Kolejna granica przekroczona

Daniel Olczykowski

26 maja, wydanie główne „Wiadomości”. Drugi emitowany tego dnia materiał dotyczył próby zamachu na jeden z warszawskich komisariatów. Próby, za którą – według wstępnych informacji – stoją mężczyźni związani z ruchami anarchistycznymi. Mimo, iż w tej sprawie wciąż więcej jest pytań niż odpowiedzi, reporter „Wiadomości” bez trudu wskazał odpowiedzialnych moralnie . Opozycję.

Zrób to sam

1. RMF FM poinformowało nieoficjalnie, że atak na policjantów motywowany był politycznie. Zatrzymani mieli próbować w ten sposób zamanifestować swój sprzeciw wobec obecnej władzy. Obrali więc jako cel posterunek policji, który – według wciąż nieoficjalnych informacji  - utożsamiany był przez nich z rządem.

2. Nie ma znaczenia dla reportera „Wiadomości”, że informacje o pobudkach politycznych są nieoficjalne.  - Komentatorzy są zdania, że takie zdarzenia to konsekwencja słów padających w politycznym sporze. Słów, które padać nie powinny – słyszymy. Komentatorem okazuje się być Paweł Lisicki z „Do Rzeczy”. - Jeśli mówi się, że opozycja powinna zachowywać się, nie wiem, jak Hamas, prawda? Wszyscy kojarzą Hamas z ruchem terrorystycznym, a nie z niczym innym – stwierdza publicysta. 

3. Widzowie mogą naocznie przekonać się, że Jacek Żakowski faktycznie w jednym zdaniu zestawił obok siebie Komitet Obrony Demokracji i Hamas. - Wyobrażałem sobie, że KOD będzie czymś w rodzaju…polskiego Hamasu – tak, takie słowa padły z jego ust na antenie TOK FM. I owszem, Hamas kojarzony jest z ruchem terrorystycznym. Jednak – o czym widzowie wiadomości już się nie dowiadują (przecież nie ma sensu zaburzać przekazu), Żakowski mówił dalej o Hamasie jako „ruchu społecznym, który buduje przedszkola, szpitale i uzyskuje tożsamość polityczną dopiero mając społecznie masowy charakter”. 

4. Agresywna retoryka właściwa jest – według reportera „Wiadomości” – także tym, którzy polską opozycję polityczną popierają. - Słowa o możliwym użyciu przemocy w sporze politycznym to w ostatnich tygodniach niestety norma – dowiadują się widzowie. Po czym dostają przegląd najbardziej nienawistnych komentarzy, jakie kierowane były przez internetowych hejterów w kierunku Andrzeja Dudy tuż po wypadku prezydenckiej limuzyny. 

5. Hejt ze strony opozycji widoczny jest oczywiście nie tylko w internecie, ale także na ulicach, zwłaszcza podczas marszów KOD-u. Widzowie po raz kolejny przekonują się o tym naocznie, bo dziennikarz „Wiadomości” dokonuje przeglądu wybranych transparentów.

6. Mocna puenta. W 2010 r. doszło do zabójstwa działacza PiS, Marka Rosiaka. Z przyczyn politycznych. Resztę już sobie widzowie muszą dopowiedzieć sami.

„Wiadomości” przekroczyły kolejną granicę

Podobne przykłady manipulacji reporterów „Wiadomości” mogliśmy w ostatnim czasie obserwować częściej, na przykład wtedy, gdy puentą w materiale nt. sporu wokół TK była informacja, że to organ założony w czasach PRL. Wiadomo więc jaki, nie trzeba tłumaczyć, ziarno zostało zasiane. Najbardziej przerażające we wczorajszym reportażu jest to, że mając wyrażać sprzeciw wobec agresji, sam tę agresję podprogowo wzmaga. Naczelny Polska Ma Sens, Witold Bereś, powiedział niedawno, że rowy podziału społecznego w Polsce mogą niedługo zalać się krwią. Wierzę, że droga do tego daleka, ale oglądając wczoraj materiał „Wiadomości” po raz pierwszy poczułem, że to naprawdę jest możliwe. Nie dlatego, że opozycja do tego dąży. Dlatego, że poprzez tego rodzaju podłe manipulacje przybędzie ludzi, którzy w to uwierzą.

Słowa Jacka Żakowskiego o Hamasie były niewłaściwe. Powiedzieć – niefortunne – to nic nie powiedzieć, one po prostu nie powinny paść. Temperatura sporu jest tak wysoka, że granica niemal każdego dnia jest przekraczana, a różnica pomiędzy zdrowym rozsądkiem i szaleństwem coraz bardziej się zaciera.

W polskich mediach nie brakuje dziennikarzy, którzy więcej mają wspólnego z polityką aniżeli z dziennikarstwem. Znaleźć ich można zarówno po stronie opozycji, jak i po stronie obecnej władzy. Zarówno jedni, jak i drudzy, swoimi agresywnymi wypowiedziami (bardzo często za pomocą mediów społecznościowych), niepotrzebnie zaogniają konflikt.

Nie można jednak przejść obojętnie, kiedy Telewizja Publiczna (finansowana z publicznych pieniędzy) staje się narzędziem do wzbudzania nienawiści. Ten materiał właśnie temu służył – zohydzeniu opozycji i popierających ją rodaków w oczach telewidzów. Konkluzja była doprawdy niewiarygodna: to opozycja jest odpowiedzialna za zamach na policjantów. Ci komuniści i złodzieje, z których śmieje się cała Polska, Ci ludzie gorszego sortu oraz Ci, którzy blokują dobrą zmianę, swoimi działaniami doprowadzić chcą do rozlewu krwi.

„Wiadomości” przekroczyły kolejną granicę. Efekt tej manipulacji może być taki, że autor wczorajszego materiału będzie za jakiś czas musiał szukać winnych kolejnego zamachu. Wtedy o ich znalezienie może być nieco trudniej.