Został w miejscu, które kochał

Joanna Bąk

W pokoju gościnnym rozstawione są zdjęcia Olka. Na wszystkich wydaje się być najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. Patrzy przed siebie radosnymi, niebieskimi oczami i ujmuje szerokim uśmiechem.

Ludzie mówili, że był niezniszczalny. Czasem pracował po kilkadziesiąt godzin bez przerwy. W bieszczadzkich lasach i w środku mroźnej zimy. W najtrudniejszych warunkach ratował kruche i nieporadne ludzkie życia. Bezpiecznie sprowadzając z górskich szlaków. Spędził kilkanaście tysięcy godzin ratując innych. Nie zdołał uratować samego siebie.

W Wetlinie zmierzch otulał lasy błękitną mgłą. Ciepły lipcowy wiatr przynosił ulgę po kolejnym gorącym dniu. Noc coraz szybciej przeganiała dzień. Z każdą minutą przynosząc większy spokój i ciszę. W oknach schroniska państwa Ostrowskich zapalały się pierwsze światła. Wszyscy turyści zeszli już z górskich szlaków. W środku panował radosny gwar. W domu gospodarzy czuło się lęk. Wtedy jeszcze niczym nieuzasadniony. Nie wiedzieli, że w tym samym czasie na Gasherbrumie II toczyła się walka o życie ich syna.

Po 12 godzinnej wspinaczce w głębokim śniegu Olek i Piotrek na wysokości ok 7600 m n.p.m. zmuszeni byli przerwać atak szczytowy. Wycofują się do niższych obozów zjeżdżając na nartach !!! Niech wracają bezpiecznie – trzymamy kciuki (Portal Climb2ski-relacja live z wyprawy)

Telefon w domu Ostrowskich zadzwonił już tej nocy. Komunikat był krótki. Olek zaginął zjeżdżając do bazy. Piotr Śnigórski nie jest w stanie dokładnie określić, w którym miejscu został jego przyjaciel. Rano rozpocznie się akcja poszukiwawcza.

Nadzieja

Ze wszystkich stron spływają wyrazy wsparcia dla rodziny i przyjaciół Olka. W telewizji pojawiają się eksperci, którzy oceniali szanse na przeżycie Ostrowskiego. Na Gasherbrumie silny wiatr i gigantyczne opady śniegu uniemożliwiają sprawną akcję poszukiwawczą. Walkę o życie Olka podejmuje Kinga Baranowska, która zostaje kierownikiem akcji poszukiwawczej. W bazie brakuje jednak wspinaczy, którzy mogliby wyruszyć na poszukiwania. Po kilku godzinach pojawia się pierwsza nadzieja. Andrzej Bargiel i Dariusz Załuski docierają do bazy spod Broad Peak gotowi do poszukiwań.

26 lipca grupa szerpów (tragarze wysokogórscy) stara się odnaleźć Olka. Nie natrafiają na żaden ślad. Warunki pogodowe pogarszają się. Nie ma szans na kolejne poszukiwania przy pomocy Andrzeja Bargiela i Dariusza Załuskiego. Po godzinie 14 polskiego czasu Jerzy Natkański z Fundacji Wspierania Alpinizmu Polskiego im. Jerzego Kukuczki informuje o zakończeniu poszukiwań. Na stronie fundacji pojawia się suchy komunikat o wyrazach bólu i współczucia dla najbliższych.

Hejt

Podobnie jak po tragedii na Broad Peak fala hejtu spływa na towarzysza Olka – Piotrka Śnigórskiego. Wspinaczowi zarzuca się m.in. ucieczkę z miejsca zdarzenia i wyłącznie się z akcji poszukiwawczej. Burzę kończy dopiero oficjalne oświadczenie Piotrka, w którym tłumaczy krok po kroku, działania jakie podjął, by ocalić przyjaciela.

„Jeszcze raz proszę o powstrzymanie złych emocji, teorii czy oskarżeń.
Olek był niesamowitym facetem i świetnym kolegą, a cała sytuacja wciąż wydaje mi się złym snem.” – pisał.

Tragedia stała się też pretekstem do rozpoczęcia kolejnych rozmów o etyce górskiej wspinaczki.

- Przez komercjalizację ludzie zrzucają całą odpowiedzialność na Szerpów i nikt nie ma poczucia, że można komuś pomóc – mimo że są w obozie pierwszym, drugim, w bazie. Zupełnie nikt ze wspinaczy się w poszukiwania Olka nie zaangażował – mówi w wywiadzie dla RMF24 Andrzej Bargiel.- Wartość samego wyjścia na szczyt jest jakby większa niż nawet próba, podjęcie jakiejś próby pomocy komuś i uratowania życia – dodaje.

Pożegnanie

- Olka jeszcze chwilę z nami nie będzie. Ma jeszcze kilka szczytów do zdobycia – mówi Piotr Ostrowski w schronisku górskim podczas symbolicznego pożegnania syna.

W pokoju gościnnym rozstawione są zdjęcia Olka. Na wszystkich wydaje się być najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. Patrzy przed siebie radosnymi, niebieskimi oczami i ujmuje szerokim uśmiechem.

Zgromadzeni ludzie mimo wielkiego smutku lekko uśmiechają się na każde wspomnienie Olka. Każdy przywołuje nowe wspomnienia. Pierwszy zjazd, pierwsza wspinaczka, pierwszy alkohol i pierwszy siedmiotysięcznik, pierwszy alkohol po pierwszym siedmiotysięczniku…. W rozmowach ludzi powraca nie tylko jako pracowity, uczynny i zdolny chłopak, ale i jako wybitny wspinacz, skialpinista i gigantyczny talent.

Rodzice Olka mimo że obecni błądzą myślami po jednym z najniebezpieczniejszych ośmiotysięczników świata – Gasherbrumie II. Te myśli po kilku miesiącach przekształcają się w decyzję. Prawdziwe pożegnanie odbędzie się w miejscu, gdzie został.

- Ta podróż jest konieczna. Dopiero tam można zrozumieć, co gna wspinaczy w góry. Tylko tam, można prawdziwie się pożegnać i przestać żyć w pustce – mówi Ewa Berbeka zaznaczając, że całym sercem wspiera rodzinę Olka.

Rodzina Olka wraz z jego dziewczyną wyruszyli do bazy pod Gasherbrum-em II przed kilkoma tygodniami.