Wrocławianom marzy się lekka komedia romantyczna!

Urząd Miejski Wrocławia dla Polska Ma Sens

Filmowcy lubią rozmach, a scenarzyści miłosne sceny w deszczu na mostach. To we Wrocławiu jest największy w Europie wiszący most. Po moście Rędzińskim (ponad 1700 metrów długości) zakochani by do siebie biegli, i biegli, i biegli.

Akcja #woody4poland zatacza coraz szersze kręgi. Urząd Miejski Wrocławia napisał do nas ze swoją propozycją: Wrocław jako miejsce na historię romantyczną. Trzeba przyznać, że coś w tym jest. Myślimy, że może konkurować z tak głośno wspieranym Krakowem! Przeczytajcie, co zaproponowało jedno z najpiękniejszych polskich miast. Sami również wysyłajcie swoje propozycje – info@polskamasens.pl, czytamy każdą wiadomość, a najlepsze przekażemy samemu Woody’emu Allenowi! 

Rozpoczynamy akcję #woody4poland! Wspólnie pokażmy Woody’emu Allenowi, że są w Polsce ludzie, którzy na niego czekają.Dołącz do nas i napisz, w którym polskim mieście Woody powinien nakręcić swój film!

Opublikowany przez Polska Ma Sens na 21 marca 2016

Wrocław to miejsce doskonale znane w branży filmowej. Po pierwsze, ze względu na tutejszą Wytwórnię Filmów Fabularnych, gdzie powstały zdjęcia do kilkudziesięciu produkcji. Ale to już historia.

Po drugie, filmowcy z całego świata odnajdują w przedwojennej śródmiejskiej zabudowie klimat Berlina z lat 40. i 50, przedwojennego Rotterdamu lub Warszawy z sierpnia 44. Słowem: ruiny, zgliszcza i oryginalne ślady po oryginalnych rosyjskich i niemieckich kulach na oficynach oryginalnych kamienic.

Tymczasem… wrocławianom marzy się lekka, inteligentna komedia romantyczna, których mistrzem jest Woody Allen, przy okazji prezentująca nadzwyczajną urodę ciekawego środkowoeuropejskiego miasta.

Mamy argumenty w postaci zjawiskowych plenerów. Na klimatyczne randki nadają się zakamarki, podwórka i wirydarze poutykane w śródmiejskiej zabudowie. Gwarny letni ogródek Mleczarni oraz klubów w Pasażu Pokoyhoffa to świetne miejsca zabawy, które kipią radością, młodością. Plenerowa Galeria Neon Side robi wrażenie na każdym, kto się tam pojawi po raz pierwszy, kolorami, światłami, nastrojem. A potem jak w piosence, w której po kinie i kawiarni jest spacer, tych dwoje mogłoby pójść przez dziedziniec Ossolineum, Ostrów Tumski, mroczny wirydarz Muzeum Architektury albo bulwarami nad Odrą (uwaga: te ostatnie nie zagrały jeszcze w żadnym filmie).

Jeszcze więcej możliwości daje Odra, którą można płynąć (statkiem, motorówką, kajakiem, łodzią wiosłową); nad którą można spędzić ciepłą noc patrząc na monumentalny Most Grunwaldzki lub gmach Uniwersytetu.

 

Most Grunwaldzki
Most Grunwaldzki

Filmowcy lubią rozmach, a scenarzyści miłosne sceny w deszczu na mostach. To we Wrocławiu jest największy w Europie wiszący most. Po moście Rędzińskim (ponad 1700 metrów długości) zakochani by do siebie biegli, i biegli, i biegli.

Są setki innych miejsc, które warto pokazać: taras hotelu Monopol w sercu miasta, Park Południowy i inne wrocławskie parki, wille na Karłowicach, albo wiadukt kolejowy przy ul. Bogusławskiego. Stąd już krok do słynnej sceny z „Cabaretu” Bob’a Fosse’a, w której Sally Bolwes próbowała przekrzyczeć huk przejeżdżającego pociągu. W dodatku tuż obok są Teatr Muzyczny Capitol i Teatr Polski, obie sceny pełne świetnych, utalentowanych aktorów. Może Woody  Allen kogoś sobie wypatrzy?

Musimy przyznać: w najnowszych dziejach Wrocławia nadzwyczajnych, oryginalnych historii miłosnych, które nadałyby się na love story, nie było wiele. W ostatniej dekadzie bohaterem został komisarz Eberhard Mock z kryminałów wrocławianina Marka Krajewskiego. Intrygujące fabuły zaludniają mroczne indywidua, członkowie sekt, a całość sążniście podlana jest alkoholem, którego Mock nie unika. Jest i miłość – tylko taka, ups, nie allenowska.

wroclaw

Zatem jeśli chodzi o fabułę zdajemy się na geniusz twórcy „Vicky Christina Barcelona”. Może tak jak w tym klasyku udałoby się wykorzystać spotkanie kultur. Wrocław szczyci się swoją historią, w której przenikają się wpływy polskie, niemieckie, czeskie, żydowskie. Dzisiaj miasto robi się jeszcze bardziej różnorodne, bo na studia przyjeżdżają tu setki Hiszpanów, na miejsce pracy wybierają je Niemcy, Brytyjczycy, Amerykanie, coraz więcej żyje tu także Hindusów, Chińczyków, Koreańczyków. Aż się prosi o realizację filmowo-muzycznej opowieści o miłości we Wrocławiu.

neony-016-1

Przeczytaj więcej o #woody4poland: