdzieś tam daleko, choćby i w Papui-Nowej Gwinei, znanych współczesnych Polaków jest trzech: Jan Paweł II, Lech Wałęsa i właśnie Wajda.

Faktycznie, o Wajdzie napisano już prawie wszystko, ale nikt jeszcze nie opisał jego życia na styku twórczość filmowa –władza – polityka. Bo jest jeszcze inny Wajda: śledzony przez tajniaków w PRL.

W IPN jest 1191 stron akt, które powstało w wyniku pracy 30 tajniaków, 15 donosicieli, 10 generałów, szefa KGB i trzech ministrów spraw wewnętrznych – w tym jeden już w czasach wolnej Polski! Wszystko mieści się w pięciu tomach. To zdecydowanie górna strefa stanów wysokich. Akt zresztą musiało być więcej – już choćby pobieżne ich przejrzenie pokazuje, że wiele stron zostało usuniętych. Najstarsze zachowane, w których pojawia się jego nazwisko – pochodzą z roku 1950. Ostatnie opatrzone są datą 24 lipca 1989 roku, kiedy od dwóch tygodni Wajda jest już formalnie senatorem RP, wybranym w pierwszych od wojny demokratycznych i wolnych wyborach.

Krystyna Zachwatowicz, Andrzej Wajda, Artur Więcek, Witold Bereś i Krzysztof Burnetko. fot. Piotr "Uss" Wąsowicz
Krystyna Zachwatowicz, Andrzej Wajda, Artur Więcek, Witold Bereś i Krzysztof Burnetko. fot. Piotr „Uss” Wąsowicz

Uderza skala marnotrawstwa i niewydolności tamtego systemu: żeby znaleźć haka na Wajdę, zarządzono kontrolę jego korespondencji. Ale potem potrafiono z kolei sprawdzać tych ludzi, którzy do niego pisali, i to w całkiem niewinnych sprawach.

Dlaczego śledzono Wajdę? Bo przez swą sztukę zajmował się również polityką. Taki na przykład „Człowiek z marmuru” czy „Człowiek z żelaza” miały ogromny wpływ na Polaków i ogromne konsekwencje dla życia politycznego. Więc zawsze pojawia się pytanie – jak to się stało, że władza – bo przecież to ona dawała wtedy pieniądze na filmy – sama sobie ukręciła ten bat?

Okazuje się, że z jednej strony władza wcale nie była jednolitą bandą zamordystów: byli w jej szeregach i tacy, którzy potrafili działać nieszablonowo, w obronie również innych wartości. A z drugiej strony – wielka sztuka mogła z systemem wygrać swoją wewnętrzną siłą. W przypadku filmów była to na przykład gra aktorska: tak naprawdę najbardziej niecenzuralni w „Człowieku z marmuru” są sami główni bohaterowie, którzy swoją grą walczą z systemem. A cenzura może sprawdzić tylko literki, a nie cały kontekst dzieła.

Poza tym – Wajda był tak niebezpieczny dla systemu, bo był zbyt niezależny i zbyt silny. Jego pozycja w świecie była już wtedy przeogromna. Jego filmy miały wielki wpływ na Polaków. Jego poglądy polityczne były zbliżone do powstającej właśnie wtedy opozycji demokratycznej. Takie połączenie obiektywnie musiało niepokoić władze.

*

Są dziś tacy, którzy próbują wmówić Polakom, że każdy człowiek, który w okresie PRL coś robił, działał, automatycznie był wtedy podejrzany i podejrzany jest też do dziś. Zwykle są to ci sami, którzy już w wolnej Polsce, wiosną 1992 roku, gdy Wajda z punktu widzenia prawa był zwykłym obywatelem niepodlegającym lustracji, ekipa ówczesnego ministra spraw wewnętrznych Antoniego Macierewicza, analizowała zebrane przez SB materiały na temat Wajdy, żeby tylko znaleźć na niego haki. Haków nie znaleziono, więc raport nie został ujawniony.

Niestety są i tacy, którzy podtrzymują kłamstwa wyprodukowane kiedyś przez SB. Bardzo często widać, że dzisiejsi jego krytycy to po prostu nieudacznicy, którzy też chcieliby mieć rząd dusz Polaków, a mają najwyżej pusty rząd krzeseł na swoich filmach.

Na szczęście wygrywa prawdziwa Sztuka. Na szczęście wygrywa Wajda.

*

Fundacja Świat ma Sens i portal Polska ma Sens – nie tylko z okazji 90 urodzin – życzą temu reżyserowi jeszcze wielu, wielu filmów. Zresztą tak naprawdę życzymy tego sobie również.

Każdy może wesprzeć się Wajdą, bo ma przecież dostęp do jego sztuki. I ten kontakt z tym twórcą polecamy wszystkim: okazuje się, że choć kino zwykle przecież się szybko starzeje, to te filmy nadal dają widzowi ogromną przyjemność. Więc: oglądajcie Wajdę!