Zaczęło się w Radomiu

Daniel Olczykowski

Politycy różnych opcji, choć innym głosem - przypominali o bohaterstwie robotników, którzy 40 lat temu wyszli na radomskie ulice. Przez chwilę pomyślałem, że tak jak kiedyś, może i tym razem również zacznie się w Radomiu. Mieliśmy w ostatnim czasie kilka przykładów na to, że wydarzenia historyczne można interpretować w różny sposób. Dziś nikt nie miał wątpliwości.

40 lat temu skończył się w Polsce okres przyzwolenia władzy PRL na pogardę wobec narodu. Zaczęło się w Radomiu 25 czerwca 1976 roku. 20 tys. ludzi – głównie robotników – wyszło na ulice, by zaprotestować przeciwko drastycznej podwyżce cen żywności. W starciach z milicją zginęły dwie osoby, a pozostałych 200 zostało poszkodowanych. Protestowano także w innych miastach, m.in. w Płocku i Ursusie. Podwyżkę cen żywności ostatecznie cofnięto, ale na Radom wydano wyrok.

40 lat temu radomski Czerwiec’76 po raz pierwszy doprowadził do współpracy robotników i inteligencji – w jej wyniku kilka miesięcy później powstał KOR.

40 lat temu miasto przeszło ścieżkę zdrowia i stało się naczelnym warchołem Polski. Cenę płaci do dziś.

40 lat temu Radom wybrał walkę. Stał się symbolem niezłomności,  synonimem sprzeciwu wobec nadużyć władzy.

Odnoszę wrażenie, że ostatni tydzień to pierwszy od dawna czas, w którym Radom dostał szansę powrotu na należne mu miejsce w historii. W ubiegłą niedzielę, podczas transmitowanego przez Telewizję Polską koncertu, na którym wystąpili między innymi Kult, Oddział Zamknięty, Dżem czy Stanisław Soyka, na ulice miasta znów wyszły tysiące ludzi. Napisałem wówczas, że Radom był tego dnia kumulacją dumy. Z własnej historii, z własnej tożsamości. Show skradł Kękę, radomski raper podbijający w ostatnich latach polską scenę, który zaprezentował m.in. własną interpretację „Ballady o szosie E-7” Jakuba Kelusa.

„Czerwony Radom pamiętam siny 
Jak zbite pałką ludzkie plecy 
Szosę E7 na dworcach gliny 
Jakieś pieniądze jakieś adresy 

Czerwiec nas zastał z dala od miasta 
Jesienią Konrad już na nas czekał 
Pierwsze pieniądze właśnie zebrano 
Pojechaliśmy – ktoś musiał jechać. 

Naprawdę trzeba było coś zrobić 
Naprawdę gliny były na dworcach 
I stąd to całe nasze jeżdżenie 
Szosą E7 – dziwny autostop”

Fragment tego utworu cytował dziś także prezydent Andrzej Duda, który wziął udział w uroczystościach upamiętniających Czerwiec’76. Była też premier Beata Szydło, był były prezydent Bronisław Komorowski, był marsz KOD-u i kwiaty pod pomnikiem Lecha i Marii Kaczyńskich. Był Radom ponownie stolicą, tym razem nie sprzeciwu, a jedności. Politycy różnych opcji, choć innym głosem – przypominali o bohaterstwie robotników, którzy 40 lat temu wyszli na radomskie ulice. Przez chwilę pomyślałem, że tak jak kiedyś, może i tym razem również zacznie się w Radomiu. Mieliśmy w ostatnim czasie kilka przykładów na to, że wydarzenia historyczne można interpretować w różny sposób. Dziś nikt nie miał wątpliwości.

Radomianie wiedzą, że za tamten upalny czerwiec płacą do dziś. Upadły zakłady pracy, wielu protestujących dostało „wilcze bilety”, które ważne były również po 1989. „Naprawdę trzeba było coś zrobić” – śpiewał wiele lat temu Jakub Kelus. A naszym obowiązkiem jest naprawdę pamiętać.