Znikający tweet i niechęć do uchodźców

Daniel Olczykowski

Wszystko, co czynimy jednemu z najmniejszych, czynimy Chrystusowi. On ma twarz często dzisiaj człowieka bezdomnego, uchodźcy, odrzuconego, człowieka potrzebującego pomocy - kard. Nycz, 15.06.2017

„Nie dajcie sobie wmówić, że niechęć do uchodźców to coś złego. Polacy nie są wyjątkiem w Europie” – tweet o takiej treści pojawił się wczoraj na oficjalnym profilu Prawa i Sprawiedliwości. Dołączona była grafika ilustrująca sondaż, w którym przedstawiciele poszczególnych krajów UE pytani byli o to, czy pochwalają sposób, w jaki Unia radzi sobie ze sprawą uchodźców. Nie radzi sobie, więc odpowiedzi były oczywiste, zwłaszcza w przypadku obywateli Grecji, Włoch i Szwecji.

Na Twitterze zawrzało. Nie dość, że zmanipulowano sondaż, to w dodatku okazało się, że władza legitymizuje ksenofobię. Sekretarz stanu w KPRM, a także ekspert PiS ds. mediów społecznościowych, Paweł Szefernaker, szybko odniósł się do zamieszczonego posta. „Poprzedni tweet był wyjątkowo niefortunnie napisany. Takie błędy nie powinny się zdarzać. Wnioski będą wyciągnięte” – napisał, dołączając nową, także zmanipulowaną wersję. 

„Coraz więcej Europejczyków nie zgadza się na przymusową relokację” – czytamy. Ale pytanie było przecież zupełnie inne. Inna jest bowiem perspektywa Włochów, którzy przyjmują setki tysięcy uchodźców, inna Polaków, którzy nie przyjęli niemal żadnego. Być może Włosi czy Grecy źle oceniają działania UE w tej kwestii m.in. dlatego, że takie kraje jak Polska czy Węgry nie wykazują z nimi solidarności.

Kolejną manipulację mało kto wyłapał, ale większym problemem jest pierwszy wpis. Oczywiście żadnych przeprosin nie było, żadne „nie zgadzamy się na szerzenie niechęci” nie padło. „Przepraszam” to – obawiam się – słowo kojarzone przez niektóre grupy społeczne ze słabością, a my przecież wstajemy z kolan. Nawoływanie do ksenofobii minister uznał za „niefortunność”. Niefortunnie można zrobić literówkę, a u podstaw zmanipulowania tej grafiki leżał dokładnie taki zamysł, jaki został pierwotnie przedstawiony. „Nie dajcie sobie wmówić, że niechęć do uchodźców to coś złego”. Mam wrażenie, że słyszę to każdego dnia z telewizji, z trybuny sejmowej, z radia. Dzielenie ludzi, tłamszenie empatii, głośne zaprzeczanie idei chrześcijaństwa.

„Cała Polska śpiewa z nami, wypierdalać z uchodźcami” - wiele osób donosi, że takie przyśpiewki śpiewali wczoraj kibole podczas inauguracyjnego meczu Polski na Mistrzostwach Europy do lat 21. Wiedzą, że mogą tak śpiewać, że są wśród polityków ludzie, którym ta melodia jest miła, dla których to materiał do budowy kolejnego mostu, który za jakiś czas będzie można przekroczyć, bo dziś pewnych rzeczy – mimo wszystko – wprost powiedzieć nie można.

W Polsce są jeszcze ostatnie pozory zniesławionej poprawności politycznej, którą Ziemowit Szczerek doskonale opisuje jako zasadę „try not to be a dick”. Tę poprawność wielu polityków krytykuje, ośmiesza i obwinia za kolejne tragedie, jest dla nich niewygodna, ale to właśnie ona nakazała administratorom konta Prawa i Sprawiedliwości na Twitterze usunąć „niefortunnie napisanego” tweeta. Co się stanie, kiedy będzie można powiedzieć wszystko, nietrudno sobie wyobrazić. Internet zadziałał jak kamera Polsatu w przypadku „córki leśniczego”, wpis został usunięty. Nie wiadomo, czy byłoby tak samo, gdyby nie oburzenie internautów i dziennikarzy.

A więc śpiewano wczoraj, że „wypierdalać z uchodźcami”, a dzień wcześniej Boże Ciało było. – Wszystko, co czynimy jednemu z najmniejszych, czynimy Chrystusowi. On ma twarz często dzisiaj człowieka bezdomnego, uchodźcy, odrzuconego, człowieka potrzebującego pomocy – mówił kardynał Nycz. Jednak tego głosu dzisiaj politycy nie słyszą, inny jest dziś autorytet władzy w Kościele, a tam mówi się o wojnie cywilizacji.

Władza dużego kraju w środku Europy nie boi się 6 tys. uchodźców. Ta władza boi się swoich wyborców.

Cały czas myślę o pewnej 8-letniej dziewczynce, która została brutalnie wykluczona przez inne dzieci. Poniżej fragment wpisu jej mamy:

Moja córka jak zwykle bawiła się z innymi dziećmi przed blokiem, wszystkie dobrze się znają. W pewnym momencie trzech chłopców zaczęło wypytywać moją córkę o jej pochodzenie, być może dopiero teraz zwrócili uwagę na jej inną, ciemniejszą karnację. Ona wyjaśniła im, że jej tata pochodzi z Arabii Saudyjskiej… Wtedy w jej stronę posypała się seria obraźliwych słów… że jest terrorystką, arabuską, że jest uchodźcą, że tu nie mieszka, że nie jest stąd.. Moja 8-letnia córka stała i płakała, a trzech jej kolegów w wieku 6-8 lat przezywało ją i wyśmiewało.

Dziewczynka tłumaczyła potem mamie, że przecież ona by nikogo nie zabiła…

Dzisiaj władza nie chce pomóc ofiarom wojny w Syrii (śmieszne kwoty, które przeznaczane są na pomoc na miejscu, to jedynie pozór działania), ale nie ta bezczynność jest najgorsza. Ci politycy, którzy szerzą niechęć do uchodźców, doprowadzili do powyższej sytuacji, to oni stoją za płaczem 8-latki, za wyzwiskami ze strony innych dzieci, które powtarzają to, co w domach za politykami powtarzają rodzice.

A tam już kamery nie zaglądają.