Za mało chwaliliśmy się Wajdą

"Za mało chwaliliśmy się Wajdą. Jeśli największy żyjący polski twórca, może jeden z największych twórców w historii Polski, nie tylko tworzy, ale tyle też daje z siebie, wypruwa z siebie własne pieniądze, to jest to rzecz niezwykła"

Witold Bereś, redaktor naczelny portalu Polska Ma Sens, wspólnie z Krzysztofem Burnetką pracowali w ostatnim czasie nad książką „Późne obowiązki”, w której pisali o niezwykłym zaangażowaniu Andrzeja Wajdy w życie polityczne i społeczne wolnej Polski. Propozycję wydania takiej książki zgłosił autorom sam reżyser. Wcześniej w książce „Andrzej Wajda. Podejrzany” pisali o tym, jak inwigilowały go tajne służby.

Śmierć Wajdy, 9 października tego roku, przerwała pracę nad „Późnymi obowiązkami”. O tej książce Witold Bereś wspominał już w tekście na naszym portalu: Tęsknić za Wajdą. W rozmowie z Magdaleną Kursą z Gazety Wyborczej zdradza więcej szczegółów na jej temat.

Jak mówi Bereś, z wielu rozmów z Andrzejem Wajdą przebijał jego strach o współczesną Polskę. Reżyser uważał, że – jeżeli obecna sytuacja nie ulegnie zmianie – Polska może za kilka lat stracić suwerenność. Do upadku naszego kraju mieliby przyczynić się narodowcy. „To był artysta chory na Polskę, jego nos artystyczny służył mu do przeczuwania wydarzeń” – powiedział Witold Bereś o Wajdzie.

Nowa książka Beresia i Burnetki ma pokazać Andrzeja Wajdę od innej strony – nie wszyscy przecież wiedzą, w jak wiele inwestycji obywatelskich się osobiście zaangażował. Udało mu się zrealizować tylko (albo aż!) te w Krakowie – np. Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha, ale też Pawilon Wyspiańskiego. Witold Bereś w wywiadzie dla Gazety Wyborczej opowiada o tym, jak to się stało, że Wajda mógł przyczynić się do budowy krakowskiego muzeum: „W drugiej połowie lat 80. Andrzej Wajda dostał nagrodę Kyoto – to tzw. mały Nobel w świecie kultury i sztuki. Otrzymał zawrotną jak na tamte czasy sumę – prawie 400 tysięcy dolarów. Wówczas w Polsce zarabiało się ok. 20 dolarów miesięcznie. Ponieważ Andrzej Wajda zawsze żył wielkimi ideami i zawsze chciał stworzyć miejsce dla zbiorów Feliksa Mangghi Jasieńskiego, postanowił przeznaczyć te pieniądze na budowę muzeum w Krakowie. Jako biedny krakus i niemajętny producent spytałem go kiedyś: – Panie Andrzeju, nie żal Panu było tych pieniędzy? On popatrzył na mnie chwilę dziwnie. I odpowiedział, że to chyba jest tak, że jak ktoś żyje swoją pasją, to jest gotów wydać na nią wszystkie pieniądze”.

fot-grzegorz-mehring_mg_1335

Reżyser miał przecież też wiele innych, odważnych pomysłów. Jednym z nich był na przykład mechaniczny, ogromny orzeł, który wynurzałby się z wód Morza Bałtyckiego a o zachodzie słońca, wracał znów pod wodę. To miał być symboliczny pomnik dla Polski. „W Gdyni mogliśmy mieć jedyny na świecie tego rodzaju pomnik zamiast tej kaszany: Chrystusa w Świebodzinie” – komentuje Bereś.

Witold Bereś i Krzysztof Burnetko są zdeterminowani, żeby ich najnowsza książka ukazała się w przyszłym roku, w rocznicę urodzin Andrzeja Wajdy. Przeprowadzili oni wiele długich rozmów z reżyserem, mają dostęp do wyjątkowych materiałów archiwalnych. Jest szansa, że dzięki temu wydawnictwu więcej osób pozna inną stronę Wajdy. Tę, za którą wielokrotnie był bezmyślnie krytykowany. Jego polityczne wybory i fakt, że nie ukrywał swoich poglądów (m.in. poparł w kampanii prezydenckiej Bronisława Komorowskiego) spotkał się z dużą krytyką. Jak w wywiadzie dla Gazety Wyborczej podkreśla Bereś, Wajda „nie atakował tych, którzy go niszczyli. Żył swoimi sprawami. Mówił: mam do zrobienia tyle ciekawych rzeczy, że nie będę się zajmował tymi nieciekawymi. Poza tym miał w sobie poczucie własnej wartości”.

Nie wszystkie projekty i inicjatywy Wajdy były przyjmowane entuzjastycznie. Często musiał odbijać się od drzwi do drzwi, samodzielnie szukać inwestorów. Nigdy się jednak nie poddawał. „Za mało chwaliliśmy się Wajdą. Jeśli największy żyjący polski twórca, może jeden z największych twórców w historii Polski, nie tylko tworzy, ale tyle też daje z siebie, wypruwa z siebie własne pieniądze, to jest to rzecz niezwykła” – mówi Witold Bereś. Cały wywiad do przeczytania: tutaj.

Andrzej Wajda – wybitny polski reżyser filmowy i teatralny, zmarł 9 października, mając 90 lat.  Jego filmy zainicjowały tzw. Polską Szkołę Filmową oraz zaliczały się do tzw. Kina Moralnego Niepokoju. Wajda był autorem takich dzieł jak: „Kanał”, „Popiół i diament”, „Człowiek z marmuru” i „Człowiek z żelaza”, „Pan Tadeusz”, „Katyń”. Za swoją twórczość Andrzej Wajda w 2000 roku otrzymał Oscara. Był także Kawalerem Orderu Orła Białego.

Przeczytaj też: